
Recenzja: Aeon's End, czyli kilka słów o ewolucji Dominona
Zanim przejdziemy do rozprawek o imprezowych gierkach, które niedawno zwojowały nasz stół, a są w trakcie karnawału najbardziej rozchwytywanymi pozycjami, przybliżymy Wam jeden z- już- klasyków. Kojarzycie Dominiona- naszą najukochańszą karciankę (w każdym razie jedną z pierwszych)? Oto jak ewoluowała! Zapraszam do recenzji!Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Aeon's End to przygodowa gra karciana, w której uczestnicy wcielają się w potężnych Magów Bram, chroniących ocalałe z apokalipsy miasto przed wynurzającymi się z międzywymiaru potworami. Nie rywalizujemy o najwięcej fragów, czy tytuł Najlepszego Czarownika. Gra ma charakter czysto kooperacyjny- wygrywamy i przegrywamy wspólnie- co też tłumaczy, czemu się tyle do gry zbierałem. Przeznaczona jest dla 1-4 osób, w wieku co najmniej 14 lat i zająć powinna około 60 minut.

W klasycznym kwadracie, na którego okładce możemy podziwiać wizerunek Gnieworodnego, znajdziemy całkiem sporo (jak na karciankę) komponentów. Po pierwsze- talie. Zarówno gracze, jak i Nemezis korzystają z własnych przygotowanych kart. Są też "zasoby królestwa", czyli Kryształy, Artefakty i Zaklęcia. Do tego wchodzą jeszcze kafle Bram, liczniki życia, żetoniki życia, kolejności, mocy i ładunków (szczegółowe zastosowanie w instrukcji). Choć wszystko opatrzone jest fenomenalnymi grafikami, to planszetki bohaterów i potworów zachwycają. Wykonane są w specjalny lśniący sposób, od razu przykuwając wzrok!
Zasady:

Jak wspomniałem Aeon's End to kooperacja, celem zabawy będzie przepędzenie z naszego wymiaru Nemezis. Przygotowując rozgrywkę, wybieramy zatem potwora głównego, który determinuje początkowe kroki (swoją talię i zasady), a sami wcielamy się w jednego z obrońców (każdy ma inną zdolność). Gdy zdecydujemy się/wylosujemy zasoby (dostępne na rynku artefakty, zaklęcia i kryształy), możemy przechodzić do rozgrywki!

Aeon's End rozgrywane jest w turach, które nie przebiegają w standardowy sposób. O tym, czyj ruch nastąpi, decyduje specjalna talia. Uwaga!- jest to jedyny deck tasowany w trakcie gry! Powtarzam- w Aeon's End nie tasujemy innych kart, żadnych! Tury Nemezis podlegają dość prostym schematom- odkrywamy kartę z jego talii i wykonujemy przypisaną do niej akcje natychmiastową. W przeciwnym wypadku ustawiamy ją w szeregu kart odsłoniętych poprzednio. W drugim kroku Nemezis rozpatrujemy właśnie te karty (odpalają się poplecznicy i specjalne moce). Oczywiście potwór będzie robił wszystko, by utrudnić nam grę- od niszczenia miasta, po rozpraszanie zaklęć i ranienie magów. jeżeli nastąpi tura uczestnika, ten w pierwszej kolejności musi odpalić zaklęcia z jeszcze-nie-otwartych bram. Następnie może dokonać kilku czynności w dowolnej kolejności, dowolną ilość razy (jeśli go na to stać)- zagrywać kryształy, by zyskiwać eter (będący walutą w grze), kupować nowe karty, przygotowywać zaklęcia, odblokowywać bramy, nasycać się ładunkami (potrzebnymi do zdolności specjalnej). Jak w klasycznym deckbuilderze, wszystko wykorzystane i zakupione ląduje na stosie kart odrzuconych. Uwaga! Dobrze należy to przemyśleć, bo jak wspomniałem, talii nie tasujemy. Jak będziemy musieli dobrać karty (do pięciu na ręku) na koniec swojej tury, a deck będzie pusty, musimy przełożyć odrzucony stosik, na miejsce dobierania, tak, by karty pojawiały się teraz "w odwrotnej kolejności".

