Karty microSD należą do tych podzespołów, do których na co dzień raczej nie przywiązujemy większej wagi. Kupujemy je do telefonu, kamery,
drona, konsoli czy rejestratora i zwykle oczekujemy tylko, żeby działały, prawda? Problem zaczyna się jednak w sklepie, gdy obok siebie leżą modele o tej samej pojemności, ale kosztujące od kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Na opakowaniach pojawiają się deklaracje wydajności, a do tego dochodzą symbole U1, U3, V30, A1, A2 czy oznaczenie Express... Jak się w tym wszystkim połapać? I czy jest sens się tym przejmować? Cóż, dla przeciętnego użytkownika może nie mieć to większego znaczenia, jednak należy wiedzieć, iż część z tych różnic rzeczywiście przekłada się na komfort pracy, szybkość kopiowania plików i zachowanie karty podczas długiego zapisu. W tym teście bierzemy więc na tapet najpopularniejsze modele i sprawdzamy, czy warto dopłacać do tych droższych.