Dahua LM32-E330CA to duży monitor dostępny w polskich sklepach już za około 800 złotych. Ma 31,5-calową matrycę VA o rozdzielczości 2560 × 1440 pikseli, odświeżanie 180 Hz i regulowaną podstawę. Na papierze wygląda więc jak wyjątkowo opłacalny sprzęt do pracy, gier i oglądania filmów. Sprawdziłem, czy rzeczywiście warto go kupić.
Dużo za niedużo
Pamiętam, jak mniej więcej dekadę temu zamieniłem 24-calowego IPS-a na tani, 31,5-calowy monitor VA z Chin. Nagle zyskałem znacznie większy obraz i więcej przestrzeni roboczej. Różnica była tak duża, iż nie chciałem już wracać do mniejszego ekranu. w tej chwili korzystam z 27-calowego gamingowego OLED-a, ale nie znaczy to wcale, iż nie pożądam większego ekranu. W przypadku monitorów i telewizorów więcej niemal zawsze znaczy lepiej – zwłaszcza kiedy nie trzeba za to wiele dopłacać.

Dahua LM32-E330CA kusi dokładnie tym samym: dużym ekranem bez dużego wydatku. Za 799 złotych oferuje 31,5-calową matrycę, rozdzielczość QHD i parametry, które jeszcze niedawno kojarzyły się z wyraźnie droższymi monitorami. Czy gdzieś musi kryć się haczyk?
Rozpakowanie przynosi pierwsze pozytywne niespodzianki
W sporym opakowaniu z monitorem Dahua LM32-E330CA znalazłem elementy montażowe VESA, regulowaną podstawę ze śrubami oraz przewód DisplayPort. Ten ostatni stanowi miły dodatek do bądź co bądź taniego monitora. Czego brakuje w zestawie? W mojej ocenie niczego, choć kiedyś do niektórych modeli dodawano piloty. Czy ktokolwiek z nich dzisiaj korzysta? Pozostawiam pytanie otwartym.
Sprzęt objęto 36-miesięczną gwarancją.
Montaż monitora mimo jego niemałych gabarytów jest bajecznie prosty i zajmuje tylko chwilę. Pomimo niskiej ceny podstawa daje możliwość regulacji w bardzo szerokim zakresie, co nie jest oczywistością w tak przystępnych cenowo modelach. Monitor nie ma jedynie funkcji pivot. Poza tym mamy regulację kąta pochylenia (15 stopni do tyłu, 5 stopni do przodu), wysokości (100 mm), a także kąta obrotu (35 stopni w lewo i prawo).
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby monitor zamiast na podstawie umieścić na ramieniu lub przytwierdzić do ściany. Pozwala na to standard VESA 100 x 100 mm.
Oszczędności są, ale dokładnie tam, gdzie być powinny
Dahua LM32-E330CA to monitor w całości wykonany z tworzywa sztucznego i niczego innego nie spodziewałem się po monitorze o takich parametrach, sprzedawanym w tak niskiej cenie. jeżeli nie macie zamiaru namiętnie i regularnie dotykać i ściskać obudowy, to jej plastikowość w żadnej mierze nie będzie Wam wadzić. Docenicie za to całkiem wąskie jak na budżetowy monitor ramki po bokach i u góry matrycy.
Do komputera, konsoli lub innego urządzenia monitor Dahua podpiąć możecie za pośrednictwem dwóch złącz HDMI 2.0 lub dwóch portów DisplayPort 1.4. Ważne: częstotliwość odświeżania 180 Hz da się uzyskać wyłącznie na portach DisplayPort. W przypadku HDMI będzie to 144 Hz. Jest choćby wyjście audio, które graczom pecetowym prawdopodobnie do niczego się nie przyda, ale konsolowi mogą po nie sięgać. Oszczędności? Są! Monitor Dahua LM32-E330CA nie ma głośników, ale większość użytkowników komputerów korzysta przecież z ulubionych słuchawek lub głośników. W podsumowaniu umieszczam to w sekcji „słabych stron”, choć z pełną świadomością tego, iż ich brak pozwolił uczynić końcową cenę monitora jeszcze atrakcyjniejszą.
