
Z 18 calami przekątnej ekranu, laptop taki jak GIGABYTE GAMING A18 Pro nadaje sens kategorii „desktop replacement”. Urządzenie cechuje wielki wyświetlacz, wielka moc i wielkie zaskoczenie użytkownika, spowodowane bezgłośnym działaniem. GIGABYTE pokazuje branży, jak działa wzorowy MUX Switch, mocno grając też ceną.
Nie jestem fanem określenia „desktop replacement”. Nazywanie tak potężnych laptopów na pewno działa na wyobraźnię klientów. Za to nie działa na fizykę. Smukły notebook z wydajnym GPU nie dorówna wydajnością wielkiej, szumiącej skrzynce. Temperatura, napięcie, system chłodzenia – choćby genialni inżynierowie nie nagną tych ograniczeń miniaturyzacji.
Za to jako „desktop alternative”, laptopy mogą w imponujący sposób wypełniać potrzeby graczy, twórców oraz profesjonalistów. Dowodem na to jest na przykład testowany GIGABYTE GAMING A18 Pro. Wielki, 18-calowy notebook sprawia, iż choćby grając trzecią godzinę w Total War: Warhammer 3, nie mam potrzeby podłączania urządzenia do monitora. Tym bardziej przesiadania się na PC. No bo po co, mając TAKI ekran.


Wyświetlacz to dla mnie największa gwiazda modelu GIGABYTE GAMING A18 Pro. Nie tylko z powodu wielkości
18-calowa przekątna ekranu zwykle jest uznawana za limit. Ostatnią rozsądną granicę, za którą laptopy są mobilne już czysto teoretycznie. Duży wyświetlacz sprawia, iż siedząc na wprost GIGABYTE GAMING A18 Pro, nie czuję potrzeby korzystania z zewnętrznego monitora. Przestrzeń robocza jest bowiem gigantyczna. Zwłaszcza z perspektywy użytkowników 14-calowych biurowych laptopów. To jak przeprowadzka z kawalerki do domku z własnym ogródkiem.
W A18 Pro zastosowano matowy panel IPS, w rozdzielczości 2560 na 1600 pikseli (WQXGA). Początkowo byłem mocno rozczarowany reprodukcją kolorów. Fabryczna kalibracja (w zasadzie jej brak) mocno daje się we znaki. Przekłamanie kolorów jest widoczne gołym okiem. W moim egzemplarzu szwankowały zwłaszcza zielenie. Już w głównym menu Indiany Jonesa miałem poczucie, iż coś jest nie tak.
Co ciekawe, po przeprowadzeniu manualnej korekty uzyskałem naprawdę dobre wyniki. Delta została poskromiona poniżej 1. Po tuningu A18 Pro oferuje pełne pokrycie sRGB oraz niemal pełne pokrycie DCI-P3. Oznacza to, iż na takim laptopie może pracować nie tylko typowy pracownik biurowy, ale także twórca: grafik, fotograf, modelarz 3D. Nie jest to oczywiście ekran referencyjny, ale do pracy w terenie nada się jak najbardziej.
Przez „teren” mam na myśli bardziej pokój w hotelu albo kawiarnię niż ławkę w parku. Wadą wyświetlacza jest bowiem maksymalna jasność. Wynosi skromne 300 nitów, czyli mniej niż u części 18-calowej konkurencji. Pograć w ogrodzie się da, ale w cieniu. Za to równomierność podświetlenia stoi na fenomenalnym poziomie. To kluczowe, kiedy wpatrujemy się w tak dużą taflę. Nie ma mowy o nadświetlonych krawędziach i dziwnych dysproporcjach pod taflą ekranu.


Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby laptopa podłączyć do zewnętrznego monitora. Z kartą RTX 5080 pod maską, A18 Pro bez problemu poradzi sobie z nieco starszymi grami w 4K, serwując 60 klatek na sekundę. Monitor to także rozwiązanie dla osób, które są głodne głębokiej czerni OLED-a, na przykład przechodząc Resident Evil Requiem. Przykładowo, właśnie mamy na testach od GIGABYTE monitor MO27Q2A, czyli 27-calowy QD OLED 280 Hz, za przystępne 1749 zł. Zgarnia świetne oceny od kupujących [link]. jeżeli przesiadacie się z IPS-a, to jak wejście do innego świata.
Gry na GIGABYTE GAMING A18 Pro pięknie „rosną”, zwłaszcza strategie. Nowe Heroes of Might and Magic jest palce lizać
Dysponując 18-calowym wyświetlaczem, biurowa praca na czterech oknach jest nie tylko możliwa, ale też do zniesienia. Mail, Slack, Chrome, Gemini – każdy program dostaje tyle przestrzeni roboczej, iż jestem w stanie kontrolować flow aplikacji. Jasne, na monitorze (najlepiej dwóch) byłoby znacznie wygodniej, ale jeżeli muszę akurat wydawać Spider’s Web, to z takim laptopem staje się to możliwe w ogrodzie.
Na 18-calowym ekranie najwięcej zyskują jednak gry. To, jak wygląda na GIGABYTE GAMING A18 Pro nowe Heroes of Might and Magic (swoją drogą świetne, polecam) czy Warhammer 3, jest palce lizać. Armia złożona z setek jednostek staje się wyraźna, ostra i szczegółowa. Przyjemny dla oka efekt jest uzyskiwany nie tylko rozdzielczością WQXGA, ale też mocą karty RTX 5080, gwarantującą natywną rozgrywkę.
Jestem wielkim fanem trendu, zgodnie z którym laptopy dla graczy nie wyglądają już jak bożonarodzeniowe choinki
Spójrzcie na design A18 Pro. Zero zbędnego podświetlenia. Żadnych niepotrzebnych LED-owych pasów. Zamiast tego mamy spójną, gładką taflę aluminium. Nic tu nie trzeszczy, nic się nie wygina. Po latach laptopów przypominających statki kosmiczne nie posiadam się z radości, iż gamingowe sprzęty ponownie mogą wyglądać elegancko. Duża moc nie musi oznaczać jarmarcznego stylu. Do tego brak LED-ów to mniejsze zużycie akumulatora, a często także niższa cena dla klienta.


Zwracam natomiast waszą uwagę na układ klawiatury. Chociaż inżynierowie GIGABYTE nie muszą martwić się o miejsce na klawisze za sprawą szerokości maszyny, osadzili blok numeryczny z trzema kolumnami zamiast standardowych czterech. Taki skompresowany blok pozwala wycentrować główną sekcję klawiszy. Dzięki temu dłonie spoczywają symetrycznie i nie są wygięte w lewo. Niby detal, ale podczas wielogodzinnych maratonów z graniem nabiera dużego znaczenia.
Szkoda natomiast, iż GIGABYTE nie zdecydowało się na umieszczenie portów związanych z zasilaniem oraz przesyłem obrazu na tył obudowy. Takie rozwiązanie jest najbardziej estetyczne. Co ma znaczenie, gdy chcemy korzystać z laptopa jak z PC. Jak na sporą przestrzeń obudowy, dziwi mnie wyłącznie jedno gniazdo USB-C. Zdecydowanie za mało.
Na szczególną wzmiankę zasługuje MUX Switch w wykonaniu GIGABYTE
MUX Switch to sprzętowy układ na płycie głównej, który likwiduje problem tzw. wąskiego gardła sygnału wideo. W standardowych laptopach obraz z mocnej, dedykowanej karty graficznej przesyłany jest na matrycę za pośrednictwem słabszej karty zintegrowanej (iGPU), co powoduje niepotrzebne opóźnienia. Dzięki przełącznikowi MUX główna karta łączy się bezpośrednio z ekranem, całkowicie omijając integrę i pozwalając sprzętowi rozwinąć pełną wydajność.
Przełączenie układu graficznego w wielu laptopach wciąż wiąże się z uciążliwą koniecznością restartu. GIGABYTE rozwiązuje ten problem, oferując automatyczne i płynne przejście między zintegrowaną a dedykowaną kartą (iGPU/dGPU), adaptując rozwiązania Nvidii do swojego narzędzia. Podczas lekkiej pracy układ GeForce jest całkowicie odcinany i niewidoczny dla systemu. Gdy jednak podłączysz zasilacz, do akcji wkracza RTX.


