Nie będę ukrywać, iż High on Life było jedną z moich ulubionych gier przełomu 22/23 i całą historię przeszłam trzy razy, szukając wszystkich osiągnięć. Czy High on Life 2 to godny następca?
W połowie lutego, zaraz przed Walentynkami, na konsolach i PC ukazało się High on Life 2. Kontynuacja przygód naszego kosmicznego łowcy głów, w nowym i ulepszonym wydaniu. Tym razem jednak to łowcy głów polują na nas, a my walczymy z koncernem farmakologicznym, który używa ludzi do tworzenia swoich antydepresantów. Oznacza to więc, iż znów ratować będziemy ludzi i walczyć z dziesiątkami różnych przeciwników, choćby w z pozoru spokojnych lokacjach.
Fabuła
High on Life 2 faktycznie jest kontynuacją, powraca mnóstwo znanych nam już postaci jak Gene czy Lizzie, która teraz dostanie znacznie większą rolę w grze. Bo to właśnie jej ekoterroryzm wmieszał nas w całą sprawę i jak badass, to ona będzie mózgiem całej operacji.
Eliminując kolejno cele z naszej listy, docierać będziemy do coraz wyżej postawionych pracowników Big Pharmy, jednocześnie odkrywając także kolejne jej sekrety. I tak jak w przypadku poprzedniej gry, przeprawa przez kolejnych bossów rozszerzać będzie nasz arsenał broni. Czyli Gatlian, gadających kosmitów-broni. Nic nowego, prawda? Ale to dobrze. Gadające bronie były duszą poprzedniej odsłony i tutaj także nie jest inaczej.
Rozgrywka
Większość rozgrywki wygląda bardzo podobnie, jak w pierwszym High on Life, chociaż oczywiście mamy parę ewolucji. Nowy sposób poruszania się, czyli deskorolka, świetnie wpisuje się w klimat gry, a także jej dynamikę. Opanowanie jej zajmuje chwilę, ale nie bójcie się, podczas grindów nie trzeba faktycznie kontrolować równowagi. Uff. To nie THPS czy skate.
Wraz z postępem fabuły odblokowujemy kolejne ulepszenia, zarówno do broni, jak i do naszego kostiumu i deskorolki. Sporo z nich będzie właśnie powiązana z historią i pozwoli nam na eksplorowanie kolejnych części map, które wcześniej były niedostępne.
Jak zwykle, nie zabraknie tu dość obleśnego poczucia humoru, przypadkowych interakcji z obcymi w miejscach publicznych i “znajdziek” motywujących do zaglądania w każdy zakamarek kolorowych map.
Gatlianie
Każdy Gatlian będzie miał swój podstawowy atak (jakiś-typ-strzelania), a także umiejętność specjalną, przydatną nie tylko w walce, ale także w eksploracji świata. Kenny’ego zastąpi nam Travis, z takimi samymi umiejętnościami, powróci także Sweezy, Gus, a choćby Creature. Lezduit także się pojawi, choć nie tam, gdzie byście się go mogli spodziewać. Nie zabrakło również zupełnie nowych postaci i nowych łamigłówek, ale nie powinnam chyba zdradzić Wam wszystkiego? Powiem tylko tyle, iż czasem faktycznie trzeba będzie wytężyć mózgownicę!
Każdy z Gatlian ma swój charakter, swoje odzywki, a także wspierać będzie nasze opcje dialogowe. Bo, jak może wiecie, nasz protagonista nie będzie się odzywał.
Najważniejsza część High on Life 2 – humor
Realnie, i zgodzi się z tym chyba każdy, największy urok High on Life 2 (i poprzedniczki także) to humor. To świat pełen gagów, dziwnych sekretów i uroczych niespodzianek, często przebijających czwartą ścianę.
Obok zbierania dyskietek z grami, rysowania własnego portretu na plakat Poszukiwanego, czy uczestnictwa w MurderConie, znajdziemy też automat z Frasierem, w którym znajdziemy nagrody, kolejne kino z pełnowymiarowymi filmami, a choćby wątpliwej jakości Escape Room czy klub podziemnych walk, nie do końca fair.
I chociaż może sama fabuła jakoś nie zachwyca, główny wątek nie zostawia po sobie takiego wrażenia, jak w przypadku pierwszej części, sam świat gry jest obszerny, zabawny i wart eksploracji. Dla mnie to właśnie te łamigłówki w ogólnodostępnym świecie, sekretne przejścia i dziwne interakcje są sednem High on Life. I “dwójka” zdecydowanie w tej kwestii nie rozczarowuje. A nie odkryłam przecież jeszcze wszystkiego!
