Rodzinne bohaterowanie zawsze w cenie! Recenzja: Boss Fighters OR

itomigra.blogspot.com 4 godzin temu

Rodzinne bohaterowanie zawsze w cenie! Recenzja: Boss Fighters OR

Małe zamieszanie z dostawą komiksów sprawiło, iż możemy się skupić na czymś innym. Niedawno recenzowaliśmy Za Garść Miedziaków: Więcej! gdzie kooperacja była (ważną, ale) opcją. Wrzuciliśmy też Cerbera, który przez sprytną mechanikę, sprawiał, iż z początku czysto kooperacyjna gra, kończyła się stopniowym finałem wypełnionym mściwymi świńskimi zagraniami. Dojrzeliśmy zatem, by przyjrzeć się bliżej czystej kooperacji. Serio? Ja będę (mały spoiler!) chwalił grę o współpracy? A jednak- pojawiła się luka w blogowym kalendarzu- więc spieszę z recenzją! Zapraszam do lektury.

Informacje/Pierwsze Wrażenia:


Boss Fighters QR
to kooperacyjna gra przygodowa dla 2-4 osób, w wieku przynajmniej 10 lat. Partia przewidziana jest na 40-60 minut. Umiejscowienie fabularne jest totalnie banalne- uczestnicy wcielają się w bohaterów, których celem jest pokonanie 10 bossów (czy jest jakieś głębsze tło? Chyba znane tylko osobie, która czyta wstępy do potworów 😂). Za wydanie gry w Polsce odpowiedzialna jest Nasza Księgarnia, także spodziewamy się przygody w familijnej odsłonie!


Pudełka klasyczne, kwadratowe, graficznie od razu przywodzi na myśl klimatyczne plakaty filmowe i growe (miałem tu skojarzenie ze starymi Talismanami!). W środku znajdziemy cztery liczniki punktów życia i... kilka kartoników imitujących skrzynki. Każda służy do czegoś innego. Cztery to dedykowane pod graczy puzderka (w których możemy trzymać komponenty swojej postaci), jest pudełko organizacyjne (z żetonami trucizn i innymi rzeczami, które zostaną wprowadzone podczas rozgrywki) i trzy skrzynki otwierane zgodnie z postępami w grze (nie możemy do nich zaglądać!). Oczywiście karty- klas, ras i sprzętu- też się pojawiają, a w trakcie zabawy zostają uzupełnione. Miło, iż zadbano o komfort i zapewniono karty pomocy. Do gry wprowadza nas krótka instrukcja, ale dołączono także kartkę, która informuje, jak po zakończonej kampanii, uporządkować elementy, by rozpocząć nową przygodę.

Zasady:


Wystarczy krótki przegląd instrukcji, by zrozumieć zamysł i zasady Boss Fighters QR. I tak przez całą zabawę będzie nam towarzyszyć aplikacja (do ściągnięcia, QR w instrukcji). Wiem, iż w niektórych przypadkach jest to opcja, tutaj niestety nie. Koniecznie trzeba z niej korzystać. Ona kieruje złoczyńcami, przydziela obrażenia i (co wygodne!) pilnuje porządku rundy.


Jak wspomniałem na początku- każdy z uczestników wciela się w postać, która rozpoczyna przygodę. Musimy wybrać jej klasę i rasę (np. Krasnolud Mag). Dzięki temu otrzymamy zestaw kart, będący naszą talią startową. Po wprowadzeniu tych danych do aplikacji możemy rozpoczynać rozgrywkę. Wybieramy potwora (przeważnie musimy iść według schematu), poziom trudności i- po zapoznaniu się z fabularnym wstępem- walczymy! Schemat jest prosty. Najpierw potwór przydziela obrażenia (jeszcze nie rani!), następnie my wykonujemy swoje tury (naprzemiennie, spalając punkty akcji, skanujemy odpowiednie karty), a następnie monstrum naciera (teraz atakuje!). Na koniec dzieją się rzeczy (powiązane z Bossem)- specjalne ataki, przetasowania, klątwy, przykrości i te sprawy. Przygotowując się do kolejnej rundy- dobieramy karty i wracamy na początek schematu, czyli potwór przydziela obrażenia...


Co interesującego możemy robić w grze? Po szczegóły odsyłam do instrukcji- ale przede wszystkim nacierać. Ataki są podzielone na trzy formy- magię, walkę wręcz i dystans. Każda z nich ma swoje ulepszenia i combosy, ale ważniejsze jest, iż zanim zadamy cios, musimy przebić odpowiednią tarczę potwora. Dlatego też ważna jest kooperacja! Drugą opcją jest obrona. Dzięki kartom pancerzy i tarcz możemy niwelować obrażenia przydzielone na początku rundy. Jest to ważne z dwóch powodów. Po pierwsze- jeżeli komuś punkty życia spadną do 0, przegrywamy. Po drugie- jeżeli potwór Was zrani- często dołączą też obrażenia dodatkowe typu trucizna, czy podpalenie, a są one niezwykle uciążliwe. Trzecia opcja- rozbudowywana wraz z rozwojem rozrywki- to ekwipunek. W ramach akcji nie musicie skanować swoich kart, a możecie sięgnąć do plecaka i zeskanować żeton mikstury leczącej bądź bukłaka.

Wrażenia:


Jak pewnie wiecie- nie jestem wielkim fanem współpracy. Współzawodnictwo to zdecydowanie bardziej interesujący mnie sposób spędzania czasu. Niekiedy jednak trafi się perełka, do której usiądę z chęcią. I wiecie co? Boss Fighters się do nich zalicza! Serio! Nie spodziewałem się, iż gra przygodowa- oparta o kooperację, z rodzinnym charakterem- będzie aż tak wkręcająca! Brawa dla Naszej Księgarni za wyłuskanie tego cacusza i przeniesienie na polski rynek. W ramach ciekawostki zaznaczę, iż gra zdobywała nagrodę- Kennerspiel des Jahres (planszowy Nobel), a na BBG cieszy się oceną 8,0 (przynajmniej na ten moment)!


