Recenzja: Pokémon Pokopia (Switch 2)

1 godzina temu
Zdjęcie: Recenzja: Pokémon Pokopia (Switch 2)


Fani Pokémonów mają z tą marką dość trudną relację. Kolejne gry potrafią przyciągać ich na setki, a choćby tysiące godzin, ale trudno powiedzieć, by zwykle były to produkcje najwyższej jakości. Problemy techniczne, niedoróbki czy słaba optymalizacja to coś, do czego studio Game Freak zdążyło już wszystkich przyzwyczaić.

Dlatego gdy tylko zapowiedziano Pokémon Pokopia, reakcje fanów były mieszane. Z jednej strony pojawiła się radość, bo za projekt odpowiada studio Omega Force z Koei Tecmo. Z drugiej — gry z uniwersum Pokémonów, które nie należą do głównej serii, rzadko kiedy wyróżniały się czymś szczególnym. Jak więc wypada Pokémon Pokopia?

Animal Crossing? Nie tym razem

Pierwsze skojarzenie, jakie prawdopodobnie większość z was (w tym również ja) miała po pierwszym kontakcie z tym tytułem, było dość oczywiste: Animal Crossing w skórce Pokémonów. I choć pewne wspólne elementy rzeczywiście tu znajdziemy, w praktyce jest to zupełnie inna gra.

Już na początku zaskakuje ton opowieści. Całość jest bowiem… zaskakująco mroczna i poważna.

Postapokaliptyczne Kanto

Trafiamy do postapokaliptycznego regionu Kanto. Tak, dobrze czytacie. Świat Pokémonów nawiedził tajemniczy kataklizm, który doprowadził do upadku cywilizacji. Ludzie zniknęli z tej krainy, a większość Pokémonów nie wie co stało się po końcu świata.

Wcielamy się w postać Ditto, który przyjmuje ludzką formę i próbuje odbudować świat z jego zgliszczy.

U boku profesora Tangrowtha wyruszamy w podróż, podczas której zaczynamy odkrywać kolejne Pokémony. Każdy z nich ma własne potrzeby oraz preferencje środowiskowe. Zanim więc dany stworek zdecyduje się zamieszkać w naszej krainie, musimy stworzyć dla niego odpowiednie warunki. Później trzeba jeszcze zadbać o jego codzienne potrzeby.

Pokémony odwdzięczają się na różne sposoby — uczą nas nowych ruchów, pomagają w wykonywaniu niektórych czynności lub otwierają drogę do kolejnych zadań.

Pętla rozgrywki, która wciąga na godziny

Gra oferuje bardzo przyjemną pętlę rozgrywki. Co chwilę pojawia się nowe zadanie, nowy Pokémon albo nowa lokacja do odkrycia. Wypełniamy kolejne prośby, które odblokowują następne aktywności.

Przez to łatwo złapać się na klasycznej pułapce: „jeszcze tylko jedna misja”. A potem orientujemy się, iż minęły… trzy godziny.

Tajemnica końca świata

Odkrywanie kolejnych tajemnic i stworków daje ogromną frajdę. Jednocześnie powoli natrafiamy na listy, fragmenty dzienników i inne ślady przeszłości, które stopniowo odsłaniają historię tego, co tak naprawdę spotkało ludzkość.

Zwiedzamy przy tym wiele doskonale znanych miejsc z regionu Kanto, odkrywając ich sekrety w zupełnie nowej, zniszczonej rzeczywistości. Z jednej strony gra pozostaje przyjemna i relaksująca — w końcu budujemy dla naszych Pokémonów przytulne środowisko. Z drugiej jednak, gdy tylko zaczniemy zagłębiać się w fabułę, odkrywamy naprawdę imponującą historię.

Nie chcę jednak zdradzać więcej, żeby nie odbierać przyjemności z samodzielnego odkrywania tej opowieści.

Brak polskiej wersji językowej

Szkoda natomiast, iż gra nie jest dostępna w polskiej wersji językowej. Widząc ambitne ruchy Nintendo na tym polu w ostatnich miesiącach, aż chciałoby się zobaczyć produkcję z Pokémonami w rodzimym języku. Tym bardziej iż fabuły jest tutaj naprawdę sporo, a dialogi są rozbudowane i ciekawie napisane.

Byłby to także idealny tytuł dla młodszych graczy, jednak bariera językowa może sprawić, iż dla części z nich gra okaże się po prostu niedostępna. Dlatego brak polskiej wersji traktuję jako spory minus, który dla niektórych może być choćby powodem, by całkowicie skreślić ten tytuł.

W końcu technicznie dopracowane Pokémony

Gracze przyzwyczajeni do stanu technicznego głównych odsłon Pokémonów mogą przeżyć niemały szok. Pokémon Pokopia debiutuje bowiem jako produkt wyjątkowo dopracowany. Nie uświadczymy tu poważnych problemów technicznych. Gra działa płynnie, stabilnie i bez większych zgrzytów.

Oprawa graficzna jest oczywiście dość prosta i kolorowa, ale choćby przy dużej liczbie Pokémonów na ekranie animacja pozostaje stabilna. To kolejny dowód na to, iż da się stworzyć technicznie solidną grę z tej serii.

Kontrowersyjny Game-Key Card

Na koniec warto wspomnieć o jednej kwestii, która dla wielu graczy może być istotna. Tytuł dostępny jest bowiem wyłącznie w formie cyfrowej. Owszem, w sklepach znajdziemy także wydanie pudełkowe, jednak zawiera ono niesławny Game-Key Card.

Takie wydanie wzbudziło sporo kontrowersji, ponieważ Nintendo przez lata zapewniało, iż ich gry będą w pełni dostępne na kartridżach. Oczywiście jest to projekt tworzony we współpracy z Koei Tecmo, więc możliwe, iż samo Nintendo nie miało tutaj decydującego głosu — ale trudno tego nie odnotować.

W czasach, gdy coraz więcej mówi się o archiwizacji i zachowaniu gier dla przyszłych pokoleń, takie rozwiązanie pozostawia pewien niesmak.

Czy warto zagrać w Pokémon Pokopia?

Pokémon Pokopia to zdecydowanie najlepsza gra z uniwersum Pokémonów, która nie należy do głównej serii. Poszedłbym choćby krok dalej i powiedział, iż to po prostu jedna z najlepszych gier o kieszonkowych stworkach w ogóle.

To idealny tytuł na odprężenie. Po ciężkim dniu kilka jest rzeczy, które potrafią dać porównywalną satysfakcję.

Polecam, nie tylko fanom Pokémonów.

Kod recenzencki dostarczył ConQuest Entertainment – oficjalny dystrybutor Nintendo w Polsce.
Idź do oryginalnego materiału