Recenzja: Pragmata (PS5) – Kosmos emocji

2 godzin temu
Zdjęcie: Recenzja: Pragmata (PS5) – Kosmos emocji


Capcom zabiera graczy w Kosmos, aby zaserwować nam niezapomnianą i pełną emocji przygodę, której bohaterami są człowiek i android. Zapraszam na recenzję gry Pragmata.

Capcom to jedna z najbardziej wpływowych firm w historii gier wideo. Od lat 80. stworzyła wiele kultowych serii, które do dziś mają ogromną bazę fanów. Do tego grona należy Resident Evil, Street Fighter, Monster Hunter, platformówka Mega Man, czy slasher Devil May Cry. Japoński producent ma też sporo pojedynczych (lub praktycznie porzuconych serii) gier, które nigdy nie doczekały się większych kontynuacji. Tu warto wymienić choćby Dark Void z 2010 roku, strzelankę TPP Lost Planet, czy dosyć interesujący cyberpunkowy Remember Me osadzony w Neo-Paryżu.

Debiutująca za kilka dni gra Pragmata jest kolejną po wielu latach przerwy odważną próbą wejścia do mainstreamu z nowym IP. I może jej się to udać, gdyż tytuł ciekawie łączy mechanikę z takich gier jak Resident Evil, czy Monster Hunter. Do tego historia opowiadana jest w stylu The Last of Us. A wszystko, dzieje się w Kosmosie, w którym wcale nie tak łatwo jest napisać dobrą opowieść.

Nowa marka Capcomu po latach opóźnień

Pragmata ma za sobą długą i momentami burzliwą historię. Gra została zapowiedziana w 2020 roku temu, po czym przez długi czas znikała z radarów graczy, a jej premiera od 2022 roku była kilkukrotnie przesuwana. Miała to być jedna z pierwszych gier Capcomu na konsolach PS5 i Xbox Series, a jak się finalnie okazuje, będzie jedną z ostatnich na tej generacji konsol.

– Zjadłeś prawie całego serniczka
– Prawie? To pozostało kawałek?

Oczywiście ma to swoje plusy, gdyż na tym etapie życia konsol, twórcy znają ich możliwości oraz możliwości własnego silnika na wylot. Do tego Pragmata na ulepszonej konsoli Sony PS5 Pro działa i wygląda naprawdę fantastycznie.

Zarys fabularny gry Pragmata

Historia gry koncentruje się wokół Hugh’a Williamsa. To astronauta, który trafia na Księżyc jako członek zespołu śledczego próbującego odkryć, dlaczego z bazą księżycową nie ma kontaktu. Podczas badania placówki dochodzi do trzęsienia księżycowego, Hugh zostaje oddzielony od reszty swojej ekipy. Ratuje go Diana, dziecko-android, na które wspomniane trzęsienie też miało negatywne skutki. Od tego momentu muszą współpracować, aby powrócić na Ziemię.

Strzelanie połączone z hakowaniem

Pragmata oferuje bardzo ciekawą rozgrywkę, gdyż gracz dzięki jednego kontrolera steruje tak naprawdę dwoma postaciami naraz. Diana cały czas podróżuje na plecach Hugh’a, przytrzymując lewy spust otrzymujemy możliwość hakowania robotów oraz elementów otoczenia. Jest to najważniejszy filar rozgrywki recenzowanej gry. Pociski z broni Hugh’a zadają robotom bardzo małe obrażenia. Można powiedzieć, iż ich pancerz jest całkowicie odporny na amunicję. Jednak dzięki zdolnością hakowania Diany możemy odsłonić ich płyty pancerza, aby strzelać w słabe punkty. To najważniejszy i powtarzający się schemat rozgrywki:

  1. zaczyna się starcie
  2. aktywujesz hakowanie
  3. rozwiązujesz puzzle
  4. odsłaniasz słabe punkty
  5. dopiero wtedy strzelasz

X, kółko, kwadrat, trójkąt – Powtórz

Hakowanie wcale nie jest takie proste, wróg nie będzie zhakowany od naciśnięcia jednego przycisku. W prawej części ekranu zobaczymy planszę z siatką, na której pojawia się mini-gra logiczna. Polega ona na połączeniu dwóch zielonych węzłów na planszy siatkowej. Musimy przejść przez jak najwięcej niebieskich węzłów oraz omijać szare kwadraty, które blokują drogę.