W praktyce, podczas korzystania z przeglądarki albo pracy w Wordzie, GIGABYTE GAMING A18 Pro jest bezgłośny niczym MacBook Air. Zdarzają się wyjątki do tej reguły, czasem Windows podejrzanie mieli coś w tle, ale co do zasady podczas lekkiej pracy biurowej laptop choćby nie piśnie. Wentylatory uruchamiają się dopiero przy odpalaniu gier i złożonych programów. Wtedy bywa głośno. Pod względem generowanych decybeli, system chłodzenia w A18 Pro to wyższe stany średnie.
Wydajność GIGABYTE GAMING A18 Pro – porozmawiajmy o limitach oraz kompromisach
Producenci gamingowych laptopów mają dwie główne ścieżki do wyboru. Pierwsza to maksymalna moc. Wtedy urządzenie staje się ciężkie i grube, wymaga bowiem niezwykle wydajnego układu chłodzenia. Druga droga to kompromis między wydajnością oraz gabarytami. Notebook do gier może być smukły i dosyć lekki, ale dzieje się to kosztem nałożonych limitów na GPU. W przypadku modelu A18 Pro GIGABYTE zdecydowało się na tę drugą ścieżkę.
GIGABYTE GAMING A18 Pro – podstawowe elementy specyfikacji:
- GPU: NVIDIA GeForce RTX 5080 16 GB GDDR7
- CPU: Intel Core 7 240H
- RAM: 32 GB DDR5
- SSD: 1 TB
TGP karty graficznej GeForce RTX 5080 jest tu blokowane na poziomie 115W. Dla kontekstu, maksymalne TGP tego układu to 150W. Mówimy więc o ograniczeniu, które ma realny wpływ na uzyskaną płynność w grach wideo. Co ciekawe, w testach syntetycznych 3DMarka (Steel Nomad) laptop uzyskuje wynik WYŻSZY niż średnia dla tej konfiguracji. choćby mimo limitów. Laptop uzyskał 4036 punktów, wobec uśrednionej wartości na poziomie 4017 punktów.
Tym bardziej chciałem zobaczyć, jak GIGABYTE A18 Pro spisze się w najnowszych wymagających produkcjach, silnie wykorzystujących path tracing oraz ray tracing. Sięgnąłem więc po horror, który mistrzowsko operuje światłocieniem.


GIGABYTE GAMING A18 Pro kontra gry wideo – tak radzi sobie z Cyberpunkiem, Resident Evil i Warhammerem
Rozpoczynam od horroru Capcomu, uruchamiając bogatą wizualnie sekwencję na zatłoczonej ulicy. Wszystko na maksymalnych ustawieniach graficznych, z realistyczną symulacją kosmyków włosów głównej bohaterki. Osobno zaznaczam wyniki uzyskane z ray tracingiem, path tracingiem oraz wsparciem DLSS w trybie Jakość. Celuję w dwie rozdzielczości: natywne 1600p oraz oszczędne 1200p.
Resident Evil Requiem, zatłoczona ulica, spacer:
- 1600p, Maksymalne, RT Off, DLSS Off: 78 fps
- 1600p, Maksymalne, RT High, DLSS Off: 48 fps
- 1600p, Maksymalne, RT High, DLSS Jakość: 65 fps
- 1600p, Maksymalne, PT On+RR, DLSS Jakość: 37 fps
- 1200p, Maksymalne, RT Off, DLSS Off: 81 fps
- 1200p, Maksymalne, RT High, DLSS Off: 66 fps
- 1200p, Maksymalne, RT High, DLSS Jakość: 74 fps
- 1200p, Maksymalne, PT On+RR, DLSS Jakość: 52 fps
Na 18-calowym laptopie można cieszyć się maksymalnymi ustawieniami z pełnym ray tracingiem w Resident Evil, o ile wystarczy nam 45+ fps dla natywnej rozdzielczości 1600p. Alternatywnie możemy wesprzeć się DLSS w trybie Jakość lub zejść do 1200p, gdzie mamy ponad 60 klatek ze śledzeniem promieni natywnie. Po laptopie z RTX 5080 na pokładzie nie oczekuję niczego mniej, pełne wykorzystanie ray tracingu MUSI być standardem.
A18 Pro pozwala także zakosztować tego, co branża gier ma najpiękniejszego do zaoferowania: path tracing. Śledzenie ścieżek, z jej załamaniami oraz rozproszeniami, jest znacznie bardziej zasobożerne niż śledzenie samych promieni. W rozdzielczości 1200p, rozgrywka z path tracingiem orbituje wokół stabilnych 50+ klatek na sekundę, co dla wielu graczy będzie do zaakceptowania w produkcji single player. Sam path tracing w RE Requiem wygląda obłędnie. Technologia momentami przytłacza, np. gdy widzimy cały kadr w oprawkach okularów przypadkowego przechodnia.


