Recenzja: MotoGP 26 (PS5) – szybciej, ładniej, ale czy naprawdę lepiej?

1 godzina temu
Zdjęcie: Recenzja: MotoGP 26 (PS5) – szybciej, ładniej, ale czy naprawdę lepiej?


MotoGP 26 na PS5 kusi świetną grafiką i przyjemnym modelem jazdy, ale nie wszystkie zmiany trafiają w punkt. Sprawdzamy, czy warto wrócić na tor – także na Nintendo Switch 2.

Seria MotoGP od lat jedzie w znanym rytmie: drobne poprawki, trochę nowości i próba złapania balansu między symulacją a przystępnością. Najnowsza odsłona MotoGP 26 wygląda najlepiej w historii cyklu, a przy tym oferuje jazdę, która potrafi dać sporo satysfakcji już po kilku okrążeniach. Jednak kiedy kurz opada, pojawia się pytanie, czy wystarczy to, żeby mówić o dużym kroku naprzód, czy raczej o bezpiecznej jeździe po tej samej linii.

Piękno prędkości – oprawa graficzna robi robotę

Pierwsze minuty z grą zostają w głowie na długo, ponieważ oprawa wizualna naprawdę robi wrażenie. Modele motocykli i zawodników wyglądają bardzo szczegółowo, a światło na torach wreszcie zachowuje się naturalnie. Kaski błyszczą jak powinny, asfalt ma swoją fakturę, a tryb powtórek momentami przypomina transmisję telewizyjną. Różnice względem poprzednich części widać gołym okiem, choć nie zawsze są one rewolucyjne, raczej konsekwentne i dopracowane.

Jednocześnie gra działa płynnie na PS5, co ma ogromne znaczenie przy takiej prędkości. Każdy zakręt wymaga precyzji, a stabilna liczba klatek pomaga utrzymać kontrolę. Twórcy wyraźnie skupili się na tym, żeby całość była czytelna choćby przy dużym tempie, więc rzadko gubimy orientację. Dodatkowo interfejs nie przeszkadza i nie zasłania toru, co wcześniej bywało problemem. Wrażenie realizmu wzmacniają detale, choć czasami brakuje jeszcze odrobiny życia poza samym wyścigiem.

Jazda, która wciąga, ale nie przytłacza

Model jazdy stanowi najmocniejszy punkt gry, ponieważ udało się znaleźć złoty środek między symulacją a dostępnością. Motocykl reaguje przewidywalnie, a jednocześnie wymaga skupienia i wyczucia gazu. Każde wyjście z zakrętu daje satysfakcję, szczególnie gdy uda się utrzymać idealną linię i nie stracić prędkości. System fizyki wydaje się bardziej spójny niż wcześniej, choć doświadczeni gracze gwałtownie zauważą, iż nie wszystko zostało przebudowane od podstaw.

Opcje ułatwień prowadzenia robią świetną robotę, bo pozwalają dopasować poziom trudności do własnych umiejętności. Można zacząć od bardziej wspomaganego stylu jazdy, a potem stopniowo wyłączać kolejne wsparcia. Dzięki temu gra nie odstrasza nowych graczy, a jednocześnie daje pole do nauki. Co ważne, przejście między poziomami trudności nie jest bolesne, tylko naturalne i płynne.

Z drugiej strony pewne elementy psują odbiór, szczególnie gdy zaczynamy walczyć o setne sekundy. Linia hamowania bywa zbyt zachowawcza i sugeruje zbyt wcześniejsze zwalnianie, niż rzeczywiście potrzeba. W rezultacie łatwo stracić cenne sekundy, jeżeli ślepo się jej trzymamy. Może to zaobserwować poniżej na mojej prezentacji rozgrywki. Bardziej doświadczeni gracze gwałtownie uczą się ją ignorować, ale sam fakt jej obecności w takiej formie trochę dziwi.

Znajoma konstrukcja, jednak kilka świeżości w MotoGP 26

Największy problem pojawia się tam, gdzie wielu fanów liczyło na odważniejsze zmiany. Nowa odsłona przypomina raczej dopracowaną wersję poprzedniej niż pełnoprawny krok naprzód. Tryby gry pozostają w dużej mierze takie same, a struktura kariery nie zaskakuje. W praktyce oznacza to, iż osoby spędzające dużo czasu przy wcześniejszych częściach mogą poczuć lekki niedosyt.