Sterowanie na planszy odbywa się dzięki przycisków: X, kwadrat, kółko i trójkąt. Im więcej niebieskich węzłów zaliczymy po drodze, tym obrażenia od hakowani będą większe. Wydłuży nam to także czas otwarcia przeciwników. Gdyż po kilku sekundach i pancerz się zamyka i musimy ponownie ich hakować. Z czasem odnajdziemy modyfikacje, które jeszcze szybciej i efektowniej pozwolą nam niszczyć wrogie roboty. A choćby sprawią, iż będą przez chwilę walczyły po naszej stronie.

Czas nie stoi w miejscu

Mówi się, iż czas w Kosmosie płynie wolno, jednak nie dotyczy to naszej rozgrywki w grze Pragmata. W czasie hakowania czas nie staje w miejscu, choćby nie zwalnia. Więc cały czas w trakcie hakowania roboty mogą nas atakować. Co gorsze w trakcie hakowania gra zbliża nam obraz, abyśmy lepiej widzieli plansze do hakowania. FOV zmniejsza się i mamy bardziej graniczne pole manewru na przeciwników. W poczatkowych etapach nie ejst to problematyczne jednak im dalej w las, tym trudniej. Przeciwników jest coraz więcej, są potężniejsi oraz szybsi. Więc skupienie na puzzlach i jednocześnie monitorowanie świadomości sytuacji, w której się znajdujemy, robi się bardzo trudne.

Tutaj czas się zatrzymał

Diana co prawda stara się ostrzegać nas przed niebezpieczeństwem, jednak jej wskazówki nie są tak precyzyjne, abyśmy gwałtownie mogli uniknąć obrażeń. jeżeli w trakcie hakowania otrzymamy obrażenia, to cały proces musimy zaczynać od nowa na zupełnie nowej planszy. Jednak świadomi niebezpieczeństwa sami możemy przerwać proces hakowania, wykonać unik lub przestawić się w bardziej bezpieczne miejsce, aby dokończyć puzzle.

Wolisz walczyć z kurą wielkości słonia, czy setką kur?

Pragmata to jedna z tych gier, gdzie zdecydowanie lepiej walczy się z jednym potężnym przeciwnikiem, niż garstką mniejszych mobów. Hakowanie, ostrzeliwanie oraz unikanie cisów, czy pocisków jednego potężnego przeciwnika zdecydowanie dawało mi więcej frajdy, niż walka z kilkoma robotami naraz. Nie muszę przejmować się, tym, czy ktoś zachodzi mnie z boku lub z tyłu, skupiam się tylko na jednym celu.

Super Diana

Diana dysponuje superzdolnością, którą nazwano Protokół Przeciążenia. Udane hakowanie robotów napełnia wskaźnik tej zdolności. Naciskając jednocześnie oba analogi, aktywujemy Protokół Przeciążenia, który sprawia, iż pobliscy przeciwnicy przechodzą automatycznie w stan otwarty. Do tego zostają czasowo unieruchomieni i otrzymują zwiększone obrażenia. Takie zagrania najlepiej działa oczywiście na najpotężniejszych przeciwników. Warto też się upewnić, iż mamy odpowiednią ilość amunicji do naszych najpotężniejszych broni. Bez sensu używać tak potężnej zdolności, gdy mamy do dyspozycji tylko pistolet, który nie raz potrafił mnie zirytować.

Smacznego

Pragmata i kosmiczny arsenał

Nasz kosmiczny arsenał został dosyć ciekawie podzielony w stylu serii Resident Evil. Bronie przełączamy krzyżakiem. Naszą podstawą bronią jest pistolet, który jest pod górnym DPadem. Lewy krzyżak to bronie ofensywne typu strzelba, lasery, etc. Po prawej mamy bronie taktyczne, czyli takie, które unieruchamiają lub w inny sposób negatywnie wpływają na przeciwników. Na dole są jednostki defensywne, typu hologram, który na kilka sekund odwraca uwagę wrogich robotów.

Niestety podstawowy pistolet, który nazwano Kompaktor, bardzo nie pasuje do mojego stylu grania. To broń energetyczna, w której pociski same z czasem się odnawiają. Jest to jedyna broń, do której nie musimy zbierać amunicji, jednak czekanie na odnowienia magazynku, szczególnie w sytuacji, gdy to Twoja jedyna spluwa, a przeciwnik ma jeszcze dużo życia, jest strasznie irytujące.

