
Ponad 400 średniowiecznych zabytków, rynek, ulice i fosa głęboka na 5,5 m. Stolzenberg wraca na mapę po kilku stuleciach ciszy.
Województwo zachodniopomorskie przyzwyczaiło nas wszechobecnych do warowni, grodzisk i ruin zamków, ale tym razem odkrycie jest znacznie ciekawsze. Zespół archeologów z Fundacji Relicta, pracujący w lasach koło osady Zagrody niedaleko Sławoborza, zidentyfikował relikty pełnoprawnego, lokowanego miasta. Stolzenberg, bo tak brzmiała jego historyczna nazwa, funkcjonował najpewniej od końca XIII lub początku XIV w., a potem zniknął tak skutecznie, iż przez wieki żył głównie w lokalnych podaniach.
Na obszarze ok. 6 ha, otoczonym wyraźnym wałem i fosą, zarejestrowano gęstą sieć śladów dawnej zabudowy. W terenie wciąż widać potężne obwałowania, a fosa miejscami zachowuje głębokość ok. 5,5 m, jakby miasto opustoszało wczoraj, a nie kilkaset lat temu. To rzadki przypadek, gdy zanikły ośrodek miejski nie został rozorany, nadbudowany i wchłonięty przez późniejsze osadnictwo – las okazał się dla Stolzenberga najlepszym archiwum, jakie można sobie wyobrazić.
Od wzmianki w niemieckiej książce do setek zabytków
Jak czytamy na łamach Nauka w Polsce, pierwszy trop przyszedł nie z wykopu, ale z biblioteki. Badacze natrafili na XIX-wieczne niemieckie opracowania, w których autorzy wspominali o wymarłym mieście w okolicach Sławoborza. Padały nazwy pól Alt Stadt (stare miasto) i Hospital (szpital), opisywano zachowane wały. Przez długi czas były to jednak tylko fragmentaryczne wzmianki, bez twardego potwierdzenia w terenie.
Sytuacja zmieniła się dopiero w latach 2020-2021, gdy archeolodzy przy wsparciu Grupy Eksploracyjno-Poszukiwawczej Parsęta z Kołobrzegu weszli do lasu z detektorami metali. W krótkim czasie z ziemi wydobyto ponad 400 metalowych zabytków: od drobnych okuć pasów i zapinek, przez narzędzia, po monety datowane od końca XIII do XV w. Wśród nich znalazły się m.in. brakteaty ze Strzałowa i Szczecina oraz denar Barnima II, co od razu ustawiło odkrycie w konkretnym, pomorskim kontekście.
Tak liczna kolekcja przedmiotów z jednego niewielkiego obszaru nie pozostawiała wątpliwości, iż nie było to przypadkowe miejsce, ale dawne centrum życia i handlu. O tym, iż mamy do czynienia z organizmem miejskim, miały przesądzić kolejne etapy badań.
LiDAR i geofizyka rysują plan Stolzenberga
W 2025 r. do lasu wkroczyły już nie tylko zespoły z wykrywaczami, ale także drony i geofizycy. Nad terenem przeleciała maszyna wyposażona w skaner LiDAR, który prześwietla roślinność impulsami laserowymi i buduje numeryczny model terenu. Równolegle prowadzono pomiary geofizyczne i odwierty geologiczne.
W efekcie powstała niezwykle szczegółowa mapa tego, co kryje się pod powierzchnią. Na obszarze ok. 6 ha zarejestrowano ponad 1,5 tys. anomalii – subtelnych wypiętrzeń, zagłębień i różnic w strukturze gruntu, odpowiadających dawnym ścianom, piwnicom czy wypełnionym gruzem rowom. Odwierty potwierdziły obecność nawarstwień kulturowych sięgających ponad 2 m głębokości.
Z tych danych, niczym z puzzli, wyłonił się układ urbanistyczny typowy dla miast lokowanych na prawie niemieckim. W centrum widoczny jest prostokątny plac interpretowany jako rynek, otoczony działkami mieszczańskimi – część z nich została zabudowana, część pozostała pusta lub jedynie częściowo wykorzystana. Przez środek przechodzi główna ulica, biegnąca w kierunku bramy miejskiej w miejscu przerwania wałów. Całość zamknięta jest pierścieniem obwałowań i fosą, tworząc klasyczną miniaturę średniowiecznego miasta granicznego.
Kościół, cmentarz i plany na kolejne sezony
Dotychczasowe prace pozwoliły zobaczyć Stolzenberg z lotu ptaka, ale wiele ważnych elementów całej układanki wciąż brakuje. Jednym z priorytetów na kolejne sezony jest odnalezienie śladów kościoła i cmentarza, o których wzmianka pojawia się już w 1291 r. Świątynia i przykościelna nekropola mogłyby przynieść bezcenne informacje o strukturze społecznej mieszkańców, ich wierzeniach, a choćby diecie i chorobach.
Fundacja Relicta planuje kontynuację badań – zarówno nieinwazyjnych, jak przyrodniczych analiz osadów i pyłków, jak i ograniczonych wykopów sondażowych w najważniejszych punktach założenia. Do udziału w finansowaniu projektu zaproszono Nadleśnictwo Świdwin i gminę Sławoborze, dla których zaginione miasto może stać się nie tylko naukową, ale i edukacyjną wizytówką regionu.
Jeśli te plany się powiodą, Stolzenberg ma szansę stać się jednym z najlepiej rozpoznanych przykładów wymarłego miasta w Polsce – miejscem, gdzie można prześledzić pełny cykl życia ośrodka: od ambitnej lokacji na pograniczu, przez krótki okres rozwoju, po nagłe zniknięcie i kilkusetletni sen pod warstwą mchu i igliwia.
