O tym, czy słusznie, przeczytacie poniżej. Ja chciałbym zacząć od tego, co mi się w grze nie podobało i do czego można się przyczepić. Nie będzie tego dużo (na szczęście). Na start anegdotka- otóż w pierwszym kontakcie, aplikacja jest nieintuicyjna. Po wybraniu nazwy drużyny ekran na się "zawieszał" i nie reagował na polecenia. Denerwowało nas to niemożebnie. Jak to tak? Mieć grę do przetestowania, a nie móc jej odpalić?! Nie dało się ruszyć do przodu, ustawić kto gdzie siedzi, ani jaką ma rasę- ot, nie działało i już. Byłem tak zirytowany, iż chciałem pisać ze skargą do wydawcy. Na szczęście przypadek sprawił, iż podaliśmy sobie kartę NAD telefonem leżącym nad stołem i wszystko ruszyło. W czym był problem? Karty w Boss Fighterze skanuje się PRZEDNIĄ kamerką. Komedia. Polegliśmy na wstępie. Żałosne. Ale już serio- myślę, iż to ważna uwaga i powinna być zaznaczona w aplikacji, bądź instrukcji, bo jednak intuicyjnie łapie się telefon, jak w Kronikach Zbrodni, Alchemikach, czy Detektywie.


Druga sprawa- to delikatne rozczarowanie "fabułą" i "niespodzianką". Otóż przechodzimy Bossów, zostajemy Tymi Bohaterami... i co? Tyle. Zaczynacie przygodę od nowa np. na wyższym poziomie. Spoiler: zakończenie będzie identyczne. Kumacie, o co mi chodzi? Brak tutaj alternatywy, dreszczyku, którędy poprowadzi nas droga. To bardziej przypomina grę platformowo-zręcznościową dla szarych komórek niż przygodówkę. Boss Fighters QR skupia się na mechanice i optymalizacji kooperacyjnych zagrań- a fabuła schodzi na daleki plan. Mało tego- spore oczekiwania miałem w stosunku do otwieranych pudełek, tymczasem otrzymałem... No cóż. Dodatkowe karty. I to wręcz "dedykowane" pod konkretnych bohaterów. Klątwy, podpalenia, to raczej smaczki rozbudowujące zasady (by nie wprowadzać wszystkiego na raz), niż plot twisty i wyrywające z butów WOW.


Ale! Bądźmy szczerzy- mimo wyżej wymienionych żalów, które i tak są kosmetyczne- Boss Fighters QR to tytuł, który dźwignął ciężar gatunku. Miał zaserwować grę kooperacyjną, która wkręci? I wkręcił. Dlaczego? Umieszczenie telefonu na stole i "autentyczne" zagrywanie kart, "fizyczne" zmienianie sytuacji to bezapelacyjnie przyjemne urozmaicenie zwykłego gameplay'a. Coś nowego, co zwraca uwagę i wyróżnia tytuł na tle podobnych propozycji. A trudność? Kilka poziomów (do wyboru), a w każdym jest ważne, iż scenariusz wymaga kooperacji- trzeba być gotowym na hardcore, silne zgrywanie swoich akcji i rozwój postaci w konsultacji z drużyną. Inaczej nie ma zmiłuj! Przegracie. A kto by nie chciał poznać zawartości kolejnych pudełek? Nie ukrywajmy, iż odkrywanie potworów i zasad (choć wyżej pisałem, iż jest pozbawione twistów) to podstawa wkrętki. Jak tylko pokonacie Bossa, otrzymacie nowy ekwipunek... To chyba jasne, iż trzeba go sprawdzić w boju! Stąd też- ostrzegamy- na jednej partii się nie kończy!


Podsumowując, Boss Fighters QR jest godny polecenia. Jako tytuł przygodowy, jako kooperacja i jako nagrodzona planszówka dla rodzin. My potwierdzamy- gra szczególnie świetnie działa w familiach z dziećmi (10+ lat). Wspólnie spędzacie czas na konwersacji, pokonując zewnętrzne przeciwności- razem, połączeni jednym celem. I zaznaczę, że- mimo obaw- obecność aplikacji nie przeszkadza! Wręcz pomaga! Po pierwsze w organizacji- telefon sobie leży i rozlicza to, co przeważnie robił właściciel gry. Po drugie- jako nowinka technologiczna- przyciąga młodzież do stołu! jeżeli będziecie mieli okazję, spróbujcie!

Plusy:

+ gra przygodowa w eleganckiej formie
+ tytuł rodzinny
+ proste zasady (odkrywane z każdym pudełkiem)
+ pomysłowe potworki (różne taktyki trzeba stosować)
+ wkręcająca (przez chęć przetestowania dochodzących kart)
+ kilka poziomów trudności
+ interesująca forma podania (ładne grafiki i gadżeciarskie pudełka)
+ instrukcja składania zawartości (do startowego układu)
+ uczy i wymaga współpracy
+ aplikacja sercem i tłem jednocześnie
+ techniczna nowinka atrakcyjna dla młodzieży

Minusy:

- aż się prosi o opcję solo!
- trochę rozczarowująca fabuła i brak "niesamowitości" w pudełkach

T.
Przydatne linki:
znajdziecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączcie do nas na Facebooku
TUTAJ poczytacie o grze w serwisie Planszeo

Idź do oryginalnego materiału