Resident Evil i Monster Hunter – DNA Capcomu na Księżycu

Z jednej strony Pragmata to całkiem nowe IP, ale z drugiej strony, szczególnie gdy znasz gry Capcomu, nie sposób doszukać się tu nawiązań do innych gier tego producenta. Pragmata podobnie, jak ostatni Resident Evil Requiem nie jest czystą strzelanką zza pleców. Tu także ważna jest kontrola tempa i presja otoczenia. Nie strzelasz bezmyślnie, najpierw hakujesz, a potem precyzyjnie celujesz w czuły punkt. Masz również ograniczone zasoby w arsenale i podejmujesz różne decyzje taktyczne. Czasem musisz się zatrzymać, aby pomyśleć przed kolejnym działaniem. Pragmata ma zagadki logiczne, czy hakowanie zamków, ale są one proste jak budowa cepa. Często to tylko wciśniecie kilku przycisków we właściwym czasie.

Natomiast podobieństwa do Monster Hunter World widzę choćby w tym, jak uczymy się zachowań, szczególnie potężnego robota. Szukamy odpowiednich broni, modyfikacji oraz timmingu, aby zadać jak największe obrażenia. Filozofia projektowania starć z bossami jest tu na bardzo zbliżonym poziomie. Podobnie jak w Monster Hunterze nie chodzi o spam losowych ataków, tylko rozpracowanie przeciwnika na czynniki pierwsze.

Pod względem samej rozgrywki Pragmata przypomina Resident Evil bez horroru oraz Monster Huntera bez grindu i kooperacji. Własnym twistem jest tutaj hakowanie, jako kluczowa mechanika. Mnie się to podoba i absolutnie nie mam problemu, z tym iż Capcom czerpał inspiracji ze swoich bestsellerów.

Azyl, czyli nasze Sakrum

Azyl to bezpieczne miejsce bez przeciwników, w którym odnawiamy życie, amunicje oraz ulepszamy sprzęt, pancerz oraz możliwości hakowania Diany. Z tego miejsca dotrzemy do wcześniej odwiedzonych lokacji, aby zdobyć zablokowane sekrety. Jest to również miejsce, do którego trafiamy po każdej śmierci. Przyznam, iż na początku mocno mnie to irytowało, jednak w późniejszych etapach gry zaczęło to nabierać sensu, gdy przeciwnicy stali bardziej wymagający i potężniejsi. Świetnie tu pasuje moje wcześniejsze nawiązanie do Monster Huntera. Trafiamy na nowego bossa, do którego całkowicie nie pasuje nasz ekwipunek.

Azyl

Odradzamy się w Azylu bierzemy bardziej odpowiedni sprzęt, dokonujemy stosownych usprawnień i wracamy do walki. Jednak całą drogą do bossa musimy pokonać od nowa. o ile po drodze były jakiś pomieszczenia z robotami, to musimy ponownie ich pokonać. W tym miejscu Pragmata puszcza oczko w stronę fanów soulsów. Do Azylu możemy wrócić dzięki z jednego z kilku wyjść awaryjnych w danej lokacji. o ile wrócisz do Azylu i ponownie będziesz chciał przejść przez te same lokacje, to wszystkich przeciwników będzie musiał pokonać od nowa. Plus jest taki, iż możesz w nieskończoność farmić walutę potrzebną do wykonywania usprawnień ekwipunku.

Relacja na najwyższym poziomie – android z osobowością

Zostawmy jednak strzelanie i hakowanie, ponieważ relacja między Hughiem i Dianą stanowi absolutne centrum tej gry. I co interesujące jednocześnie jest to najbardziej „niecapcomowy” jej element. Ponieważ zamiast czystej akcji dostajemy duet oparty na zależności, współpracy i bez wątpienia silnej więzi emocjonalnej. o ile znacie relacje Joel’a i Ellie z The Last of Us (a z pewnością znacie!) to tu poczujecie się jak w domu. Schemat jest bardzo podobny przybrany ojciec, przybrana córka, ochronić za wszelką ceną i dostarczyć w bezpieczne miejsce.

Obie postaci są od siebie całkowicie zależne: Hugh nie przetrwa bez Diany (nie może hackować). Diana nie przetrwa bez Hugh’a (nie walczy fizycznie). Mimo początkowego braku zaufania ich relacja we właściwym tempie zmienia się z „potrzebuję cię, żeby przeżyć” na „po prostu cię potrzebuję”. Obserwowanie tego, jak Diana „uczy się” świata i człowieka oraz tego, jak Hugh przestaje widzieć ją jako narzędzie, a zaczyna traktować jak dziecko / partnera wyszło naprawdę fantastycznie.

Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, iż w świecie sci-fi zdominowanym przez roboty, w którym niemal nie ma ludzi, udało się zbudować tak fantastyczną relację człowieka z maszyną. Trochę się bałem, iż Diana będzie tylko „narzędziem do hakowania“. Na szczęście nic takiego nie ma miejsca. Diana ma własną osobowość, którą rozbudowuje po każdej rozmowie z Hugh’em i napotkanymi wydarzeniami. Staje się bardziej ludzka nie tylko w oczach Hugh’a ale i niejednego gracza. Oczywiście nie ma szans na to, aby w świecie robotów Diana doznała takich traum i tragedii co Ellie. Jednak scenarzystom z Capcomu udało się wywołać u mnie zarówno uśmiech, jak i wzruszenie oraz kilka chwil na refleksje. o ile czego mi zabrakło, to takiego trudnego wyboru moralnego, który jeszcze bardziej wstrząsnąłby mną po ukończeniu gry. Capcom z tego przecież słynie w swoich grach.

Błyszczy niczym gwiazdy

Gdyby nie Resident Evil Requiem, to Pragmata byłoby jednym z pierwszych pełnoprawnych „next-genowych” rozwinięć RE Engine. Choć moim zdaniem recenzowana gra w jednym aspekcie trochę wyprzedza RE9, to bardziej zaawansowana animacja włosów Diany niż miało to miejsce u Grace. Pragmata ma mniejsze lokacje niż Resident Evil, dlatego więcej mocy silnika graficznego mogło pójść w tym kierunku.

Każdy długi blond włos Diany jest animowany w realistyczny sposób. Do tego śledzenie promieni jest także na wysokim poziomie. Światło odbija się od powierzchni w realistyczny sposób. Grałem na PS5 Pro i jeszcze nie wiem, w jakim stopniu gra wykorzystuje ulepszony PSSR 2. Ale bez wątpienie od strony graficznej, jak i wydajnościowej najnowsza produkcja Capcomu oferuje bardzo wysoki poziom.

Prawie, jak w Cyberpunk 2077

Pragmata, a misja Artemis 2

Jeśli chodzi o osoby, które śledziły misję Artemis 2, to znajdą tu pewne znajome motywy, ale w zupełnie innym ujęciu. Gra oddaje poczucie samotności w przestrzeni kosmicznej i zależności człowieka od technologii, co jest wspólne z realnymi misjami. Wizualnie też można zauważyć inspiracje nowoczesną eksploracją kosmosu, zwłaszcza w projektach skafandrów i baz.

Nie należy jednak oczekiwać realizmu, czy symulatora astronauty. Pragmata to czyste science fiction, pojawiają się zaawansowane AI, roboty i rozwiązania technologiczne, które nie mają odpowiednika w rzeczywistości NASA. To raczej luźna wizja tego, co czeka nas w przyszłości, a nie tego, jak jest naprawdę.

Podsumowanie

Pragmata to bez wątpią gra, która bardzo mnie zaskoczyła. Szczególnie pod względem fabularnym. Nie sądziłem, iż relacja człowieka z androidem będzie tak bardzo emocjonalna. Do tego rozgrywka oparta na dobrze znanych mechanikach z Resident Evil i Monster Hunter z pomysłowym hakowanie wypadła tu bardzo dobrze. Choć niestety w późniejszych etapach gry, to hakowanie zaczyna już mocno przytłaczać.

To nie jest gra dla wszystkich. Capcom celuje tu w dość konkretny typ gracza. Pragmata jest przede wszystkim grą dla osób, które lubią połączenie akcji i myślenia. Nie jest to typowy shooter, gdzie liczy się szybki refleks i strzelanie do wszystkiego, co się rusza. Kluczową rolę odgrywa tutaj system hakowania i kooperacja dwóch postaci, więc gra naturalnie trafi bardziej do graczy ceniących mechanikę, strategię i spokojniejsze tempo walki. Koniecznie sprawdź darmowe demo, które jest dostępne na wszystkich platformach.

Jednocześnie jest to tytuł dla fanów bardziej ambitnego science fiction. Duży nacisk kładzie się tu na relację człowieka z androidem, izolację w kosmosie i pytania o świadomość maszyn. Pod tym względem bliżej mu do klimatu The Last of Us niż klasycznych gier akcji. o ile kochasz Kosmos i lubisz emocjonalne historie, to koniecznie musisz zagrać w Pragmatę.

Grę do recenzji dostarczyła CENEGA.

Pamiętajcie, iż znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.

Idź do oryginalnego materiału