
To recenzja telewizora, który chce cię olśnić. I jedno muszę przyznać. Udaje mu się to w sensie dosłownym.
Dostałem od TCL do testów 65-calowy egzemplarz serii C8L – konkretnie model 65C8L. Krótka wersja dla niecierpliwych: C8L to najjaśniejszy telewizor LCD, jaki większość z nas dotknie w rozsądnej cenie, ze świetnym pakietem dla graczy i – co najważniejsze – z wyraźnymi usprawnieniami względem C8K. Dłuższa wersja jest ciekawsza, bo ten telewizor ma charakter. I jest to charakter, o którym warto wiedzieć.
Czym adekwatnie jest C8L i dlaczego to nie jest kolejny „lifting”
TCL C8LZacznijmy od tego, co siedzi w środku, bo tu akurat marketing i rzeczywistość zaskakująco się pokrywają. Testowany 65C8L wykorzystuje panel WHVA 2.0 Ultra produkcji CSOT (siostrzanej spółki TCL) oraz podświetlenie, które firma nazywa SQD-Mini LED – to połączenie klasycznego Mini LED z nową generacją kropek kwantowych określanych jako Super Quantum Dot. W praktyce oznacza to dwie rzeczy: dużo diod pod matrycą i szeroką paletę barw. Ile diod? W wersji 65-calowej mamy 2040 stref lokalnego wygaszania, co jest wyraźnym skokiem względem 65-calowego C8K, który miał ich 1680.
Warto od razu rozprawić się z liczbą, którą TCL najgłośniej wykrzykuje z broszur, czyli 6000 nitów. Ta wartość dotyczy modeli 85- i 98-calowych, a nie egzemplarza, który mam na biurku. Konkretnie 65C8L ma deklarowane do 5000 nitów, 55-calowy schodzi do 3000 nitów i 1008 stref, a największa, 98-calowa bestia dobija do 4032 stref. To istotne rozróżnienie, bo entuzjaści lubią, gdy liczby się zgadzają, a nie gdy producent chwali się parametrem topowego wariantu, którego akurat nie recenzujemy.
TCL C8LSercem układu jest MediaTek Pentonic 800 (w menu widoczny jako MT9655). C8L to najtańszy model w gamie TCL, który dostał ten sztandarowy procesor, i jak zobaczymy dalej, to on w dużej mierze odpowiada za to, iż nowa „ósemka” w ogóle zasługuje na poważną rozmowę.
Wygląd: bezramkowość, która robi robotę. To wzornictwo ZeroBorder
Nie owijając w bawełnę – C8L wygląda drogo, choć drogi nie jest. Największe wrażenie robi wykończenie ekranu: jest praktycznie bezramkowy, a co ważniejsze, pozbawiony tej wewnętrznej czarnej obwódki, którą znamy z większości LCD, a choćby z niejednego OLED-a. TCL redukuje krawędź do 3-4 mm bez widocznej szczeliny między matrycą a obudową, dzięki czemu obraz sprawia wrażenie, jakby wylewał się poza ekran. Ramki są metalowe albo wykończone tworzywem imitującym grafitowo-srebrne aluminium na tyle dobrze, iż przy normalnej odległości nie da się poznać.
TCL C8LW 65-calowej wersji dostajemy centralną nóżkę z regulacją wysokości, a tylna obudowa jest płaska na całej powierzchni, więc telewizor da się powiesić naprawdę blisko ściany. Drobiazg, ale mile widziany: pilot jest podświetlany i działa w standardzie RF, więc nie trzeba w niego celować – za to pozbyto się klawiatury numerycznej, co jest jasnym sygnałem, do kogo ten sprzęt mówi (do ludzi żyjących w aplikacjach, nie w telegazecie, choć telegazeta wciąż jest). Ów pilot zrobił dobre wrażenie: jest podświetlany, działa po RF, ma logiczny układ, przyjemny feedback klawiszy i personalizowalny przycisk gwiazdki mapowalny na Google Home lub wybraną aplikację. Doszły też boczne kontrolki na obudowie telewizora – kołyska jasności i przycisk zmiany trybu obrazu.