Teraz przenosimy się do Dogtown, czyli najbardziej szczegółowej oraz wymagającej sprzętowo dzielnicy Night City z Cyberpunka 2077. Wszystkie wyniki uzyskałem podczas szybkiej jazdy główną ulicą. To bardzo obciążający test, dający sprzętowi większy wycisk niż np. wbudowany w grę benchmark. Dosyć napisać, iż powoli spacerując w otwartym świecie, klatek mam przynajmniej o 10 więcej. W zamkniętych pomieszczeniach choćby o 15. Bierzcie to pod uwagę, analizując poniższe wyniki.
Cyberpunk 2077, Dogtown, jazda samochodem:
- 1600p, Ultra, RT Off, DLSS Off: 55 fps
- 1600p, Ultra, RT Ultra, DLSS Off: 26 fps
- 1600p, Ultra, RT Ultra, DLSS Jakość: 42 fps
- 1600p, Ultra, PT On, DLSS Jakość: 28 fps
- 1200p, Ultra, RT Off, DLSS Off: 75 fps
- 1200p, Ultra, RT Ultra, DLSS Off: 46 fps
- 1200p, Ultra, RT Ultra, DLSS Jakość: 61 fps
- 1200p, Ultra, PT On, DLSS Jakość: 43 fps
Na koniec kilka testów z Total War: Warhammer 3, czyli produkcji potwornie maltretującej procesor. Dla testowanego laptopa to jednak nie problem, można grać komfortowo z maksymalnymi ustawieniami, w natywnym standardzie WQXGA. Strategiczne bitwy w trójwymiarowym środowisku są wtedy ostre jak brzytwa, dobrze się na to patrzy.
Total War: Warhammer 3, wbudowane testy:
- 1600p, Ultra, battle benchmark: 88 fps
- 1600p, Ultra, campaign benchmark: 77 fps
- 1600p, Ultra, mirrors of madness: 55 fps
- 1600p, Wysokie, mirrors of madness: 72 fps
Zgodnie z powyższymi wynikami, GIGABYTE GAMING A18 Pro pozwala cieszyć się rozgrywką 60+ fps w rozdzielczości WUXGA, z maksymalnymi ustawieniami w każdej wymagającej grze. W przypadku standardu WQXGA większość gier także zadziała w 60+ klatkach, ale Cyberpunk 2077 pokazuje, iż te najbardziej zasobożerne produkcje mogą spadać w okolice 50+ klatek. Rozwiązaniem jest redukcja ustawień do wysokich, wsparcie DLSS albo obniżenie rozdzielczości.
GIGABYTE GAMING A18 Pro właśnie trafił do polskich sklepów. Cenowo jest petarda, urwali kilka tysięcy
Najtańsze 18-calowe laptopy z kartą RTX 5080 kosztują aktualnie 14299 zł. Tymczasem premierowa cena testowanego modelu wynosi 11499 zł. Mówimy więc o oszczędności wynoszącej prawie trzy tysiące złotych. To bardzo dużo. Dlatego, jeżeli komuś zależy na wielkim laptopie do gier, A18 Pro na pewno wyląduje na jego liście do rozważenia.


Trzeba jednak mieć na uwadze, iż te trzy tysiące różnicy względem najtańszej konkurencji nie bierze się z powietrza. Laptop został wykonany solidnie, dobrze wygląda, a kultura pracy jest świetna, ale ma ograniczenia. Na przykład limit TGP. Gdyby go nie było, Cyberpunk 2077 w 1600p prawdopodobnie osiągałby 60 klatek na sekundę. Z drugiej strony, laptop byłby większy, cięższy i głośniejszy. Coś za coś. Wiele modeli z RTX 5080 na pokładzie ma także wydajniejsze procesory. Boli też wcześniej wspomniane tylko jedno gniazdo USB-C.
Wyraźnie czuć, iż inżynierom GIGABYTE nie zależało na mocy dla samej mocy. Projektanci poszli w kierunku urządzenia dużego, ale smukłego oraz stosunkowo lekkiego. No i przede wszystkim cichego. O ile nie korzystamy z dedykowanej karty, A18 Pro potrafi być bezgłośny, wytrzymując 8 godzin lekkiej pracy biurowej. GIGABYTE kontynuuje więc swoją linię laptopów hybrydowych, z której jest znany, docierając nie tylko do graczy, ale też pracowników biurowych oraz twórców.
Z ceną na poziomie 11499 zł, GIGABYTE GAMING A18 Pro znajdzie się w centrum zainteresowania wielu graczy szukających notebooka 18 cali. Zdecydowanie nie jest to najmocniejsza maszyna z RTX 5080 na pokładzie, ale dla osób szukających solidnego oraz przede wszystkim wszechstronnego sprzętu, na pewno będzie warty rozważenia. jeżeli z czasem cena tego modelu spadnie do symbolicznych 9999 zł, zdominuje sprzedaż.













