Recenzja: I Am Future: Cozy Apocalipse Survival (Nintendo Switch)

6 godzin temu
Zdjęcie: Recenzja: I Am Future: Cozy Apocalipse Survival (Nintendo Switch)


Co powiecie na apokalipsę w przytulnym wydaniu? I Am Future: Cozy Apocalipse Survival to przyjemna gra, która polega na budowania życia w zniszczonym świecie.

Szukacie może niezobowiązującego tytułu, który może Was wciągnąć na godzinę lub pięć? Gdzie zbierać będziemy “śmieci” i przerabiać na coraz to bardziej użyteczne przedmioty i maszyny? Z dodatkową eksploracją, a choćby budowaniem relacji? Sprawdźmy, czy I Am Future: Cozy Apocalipse Survival zasługuje na dodanie do Waszej biblioteki.

Fabuła

Wygodnie ulokowani na dachu biurowca, próbujemy dowiedzieć się kim jesteśmy, co stało się ze światem, a jednocześnie po prostu przetrwać, najlepiej w jak największych wygodach. Gra przygotowana jest z myślą o choćby najmłodszych graczach i przyjemnej rozgrywce, dlatego prawdziwe zagrożenia nie będą na nas czychać. Jedynie wychodzące nocą pijawki mogą sprawić lekki kłopot, ale to wszystko.

Świat o dziwo pełen jest robotów, zarówno przypominających ludzi androidów, gadających sprzętów AGD czy choćby zniszczonych gigantów, blokujących przejścia do dalszych części “mapy”.

Rozgrywka

W I Am Future: Cozy Apocalipse Survival mamy widok z perspektywy trzeciej osoby, chociaż oddalona kamera robi z tego widok prawie izometryczny. Mamy tu całkiem spore pole manewru, od dowolnego kąta, przez poziom zbliżenia/oddalenia.

Jednym z pierwszych kroków rozgrywki będzie stworzenie swojej postaci. Do wyboru mamy płeć, kolor skóry, włosów i oczu, a także “dodatki” jak zarost czy okulary. Nie zabraknie także lekkiego wyboru w kwestii stroju, te jednak sukcesywnie odblokowywać będziemy w trakcie gry. Część z nich odblokujemy wraz z fabułą, inne znajdziemy w sklepach.

Poruszając się po świecie zbieramy surowce, z początku głównie śmieci i wraz z rękawicą założoną na rękę rozbieramy napotkane meble i sprzęty na czynniki pierwsze. Nasza rękawica wzbogacić się może (w sumie to musi) o różne narzędzia, które następnie będziemy mogli także ulepszać.

Zbierane surowce potrzebne nam będą do budowania kolejnych stołów warsztatowych, ulepszania ich, tworzenia maszynerii czy naprawiania użytecznych instalacji. Wszystko po to, by odkryć, o co tu tak naprawdę chodzi.

Postęp technologiczny pójdzie też w parze z dalszą eksploracją, nie tylko dachów, ale też odległych miejsc! Wraz z ulepszaniem specjalnego centrum, będziemy mogli drogą powierzchną odwiedzać kupców i opuszczone miejsca. W większości przypadków będzie to jednak jedynie dialog, a nie faktyczna fizyczna eksploracja.

Tyle do sprzątania!

W Cozy Apocalipse Survival naprawdę większość rozgrywki sprowadzać będzie się do odwiedzania nowych miejsc i zbierania tam śmieci. Na budowaniu ułatwień w tym (w tym minionów, które pozwolą nam budować, reperować i zbierać surowce), a także ulepszaniu sprzętów i poszukiwaniu potrzebnych części. I choć może brzmi to nużąco, jest satysfakcjonujące, wciągające i relaksujące.

Zawsze jest co robić, co zbudować, a choćby w przypadku, gdy po kilkunastu godzinach gry uda Wam się skończyć główny wątek fabularny, wciąż będzie tam sporo do roboty. Z czasem odblokujemy nowe plany i kupimy kolejne, a nasz katalog dostępnych dekoracji będzie rósł w siłę i motywował nas, do upiększania dostępnej przestrzeni. A tej nam chyba nigdy nie zabraknie, więc potencjalnie mamy tu zabawy na naprawdę długie godziny.

Oprawa audiowizualna

Wizualnie gra wygląda całkiem nieźle, choć niektóre momenty wołały o trochę lepsze tekstury. Najbardziej bolesne jest to przy rozmontowywaniu sprzętów, jak mikrofalówki czy czajnik, wyraźnie brakuje nam pikseli.

Ogólnie jednak jest okej, na ekranie dużo się dzieje, jest pełno kształtów i kolorów.

W kategorii audio jest bardzo dobrze! Chociaż dialogi są serią dziwnych dźwięków, większość napotkanych przez nas przedmiotów będzie miała swoje dźwięki. Na szczególną uwagę zasługuje dźwięk podnoszonego plexiglassu, który jest tak okropnie prawdziwy, iż u wrażliwszych wywoła podobne emocje, jak drapanie paznokciami po tablicy.

Wydajność

Na Nintendo Switch (Lite) gra działa całkiem nieźle, chociaż ekrany ładowania trochę potrafią znużyć. Czasem miałam wrażenie, iż mogłabym w tym czasie wyskoczyć po herbatę do kuchni.

Na Xbox Series X jest znacznie lepiej, gra działa znacznie płynnej, a ekrany ładowania pojawiają się dopiero pod koniec gry. Potrafią wtedy jednak przez cały czas trwać kilka minut.

Wrażenia

Niestety, gra pełna jest bugów. Mniej lub bardziej irytujących.

Podczas pierwszego spotkania z grą w którymś momencie (w trakcie gry) popsuł mi się stan zapisu. Musiałam wszystko zaczynać od nowa przez brak slotów na zapisy czy możliwości manualnego powrotu do wybranego wcześniejszego punktu.

Dodatkowo, jeden warsztat (Farmer’s Table) robi niesamowite rzeczy, zarówno “przyjemne”, jak i katastroficzne. Z jednej strony pozwala na “replikowanie” dowolnych przedmiotów, o ile mamy ich przynajmniej dwa, z drugiej przy próbie posortowania, usunie nam całą zawartość skrzynki, poza pierwszym przedmiotem w niej. Ups. Szczególnie zabolało mnie to przy skrzynce pełnej nasion.

Przyznam jednak, iż choćby mimo tego, gra wciągnęła mnie na długie godziny i ostatecznie przygodę z grą zaczynałam aż trzy razy. Dwa razy na Nintendo Switch (z czego drugi z przymusu), a później na Xbox Series, gdzie gra również zadebiutowała w tym samym dniu. Jak się może spodziewacie, wydajność na “dużej” konsoli jest wyraźnie lepsza.

I Am Future: Cozy Apocalipse Survival dostępne jest od 8 stycznia. Grę znajdziemy na konsolach Nintendo, Xbox i PlayStation, a także na PC. Za wydanie gry odpowiada TinyBuild.

Grę do recenzji dostarczył wydawca.

Idź do oryginalnego materiału