TCL C8LZ drobiazgów praktycznych: jest jeden port USB tylko do multimediów (bez nagrywania TV), pełen zestaw tunerów DVB-T/T2/C/S/S2, Wi-Fi, Ethernet i obsługa kodeków Dolby Atmos oraz DTS:X przez eARC.
Obraz w dzień: to jest po prostu reflektor
Tu C8L nie ma sobie równych w swojej półce cenowej i mówię to bez cienia marketingowego entuzjazmu – mówią to pomiary. We własnych pomiarach wąskiego białego okna bez trudu osiągnąłem jasność przekraczającą 4800 nitów. W trybie Żywym udało mi się przekroczyć choćby 5100, choć sam nie przepadam akurat za tym stylem przetwarzania obrazu.
Dla porządku, bo entuzjaści docenią uczciwość: przy pełnoekranowej białej planszy jasność spada do około 600 nitów. To normalne dla Mini LED i nikt tu nie oszukuje, ale warto wiedzieć, iż kosmiczne liczby dotyczą małych, jasnych fragmentów obrazu, a nie całej białej ściany. Powłoka tłumi refleksy bardzo przyzwoicie, ostatnie refleksy niwelując też brutalną mocą podświetlenia.
Telewizor obsługuje pełną gamę formatów HDR, w tym Dolby Vision IQ oraz niedługo Dolby Vision 2 (jako jeden z pierwszych telewizorów na świecie, za sprawą aktualizacji oprogramowania).
Kolory: tu SQD naprawdę robi różnicę
TCL C8LJeżeli miałbym wskazać miejsce, w którym nowe kropki kwantowe SQD nie są tylko marketingową etykietką, to są to właśnie barwy. Pokrycie DCI-P3 sięga około 97 proc., ale prawdziwy popis to wymagająca przestrzeń BT.2020, gdzie C8L wyciąga 90 proc. To poziom stawiający go w jednym rzędzie z topowymi ekranami korzystającymi z podświetlenia RGB, a co istotne – efekt jest stabilny niezależnie od sceny, w przeciwieństwie do niektórych paneli Mini/Micro RGB.
Uczciwie dodam: treści masteringowanych do tak szerokiego gamutu wciąż jest jak na lekarstwo, więc na co dzień jest to raczej „zapas na przyszłość” niż codzienne wrażenie z każdego filmu. Ale ten zapas robi wrażenie.
Czerń i kontrast: dobra robota. Płynność i procesor to dodatkowe atuty
2040 stref w 65 calach przekłada się na naprawdę głęboką czerń jak na LCD. Matryca ma natywne 144 Hz, co docenią gracze pecetowi, a większość użytkowników konsolowych i telewizyjnych zostanie przy stabilnych 120 Hz z aktywnymi algorytmami ruchu. Smużenie? Jest – delikatna łuna za poruszającymi się obiektami, zwłaszcza na ciemnych tłach, bo to wciąż panel VA, a nie cudowna matryca bez czasu reakcji. Ale w ogólnym rozrachunku wynik jest znakomity.
TCL C8LNajwiększym bohaterem drugiego planu jest procesor Pentonic 800. Funkcja „Stopniowe wygładzanie” wreszcie działa jak należy, skutecznie eliminując posteryzację bez rozmazywania detali, a upscaling materiałów niższej rozdzielczości nie ma się już czego wstydzić na tle konkurencji. Płynność tonalna jest tu na bardzo wysokim poziomie.
Należy przy tym zaznaczyć, iż C8L oferuje pełnoprawny Filmmaker Mode – czyli tryb działania, w którym procesor obrazu zamiast starać się, by obraz był jak najbardziej atrakcyjny dla oka, skupia się na wiernym odzwierciedleniu intencji twórcy materiału, bez algorytmicznych poprawek. Nie ukrywam, iż ów tryb to mój ulubiony. Oprócz tego telewizor jest gotowy na treści produkowane do formatu IMAX – ma choćby dedykowany tryb IMAX Enhanced.