Dahua LM32-E330CA jest gamingowy nie tylko z nazwy
Producent w Dahua LM32-E330CA postawił na 31,5-calowy zakrzywiony 8-bitowy panel VA z podświetleniem E-LED (Edge LED) o rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli i odświeżaniu obrazu 180 Hz. Subiektywnie? Trudno mu cokolwiek zarzucić mając na uwadze niską cenę monitora. Producent deklaruje czas reakcji wynoszący 1 ms MPRT, ale w dynamicznych grach FPS niektórzy dostrzegą smużenie czerni charakterystyczne dla paneli VA. Coś za coś. Panele VA zwykle gorzej radzą sobie z szybkimi przejściami pomiędzy ciemnymi odcieniami, ale oferują wyższy kontrast i głębszą czerń niż typowe matryce IPS. Wydaje mi się, iż VA to ciekawsza propozycja dla użytkowników często oglądających na swoich monitorach filmy, a nie tylko grających w gry.
W grach trudno nie docenić częstotliwości odświeżania. Mówiąc najprostszym językiem: matryca 180 Hz pozwala wyświetlać do 180 klatek na sekundę, o ile Wasz komputer wygeneruje taką liczbę. Czyni to obraz płynniejszym, co ma znaczenie w grach wieloosobowych pokroju CS2, Valoranta lub Overwatch 2. Wyraźniejszy ruch i mniejsze opóźnienie ułatwiają śledzenie przeciwników. Graczy ucieszy technologia synchronizacji Adaptive-Sync, niwelująca tearing i stuttering. Monitor nie ma certyfikatu G-Sync Compatible, ale po włączeniu tej funkcji w panelu sterowania NVIDIA zmienna częstotliwość odświeżania działała podczas testów prawidłowo.
Deklarowana jasność typowa to 300 nitów, co nikogo na kolana nie rzuci, ale w 31,5-calowym monitorze 1440p jest wartością zupełnie spodziewaną. W pomieszczeniu jest ona wystarczająca, ale do uzyskania przekonującego efektu HDR to zdecydowanie za mało. Równomierność podświetlenia nie jest idealna w ciemnych scenach – co najwyżej niezła. Przy tej cenie taka niedoskonałość nie jest jednak zaskoczeniem.
Dla grafika? Nie, ale jako wszechstronny monitor multimedialny się sprawdzi
Rozdzielczość QHD oznacza niemal 3,7 miliona pikseli, czyli aż o 78 procent więcej niż w Full HD. Przy przekątnej 31,5 cala zagęszczenie wynosi około 93 ppi – niemal tyle samo co w 24-calowym monitorze Full HD. Elementy interfejsu nie stają się więc przesadnie małe, a na pulpicie mieści się znacznie więcej treści. Właśnie dlatego takie monitory mogą wreszcie pomóc odesłać Full HD na zasłużoną emeryturę.
Producent podaje 85-procentowe pokrycie palety NTSC, ale nie informuje o pokryciu sRGB i DCI-P3 ani fabrycznej kalibracji. Nie wybierałbym więc tego monitora do profesjonalnej pracy z kolorem. Subiektywnie barwy są jednak przyjemne i w zupełności wystarczają do grania, pracy biurowej oraz oglądania filmów. Znacznie ważniejsza będzie obsługa technologii redukcji migotania obrazu (flicker free) i emisji niebieskiego światła.
Dahua LM32-E330CA – czy warto? Za takie pieniądze jak najbardziej
Za 799 złotych Dahua LM32-E330CA wypada bardzo dobrze. Duży ekran QHD, odświeżanie 180 Hz, wysoki kontrast matrycy VA, cztery wejścia obrazu oraz regulowana podstawa tworzą zestaw, który sprawdzi się w grach, filmach i codziennej pracy. Do tego dochodzi trzyletnia gwarancja. Są też kompromisy, ale niewielkie.
HDR istnieje głównie w specyfikacji, głośników nie ma, a w ciemnych scenach można zauważyć smużenie. To rzeczy, na które przy tak niskiej cenie da się przymknąć oko, choć finalnie jest to oczywiście kwestia indywidualna.
Dahua LM32-E330CA nie będzie pierwszym wyborem profesjonalnego grafika ani gracza szczególnie wyczulonego na smużenie. Dla znacznie większej grupy użytkowników okaże się jednak niedrogim i bardzo wszechstronnym monitorem. Właśnie takich monitorów nam potrzeba – dużych, szybkich i oferujących rozdzielczość QHD w cenie dostępnej dla większości kupujących.
Mocne strony:
- świetny stosunek ceny do możliwości
- duża matryca QHD o odświeżaniu 180 Hz
- wysoki kontrast i głęboka czerń
- szeroki zakres regulacji podstawy
- dwa złącza HDMI i dwa DisplayPort
- 36-miesięczna gwarancja
Słabe strony:
- smużenie ciemnych przejść
- HDR głównie na papierze
- brak głośników
Tekst powstał w ramach płatnej współpracy z Dahua

2 godzin temu
















