Przez lata przewinęło mi się przez ręce sporo klawiatur i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, iż klasyczne mechaniki mam już w małym palcu. Magnetyki to jednak inna bajka i do tej pory jakoś omijały mnie szerokim łukiem. Redragon Stormhunter (K721WRB-RGB-M) to mój pierwszy w życiu kontakt z efektem Halla na własnym biurku, więc tym razem podchodzę do tematu jak ktoś, kto naprawdę chce sprawdzić, o co w tych przełącznikach tyle szumu.
A szum jest, bo magnetyki kiedyś były zabawką dla wybranych, za które trzeba było płacić sporo. Redragon chcę to zmienić i wciska technologię Halla, za którą konkurencja często każe płacić nieco więcej, w cenę lekko poniżej trzystu złotych. Brzmi to zbyt pięknie, więc usiadłem do Stormhuntera na dłużej i sprawdziłem, gdzie jest haczyk.
Spis Treści
- Zawartość pudełka
- Specyfikacja urządzenia
- Wykonanie i design
- Switche magnetyczne i „dźwięki”
- Podświetlenie i keycapy
- Oprogramowanie i funkcje
- Podsumowanie
Kup Redragon Stormhunter
Zawartość pudełka
W pudełku Redragon Stormhunter znajdziecie wszystko, co powinno się tam znaleźć i nic ponadto. Oprócz samej klawiatury dostajecie odpinany kabel USB-A do USB-C z charakterystycznie zakrzywioną końcówką, narzędzie 2 w 1 do ściągania keycapów oraz switchy, cztery zapasowe przełączniki, naklejkę producenta i instrukcję.

Te cztery zapasowe switche to gest, który docenicie dopiero po czasie. Przy klawiaturze z hot-swapem, gdzie przełącznik wyjmujecie i wkładacie bez lutownicy, w razie awarii nie musicie biegać po zamienniki. Drobiazg, ale taki, który w tej cenie wcale nie jest oczywisty. Ważne: to nie rozwiązanie jak w mechanikach MX — działa tylko z dedykowanymi switchami, nie z dowolnymi.
Specyfikacja urządzenia
| Wymiary | 335 × 140 × 43 mm |
| Waga produktu | 803 g |
| Typ klawiatury | Magnetyczna (efekt Halla) |
| Rodzaj przełączników | NextGEN UltraMag |
| Hot-swap | Tak |
| Łączność | Przewodowa |
| Interfejs | USB-C |
| Liczba klawiszy | 82 |
| Klawisze numeryczne | Nie |
| Rozmiar klawiatury | 87% (TKL) |
| Rapid Trigger | Tak |
| Częst. próbkowania | do 8000 Hz (8K Hyper-Polling) |
| Anti-ghosting | Pełny |
| N-Key rollover | Pełny |
| Podświetlenie | Tak (RGB) |
| Długość przewodu | 150 cm |
| Bateria | Brak (urządzenie przewodowe) |
| Oprogramowanie | Tak (Windows) |
| Kompatybilność | Windows, Mac, Linux |
Wykonanie i design
Obudowa jest plastikowa i nie ma co się tym przejmować, bo przy magnetyku za niecałe trzy stówy aluminium byłoby cudem, a konkurencja za efekt Halla woła zwykle wielokrotność tej kwoty. Liczy się to, iż ten plastik jest dobry. Kadłub jest gruby i sztywny, próby wyginania nic nie dają, nic nie skrzypi ani nie trzeszczy, a powierzchnię pokryto przyjemną, lekko chropowatą fakturą, którą czuć pod palcami. Mimo w miarę kompaktowych rozmiarów Redragon Stormhunter waży ponad 800 gramów, więc siedzi na biurku pewnie i nie wędruje, do czego dokładają się gumowe podkładki na spodzie oraz dwustopniowa regulacja nóżek.
Port USB-C umieszczono po lewej stronie obudowy, co jest znakiem rozpoznawczym tego producenta, a przewód z kątową wtyczką sprawia, iż w ogóle Wam to nie przeszkadza. Sam wygląd potrafi za to podzielić ludzi na dwa obozy. Biało-czerwony korpus z keycapami w trzech kolorach przywodzi na myśl retrokonsolę albo biurko fana wyścigówek i przyznam, iż po czerni większości klawiatur taka odmiana cieszy oko, choć rozumiem, iż nie każdemu przypadnie do gustu. W prawym górnym rogu producent wcisnął jeszcze potencjometr głośności, a przy „uciętym” rzędzie klawiszy niewielki panel diod informacyjnych. Format to 87% TKL, czyli nieco kompaktowa konstrukcja bez bloku numerycznego, która zostawia sporo miejsca na biurku, a jednocześnie nie zmusza do żonglowania bindami jak układy 60%.
Switche magnetyczne i „dźwięki”
No i dochodzimy do sedna, czyli do tego, po co w ogóle sięga się po taką klawiaturę. Liniowe przełączniki magnetyczne NextGEN UltraMag działają w oparciu o efekt Halla i jako człowiek przesiadający się z klasycznej mechaniki powiem szczerze, iż różnicę czuć od pierwszej minuty. Klawiatura reaguje natychmiast, a punkt aktywacji ustawiacie sobie sami, więc raz możecie sprawić, iż klawisz odpala się przy samym muśnięciu, a innym razem dopiero przy wciśnięciu do dna. Do tego dochodzi Rapid Trigger, który aktywuje klawisz ponownie bez konieczności pełnego zwolnienia, oraz możliwość przypisania jednemu przyciskowi dwóch różnych akcji w zależności od głębokości wciśnięcia. W shooterach ta pierwsza funkcja to realna przewaga, zwłaszcza przy counter-strafingu. Dopiero teraz rozumiem, dlaczego ludzie się napalają na na te magnetyki, choć dla większości to raczej premium niż konieczność.