Dla graczy: to jest po prostu potwór
Tu nie ma się do czego przyczepić i mówię to jako ktoś, kto na co dzień siedzi przy Xboksie. C8L to pierwszy TCL z czterema pełnymi portami HDMI 2.1 o przepustowości 48 Gbps – nie dwoma, jak u większości konkurencji, tylko czterema. Do tego VRR w zakresie 48-288 Hz, ALLM, poprawnie zaimplementowane HGiG, Dolby Vision Gaming, obsługa 4K/120 Hz oraz 1080p/288 Hz dla pecetowców za sprawą technologii Game Accelerator. Zarządzanie ustawieniami jest przy tym bardzo proste za sprawą Gamebara – wygodnego interfejsu ustawień do gamingu.
Najważniejsza liczba dla gracza to input lag: 8 ms przy 4K/120 Hz i 13 ms przy 4K/60 Hz, przy czym tryb Dolby Vision Game jest tak samo szybki jak zwykłe tryby. jeżeli szukasz telewizora pod PS5, Xbox Series X i mocnego peceta jednocześnie, to C8L jest jednym z niewielu sensownych wyborów w tej cenie.
Dźwięk Bang & Olufsen: czołówka wśród wbudowanych systemów
TCL C8LSystem audio to układ 6.2.2 o mocy 240 W sygnowany przez Bang & Olufsen, z obsługą Dolby Atmos, DTS:X i funkcją Beosonic pozwalającą zapisywać własne profile brzmienia. Ale nie dajmy się ponieść. To wciąż głośniki telewizora i każdy, kto chce wycisnąć z tego ekranu pełnię wrażeń i tak dokupi porządny soundbar albo kino domowe. B&O na obudowie brzmi dumnie, ale fizyki cienkiej obudowy nie oszuka choćby duńska legenda. Choć jak na system wbudowany to rynkowa czołówka i soundbar jest rekomendowany… ale zdecydowanie nie jest wymagany. jeżeli jednak się po czasie zdecydujemy na rozszerzenie i tak bardzo dobrych możliwości dźwiękowych tego telewizora to możemy skorzystać z Dolby Atmos FlexConnect – to jeden z pierwszych telewizorów obsługujących tę wygodną technologię.
System, łączność i codzienność
TCL C8LGoogle TV na bazie Androida 14 działa tu szybko. Na pokładzie pojawi się Gemini do obsługi głosowej (działa po polsku), Chromecast, AirPlay, Wi-Fi 6 i Bluetooth 5.4. Komplet tunerów DVB-T2/C/S2 również jest obecny. Efektywność energetyczna to klasa D w SDR i G w HDR, z poborem sięgającym 400 W szczytowo.
Ceny w Polsce: tu leży cały sens tego telewizora
I dochodzimy do argumentu, który zamyka dyskusję. W momencie pisania 65C8L kosztuje w Media Expert 6499 zł z kodem (zwykle 7099 zł). To wycena, w której u renomowanej konkurencji często kupuje się model ze średniej półki albo goły OLED bez tak rozbudowanego pakietu gamingowego.
TCL C8LC8L to telewizor dla kogoś, kto chce maksimum efektu za rozsądne pieniądze. jeżeli oglądasz w jasnym salonie, grasz na konsoli lub pececie i lubisz obraz, który uderza nasyceniem i jasnością – trudno w tej cenie o lepszy wybór. TCL zbudował telewizor, który świeci mocniej, niż wypada, i robi to z pełną premedytacją. To nie jest sprzęt subtelny. To jest sprzęt, który wchodzi do salonu i mówi „patrz na mnie” – i w swojej cenie ma pełne prawo tak się zachowywać.


