Twórcy skupili się na poprawianiu fundamentów zamiast ich przebudowy, co ma swoje plusy, ale też ograniczenia. Gra działa stabilniej i wygląda lepiej, jednak brakuje elementu „wow”, który przyciąga na dłużej. choćby drobne zmiany wydają się znajome, jakby zostały jedynie lekko podrasowane. Przy tym wszystkim trudno oprzeć się wrażeniu, iż potencjał tej serii wciąż nie został w pełni wykorzystany.

Sztuka wyścigu – kiedy wszystko zaczyna klikać

Mimo pewnych braków, gra potrafi wciągnąć na wiele godzin, szczególnie gdy zaczniemy szukać perfekcyjnych przejazdów. Każdy tor ma swój charakter i wymaga innego podejścia, więc nauka układów zakrętów daje sporo satysfakcji. Rywalizacja z przeciwnikami bywa intensywna, a momenty walki koło w koło wypadają bardzo przekonująco.

Sztuczna inteligencja radzi sobie nieźle, choć czasami potrafi zachować się zbyt przewidywalnie. Wyścigi są jednak na tyle dynamiczne, iż rzadko odczuwamy nudę. Kiedy uda się złożyć idealne okrążenie, gra nagradza poczuciem kontroli i płynności. W takich chwilach łatwo zapomnieć o drobnych niedociągnięciach i skupić się na czystej przyjemności z jazdy.

MotoGP 26 na Nintendo Switch 2 – kompromisy, ale grywalność zostaje

Edycja na Nintendo Switch 2 wypada zaskakująco solidnie, choć od początku wiadomo, iż trzeba pogodzić się z pewnymi kompromisami. Oprawa graficzna pozostaje czytelna i estetyczna, jednak brakuje jej ostrości oraz detali znanych z PS5. Tekstury są uproszczone, a efekty świetlne mniej widowiskowe, co szczególnie widać podczas powtórek i jazdy w trudniejszych warunkach. Mimo tego gra nie traci swojego charakteru, bo najważniejsze elementy wizualne przez cały czas spełniają swoją funkcję.

Switch 2 / Tryb przenośny

Najważniejsze jednak, iż rdzeń rozgrywki pozostaje nienaruszony, więc jazda wciąż daje sporo satysfakcji. Model prowadzenia zachowuje swoją przystępność, a system ułatwień działa tak samo dobrze jak na mocniejszych platformach. Płynność animacji jest stabilna, choć zdarzają się drobne spadki w bardziej wymagających momentach. Finalnie moim zdaniem wersja przenośna świetnie sprawdza się do krótszych sesji i grania w podróży, choćby jeżeli wizualnie ustępuje większym konsolom. niedługo przygotuje dla was bardziej szczegółowe ponownie wersji an Switch 2 i PS5 Pro.

Switch 2 vs PS5 Pro

Czy warto wracać na tor?

MotoGP 26 to gra całkiem solidna, ale jednocześnie ostrożna. Oprawa graficzna robi świetne wrażenie, model jazdy daje dużo frajdy, a opcje ułatwień sprawiają, iż każdy znajdzie coś dla siebie. Jednak brak większych zmian względem poprzednich części sprawia, iż trudno mówić o przełomie.

Fani serii prawdopodobnie i tak sięgną po nową odsłonę, bo oferuje najnowszy kalendaż oraz zespoły z MotoGP. Nowi gracze dostaną przystępny i ładny tytuł, który dobrze wprowadza w świat wyścigów motocyklowych. Jednak osoby liczące na rewolucję mogą poczuć niedosyt.

W końcowym rozrachunku mamy do czynienia z grą, która jedzie gwałtownie i pewnie, ale rzadko ryzykuje. A czasami właśnie odrobina ryzyka pozwala wygrać wyścig. Marc Márquez zna to uczucie doskonale, a Ty?

Grę do recenzji dostarczył Plaion Polska.

Pamiętajcie, iż znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.

Idź do oryginalnego materiału