Same przełączniki są fabrycznie nasmarowane, pracują bardzo płynnie i należą do tych nieco cięższych, więc ich wciśnięcie wymaga wyczuwalnie większej siły niż w klasycznych „redach”. o ile chodzi o brzmienie, to Stormhunter nie jest ani najgłośniejszą, ani najcichszą klawiaturą, jaką miałem. Generowany dźwięk stoi gdzieś pośrodku, jest niskotonowy, stonowany i nie powinien przeszkadzać osobom obok. Spore znaczenie mają tu stabilizatory, które jak na tę półkę wypadają naprawdę nieźle, bo są ciche, płynne, nie grzechoczą i też dostały fabryczną porcję smaru, a całości dopełnia zabudowana konstrukcja typu non-floating key design, która porządkuje akustykę i po prostu lepiej wygląda.

Podświetlenie i keycapy
Adresowalne RGB nie krzyczy, tylko ładnie domyka całość. Kolory są żywe, dobrze się ze sobą blendują, animacje przechodzą płynnie i nie uświadczycie tu migotania ani nierówno doświetlonych stref. Keycapy odlano z porządnego, double-shotowego PBT, więc o wytarte legendy nie ma co się martwić choćby po latach klikania.

Jest jednak pewien niuans, na który warto zwrócić uwagę. Nakładki nie są w pełni przezroczyste, więc przez te z czerwoną czcionką część światła się przebija i daje całkiem interesujący efekt, natomiast białe legendy nie prześwitują w ogóle. o ile marzy Wam się klawiatura świecąca przez każdy znak, miejcie to z tyłu głowy. Na osobną pochwałę zasługuje za to pokrętło głośności, które pracuje skokowo i precyzyjnie, więc wyczuwacie każdy pojedynczy stopień, a regulacja w locie jest po prostu wygodna.
Oprogramowanie i funkcje
I tu dochodzimy do słabszego ogniwa. Sterownik zmienił się względem aplikacji znanych z wcześniejszych modeli producenta i moim zdaniem wcale mu to nie wyszło. Stracił sporo na czytelności, a polskie tłumaczenie miejscami zgrzyta tak, iż czytając nazwy niektórych funkcji trzeba chwilę pomyśleć, o co adekwatnie chodziło. Nie jest to dramat, ale ewidentnie widać, iż ktoś poszedł tu na skróty.
Sprawiedliwie trzeba dodać, iż funkcjonalnie aplikacji niczego nie brakuje. Wyregulujecie tu punkt aktywacji, ustawicie Rapid Trigger i częstotliwość próbkowania z deklarowanym pułapem 8000 Hz, przypiszecie alternatywne funkcje klawiszom, ogarniecie tryby podświetlenia RGB i nagracie własne makra. To przypadek, w którym treść jest na miejscu, a forma woła o aktualizację, więc trzymam kciuki, żeby producent się za nią wziął przy kolejnych wersjach oprogramowania.
Podsumowanie
Jako moja pierwsza klawiatura magnetyczna Redragon Stormhunter zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie i rozumiem już, czemu ten segment robi się coraz głośniejszy. Za około 260 zł dostajecie efekt Halla z pełną regulacją punktu aktywacji, Rapid Trigger, hot-swap, solidne keycapy z PBT, fabrycznie nasmarowane switche i stabilizatory, dobre RGB, precyzyjne pokrętło, dwustopniowe nóżki oraz odpinany kabel. Jak na klasę produktu i wciąż dość niszowy segment magnetyków, stosunek ceny do tego, co tu dostajecie, jest po prostu znakomity.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.
Za dostarczenie sprzętu do recenzji dziękujemy firmie Redragon.
Udostępnienie urządzenia w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.


6 godzin temu

















