Blu-ray kończy 20 lat i wbrew wcześniejszym przewidywaniom wcale nie wybiera się na emeryturę. Jedna z firm zajmujących się fizycznymi wydaniami mówi choćby o wzroście zamówień o ponad 10 000 procent.
Blu-ray miał umrzeć, a tu… niespodzianka
Przez lata słyszeliśmy, iż fizyczne nośniki są już tylko sentymentalnym dodatkiem dla kolekcjonerów. Streaming miał być wygodniejszy, tańszy i po prostu lepszy. Problem w tym, iż rzeczywistość coraz częściej weryfikuje ten scenariusz. Biblioteki serwisów VOD kurczą się i zmieniają, ceny abonamentów rosną, a widzowie zaczynają sobie przypominać, iż dostęp to nie to samo, co posiadanie.
Kath Summersgill z Key Production Group, firmy zajmującej się produkcją fizycznych wydań muzycznych i filmowych, zdradziła w rozmowie z TechRadar, iż jej firma odnotowała wzrost sprzedaży płyt Blu-ray o ponad 10 000 procent w ciągu ostatnich 8-10 lat. Szczególnie dobrze radzić ma sobie Blu-ray Audio.
Oczywiście nie oznacza to, iż cały rynek nagle eksplodował jak w czasach świetności DVD. Ot, tam, gdzie streaming zaczyna zawodzić, fizyczne nośniki odzyskują sens.
Macie w domu odtwarzacz Blu-ray? | Źródło: instalki.pl (Piotr Malinowski)Streaming coraz częściej irytuje widzów
Największy problem streamingu polega dziś na tym, iż nic nie jest dane na nim raz na zawsze. Film, który był dostępny wczoraj, jutro może zniknąć. Serial może trafić do konkurencyjnej platformy. Kupiony cyfrowo tytuł także nie zawsze daje poczucie prawdziwego posiadania, bo użytkownik w praktyce przez cały czas zależy od sklepu, licencji i regulaminu. Do tego dochodzi jakość.
Streaming jest wygodny, ale zależy od połączenia internetowego, obciążenia sieci i kompresji. Płyta Blu-ray, zwłaszcza 4K Blu-ray, oferuje przewidywalność: wkładasz nośnik, odtwarzasz film i nie zastanawiasz się, czy obraz za chwilę nie spadnie do niższej jakości. Dla fanów kina domowego, dobrego dźwięku i dużych telewizorów to różnica, za którą warto zapłacić.
4K Blu-ray ma się dziś lepiej, niż wielu się wydaje
Ciekawe dane płyną też z raportu brytyjskiej organizacji ERA za 2025 rok. Choć fizyczne wydania wideo jako całość przez cały czas traciły, sprzedaż Blu-ray wzrosła o 3 procent. Jeszcze lepiej wygląda sytuacja 4K Blu-ray, gdzie wzrost miał wynieść 19,5 procent.
Najmocniejszym tytułem na płycie w 2025 roku było „Wicked”, czyli film, który świetnie nadaje się do pokazywania możliwości dobrego zestawu kina domowego. 4K Blu-ray coraz częściej nie jest kupowany przypadkiem. Jest nośnikiem dla ludzi, którzy chcą mieć najlepszą możliwą wersję filmu na półce. I właśnie tu streaming ma problem. Może wygrać wygodą, ale nie zawsze wygra jakością, trwałością i poczuciem własności.
Blu-ray i 4K Blu-ray coraz mocniej korzystają z tego samego zjawiska, które pomogło winylom. Nie chodzi wyłącznie o samą treść, ale o przedmiot. Steelbooki, wydania kolekcjonerskie, odrestaurowane klasyki, limitowane okładki i dodatki potrafią zmienić zwykły zakup filmu w mały rytuał. Tu ogromną rolę odgrywają niezależni wydawcy i dystrybutorzy. To oni regularnie przywracają klasyki w nowych wersjach, przygotowują porządne rekonstrukcje i dają widzom powód, by kupić film jeszcze raz, ale tym razem w najlepszym możliwym wydaniu.
Nie jest przypadkiem, iż najwięksi fani 4K Blu-ray traktują swoje kolekcje trochę jak audiofile traktują winyle. To nie jest produkt dla wszystkich, ale też wcale nie musi nim być.
Płyty nie zastąpią streamingu. I nie muszą
Najrozsądniejszy scenariusz nie zakłada wielkiego powrotu do czasów, w których każdy dom miał ścianę płyt DVD. Streaming zostanie z nami, bo jest wygodny i dla wielu osób wystarczający. Blu-ray może jednak stać się formatem premium dla widzów, którzy chcą mieć ulubione filmy naprawdę u siebie. To podobna sytuacja jak z muzyką. Spotify nie zabił winyli. Raczej sprawił, iż płyty stały się bardziej świadomym wyborem. Blu-ray może pójść dokładnie tą samą drogą.
Źródło: TechRadar

2 godzin temu
