Ot, z grubsza wszystko. Szczegóły oczywiście możecie doczytać w instrukcji. Pragnę jednak zaznaczyć, iż wcale nie jest to trudne. Co więcej, wydawnictwo Portal pięknie przygotowało grę do pierwszych starć. Gdy tylko otworzycie pudełko, otrzymacie mały instruktaż, co, gdzie, jak powinno być przygotowane, by od razu zasiąść i poznać tytuł, a nie dać się przytłoczyć ilości kart. Brawo!
Wrażenia:

Jestem jednym z tych niewielu graczy, który pamięta czasy, gdy Aeon's End miał premierę. Fantastyczne zjawisko- obserwować, jak nowy tytuł takim szturmem wdziera się na stoły graczy. Nikt się chyba nie oburzy, jeżeli powiem, iż po tylu latach, dodatkach, różnych podstawkach, a choćby systemie Legacy, Aeon's End można już nazwać Klasykiem. Niesamowicie mnie to cieszy. kilka jest tytułów, które do nas trafiają (na recenzencki stół), a mają taką historię. Mało tego! Aktualnie ciężko, by gra utrzymała się na rynku dłużej niż jeden nakład! A tu proszę- niewinne Aeon's End stało się wręcz sztandarową marką wydawnictwa Portal Games.

Nic dziwnego. Gra jest solidna, mięsista, a prosta, cwana i ma bardzo mocno rozbudowane tło fabularne (wiedzieliście, iż gramy w świecie po apokalipsie?). jeżeli chcecie, można się zagłębiać w losy herosów, dzieje miasta i rozwijać losy świata (tym bardziej iż dostępnych jest zylion dodatków!). Jest to coś, czego w Dominionie brakuje- szczerze powiem- ubolewam! Ale- co też ważne- nie musicie tego czytać! Gra sobie po prostu działa. jeżeli chodzi o sam deckbuilding (za który pokochałem Dominiona), Aeon's End stosuje niewielki trik, dający zupełnie inne wrażenia z rozgrywki. Nietasowanie talii, to kosmetyczna zmiana, wymagająca od graczy totalnego skupienia i zaangażowania. Mało tego- same Nemezis są bardzo niebezpieczne. Uczestnicy muszą się wyspecjalizować. Ogarnąć temat wspólnie- i jednomyślą pokonać potwora. Nie ma szans, by randomowe zakupy i chaotyczne postępowanie przyniosło efekt. Nie w Aeon's Endzie. Ta gra to jeden z okrutniejszych produktów- nigdy nie wybacza błędów.

Powtórzę się- cieszy mnie bardzo, iż gra nieustannie wraca na sklepowe półki. Tym bardziej iż sam mogłem dojrzeć do tego, by do niej usiąść. Choć grałem przed laty (fajny wariant solo), to aktualnie dysponuję otwartą ekipą, która wyjątkowo za koopami przepada i dzięki nim, mogłem jeszcze głębiej wejść w świat Aeon's End (świetnie działa też przy pełnym składzie). Gra zdecydowanie powinna trafić do każdej kolekcji- jest to milowy krok po Dominione w rozwoju deckbuildingu. A jeżeli martwi Was regrywalność (przecież brak tasowania, to brak losowości), to uspokajam. Karty zasobów mogą być generowane losowo, bohaterowie mają różne zdolności, a każdy z Nemezis wymaga innej taktyki. Efektem tego są miliony kombinacji i nieograniczone możliwości, nie da się rozpracować jednej wygrywającej drogi. Jeszcze Wam mało? Heloł!, dodatki!
Plusy:
+ świetna odsłona deckbuildingu
+ przyjemna gra, pełna mięcha
+ regrywalność (różne zestawy kart)
+ interesujący zabieg z nietasowaniem
+ pomoce graczy
+ instruktaż pierwszej rozgrywki
+ gra dla wszystkich (laika, średniozaawansowanego i geeka)
+ jeżeli wygrywacie, to zawsze o włos!
+ fantastyczny świat
+ piękne ilustracje
+ minimalna losowość
+ dobrze działa w każdym składzie osobowym (i solo)
+ dobrze działa w każdym składzie osobowym (i solo)
+ duży potencjał w dodatkach
Minusy:
(po tylu latach na rynku totalnie się ich nie zauważa)
