W grze znajdziemy sporo nawiązań do popkultury, jak Silent Hill, Midsommar, Disco Elysium czy… Arka Noego. Klasyki!
Przeciwnicy
Ze względu na odwrócenie ról, teraz to łowcy głów polować będą na nas. W różnych miejscach napotkamy więc zgraje
Nie możemy zapomnieć oczywiście także o bossach. Główny wątek gry kręcić się będzie przecież wokół poszukiwań i walk z kolejnymi bossami. Co świeże i fajne, to sama faza poszukiwań, pełna łamigłówek i eksploracji, a sama potyczka z przeciwnikiem na końcu to najmniej istotna część.
Jak zwykle, nie zabraknie tu niedorzecznych sytuacji, dziwnych rozwiązań wizualnych, a także choćby innych światów. Okazji do parsknięcia śmiechem będzie… niemało!
Ciężko przygotować się tu na cokolwiek, bo twórcy naprawdę popuścili wodze wyobraźni.
Oprawa wizualna
High on Life 2 wizualnie nie poprawiło się zbyt wiele, ale już poprzedniczka dobrze wyglądała na konsolach aktualnej generacji. Twarze czy włosy postaci pozostawiają trochę do życzenia, ale to mało istotne. Świat gry jest imponujący i ogromny, miasto ma tak wiele poziomów, iż faktycznie robi wrażenie. I o to chodzi, bo kto ma czas patrzeć na średnie-twarze, jak wokół dzieje się tak wiele. Gatlianie wyglądają w porządku, nasze ubrania czy deskorolkę możemy zmienić — czego więcej chcieć do szczęścia?
Interfejs i sterowanie
W tej kategorii zmieniło się kilka i to bardzo dobra wiadomość. Wszystko brzmi znajomo, klawisze interakcji są takie same i wskoczenie do gry jest bardzo naturalne.
Interfejs pozmieniał się niezncznie, dodane zostały jednak nowe zakładki, które pozwolą nam na dostosowanie naszego wyglądu i deskorolki. Każda odwiedzana przez nas dzielnica będzie miała swoją mapę, oczywiście w jezyku kosmitów, ale część oznaczeń na nich wciąż będzie przydatna.
Wrażenia
High on Life 2 to zdecydowanie kontynuacja, którą najlepiej odwiedzić dopiero po spotkaniu z pierwszą częścią. Wciąż jest tu jednak sporo świeżości, zarówno w postaci nowych broni i ich mechanik, jak i samym świecie do eksplorowania. jeżeli podobała Wam się pierwsza gra, i tu będziecie dobrze się bawić, choć dajcie sobie trochę czasu. Nie gońcie za fabułą, tylko właśnie eksplorujcie. Poznajcie dziwne miejsca, sekretne przejścia, kupcie ulepszenia do broni i deskorolki. Bo psst, ktoś Wam może sprzedać spod lady specjalne rzeczy.
Chociaż są aspekty, w których High on Life 2 może trochę rozczarować, moim zdaniem całość wciąż ratuje wszystko poza głównym wątkiem fabularnym. Niedorzeczne historie, mnóstwo gagów, jeszcze więcej sekretów — to świat, w którym spędzić możemy tylko naście godzin potrzebnych na skończenie głównego wątku, albo kilkadziesiąt godzin, starając się odkryć każde miejsce, zarobić na każde ulepszenie i sprawdzić wszystko, co się da. Zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej grupy. Bo jeżeli tylko dacie High on Life 2 czas i nie będziecie próbowali dotrzeć do końca fabuły, jak najszybciej, na pewno będziecie się dobrze bawić.
PS. Całkiem fajnie, iż w osiągnięciach możemy znaleźć wzmianki o kolejnej grze w serii. Może tam wreszcie tropić będziemy pewnego czającego się na skraju fabuły doktorka?



High on Life 2 dostępne jest od 13 lutego na konsolach Xbox Series, PlayStation 5, a także na PC. Gra od dnia premiery znajduje się również w katalogu Game Pass Ultimate, a dzięki Play Anywhere będziecie mieć możliwość dowolnego “skakania” pomiędzy wersją Xbox na PC.
Grę do recenzji dostarczył Xbox Polska.

2 godzin temu
















