Recenzja Fire Emblem: Fortune's Weave. Po fatalnym starcie prawie rzuciłem tę grę w kąt, a dziś nie potrafię odłożyć konsoli

1 godzina temu
Weteran strategii i całkowity debiutant w świecie Fire Emblem. Pierwszy wieczór? Nudny symulator klikania. Pierwsza ukończona ścieżka fabularna? Szukanie każdej wolnej chwili, żeby tylko wrócić do swojego oddziału. Oto historia gry, która zaczynała jako przeciętniak na siódemkę, a w wielkim stylu wywalczyła sobie mocną dziewiątkę.
Gdybym miał wystawić ocenę po pierwszym wieczorze z Fire Emblem: Fortune's Weave, dałbym jej siódemkę. I to wyłącznie z czystej sympatii. Kilka dni później w mojej głowie świtała już ósemka. Dziś, z pełnym przekonaniem stawiam dziewiątkę. I nie jest to bynajmniej chwila słabości. Ta gra mnie nie przekonała jednym efektownym …
Idź do oryginalnego materiału