O najnowszym kontrolerze od Valve, dostarczanym w zestawie z bezprzewodowym odbiornikiem i magnetyczną stacją dokującą Steam Controller Puck, zrobiło się ostatnio głośno. Niestety, producent nie ma powodów do świętowania. Wszystko za sprawą niefortunnego wypadku jednego z użytkowników, który mógł skończyć się tragicznie. W sieci ruszyła lawina komentarzy, a eksperci i gracze pytają wprost – czy Valve dopuściło do sprzedaży wadliwie zaprojektowany sprzęt?
Chwila nieuwagi i krok od tragedii
Cała sprawa ujrzała światło dzienne dzięki wpisowi jednego z użytkowników platformy Reddit. Poszkodowany opisał moment grozy, do jakiego doszło podczas ładowania urządzeń na jego biurku. Internauta ładował swój smartwatch Pixel Watch 3 tuż obok wspomnianej stacji dokującej Steam Puck. W pewnym momencie metalowa bransoletka zegarka osunęła się i dotknęła odsłoniętych pinów magnetycznych akcesorium od Valve pod niefortunnym kątem.
W ułamku sekundy doszło do zwarcia. Użytkownik usłyszał charakterystyczny syk, a plastikowa konstrukcja zaczęła błyskawicznie generować potężną dawkę ciepła, topiąc elementy obudowy. Na szczęście szybka reakcja zapobiegła pożarowi. Skończyło się na strachu, drobnych uszkodzeniach wizualnych i lekkim oparzeniu przy próbie ratowania sprzętu.
Co ciekawe, sam autor wpisu podszedł do tematu z dużą samokrytyką, uznając sytuację za nieszczęśliwy zbieg okoliczności i własną nieuwagę. Sprawą błyskawicznie zainteresował się jednak dział techniczny Valve. Przedstawiciele firmy skontaktowali się z internautą i poprosili o odesłanie stopionych gadżetów do laboratorium w celu odtworzenia problemu w kontrolowanych warunkach, oferując w zamian darmowy zestaw zastępczy.
źrodło: Reddit (u/Toikka)Błąd projektowy czy nieuwaga?
Informacja o stopieniu plastiku wywołała lawinę komentarzy wśród graczy, którzy zaczęli szczegółowo analizować konstrukcję nowej stacji dokującej. Wielu z nich uważa, iż brak podstawowych mechanizmów zabezpieczających to poważna wada konstrukcyjna. Takie urządzenia w ogóle nie powinny więc opuścić fabryki. Internauci zwracają uwagę, iż urządzenie przesyła prąd na stałe do odsłoniętych pinów, zamiast aktywować zasilanie dopiero po wykryciu fizycznej obecności kontrolera. Pojawiły się również głosy krytykujące brak odpowiedniego systemu przeciwprzepięciowego, który odcinałby dopływ energii w momencie gwałtownego skoku temperatury lub wykrycia anomalii.
Co ciekawe, oficjalna instrukcja obsługi dołączona do zestawu zawiera ostrzeżenie przed ryzykiem pożaru. Nakazuje upewnić się, iż komponenty ładujące są wolne od metalowych obiektów przed podłączeniem. Krytycy słusznie jednak zauważają, iż konsumenci rzadko studiują wielostronicowe dokumenty.
Nowy kontroler od Valve wciąż jest towarem niezwykle pożądanym na rynku, ale ten incydent kładzie się cieniem na wizerunku firmy. jeżeli laboratoryjne testy Valve potwierdzą, iż system ochrony przed zwarciami w Steam Controller Puck nie działa prawidłowo, producent może stanąć przed trudną decyzją. W kuluarach mówi się już o tym, iż amerykański gigant może zostać zmuszony do ogłoszenia globalnej akcji serwisowej i wymiany wadliwych egzemplarzy stacji dokujących na bezpieczniejsze, poprawione wersje.
Źródło: Reddit, Videocardz

2 godzin temu















