
Star Wars Zero Company to coś zupełnie nowego w grach ze świata Gwiezdnych wojen. EA pokazuje nowy gameplay i potwierdza datę premiery.
Galaktyka znów potrzebuje ratunku – a przynajmniej tak twierdzi EA, które podczas Summer Game Fest 2026 wreszcie pokazało pełniejszy gameplay Star Wars Zero Company. Gra, zapowiedziana jeszcze w 2022 r. doczekała się konkretów: premiery, platform docelowych i pierwszego dłuższego spojrzenia na to, jak adekwatnie będzie się w nią grało. I choć nie jest to kolejna odsłona serii Star Wars Jedi to fani taktycznych klimatów w stylu XCOM mogą poczuć znajome mrowienie w palcach.
Premiera została wyznaczona na 27 sierpnia, a tytuł trafi na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X|S. Standardowa edycja została wyceniona na 349 zł, co w obecnych realiach branży nikogo już nie dziwi – choć w Polsce pewnie i tak zaboli.
Respawn + Bit Reactor = XCOM w świecie Gwiezdnych wojen?
Za produkcję odpowiada duet Respawn Entertainment oraz Bit Reactor. To pierwsze studio znamy z Jedi: Fallen Order i Jedi: Survivor, czyli gier, które przywróciły marce Star Wars godność po latach średniaków. Bit Reactor to natomiast ekipa złożona z byłych pracowników Firaxis Games, w tym Grega Foertscha – art directora XCOM: Enemy Unknown i XCOM 2. Już samo to wystarczyło, by fani strategii zaczęli ostrzyć sobie zęby.
Pierwszy zwiastun z 2022 r. sugerował, iż Zero Company będzie duchowym kuzynem XCOM-a, tylko iż z mieczami świetlnymi i droidami Separatystów. Najnowszy gameplay potwierdza te przypuszczenia: taktyczne starcia, zarządzanie drużyną, baza operacyjna pełniąca rolę centrum dowodzenia. Wszystko to wygląda znajomo, ale to dobrze.
„Zmierzch Wojen Klonów” i nowy bohater: Hawks
Akcja gry rozgrywa się w „twilight of the Clone Wars”, czyli w późnym okresie Wojen Klonów. To moment, w którym Republika zaczyna się chwiać, Jedi są coraz bardziej rozproszeni, a ciemne siły rosną w siłę. Gracz wciela się w byłego oficera Republiki o imieniu Hawks. To nie jest kolejny Jedi z tragiczną przeszłością ani kolejny Mandalorianin z problemami egzystencjalnymi. Hawks to człowiek, który musi zebrać ekipę złożoną z przedstawicieli różnych gatunków i frakcji, by zapolować na Kundri Fathom – przywódczynię kultu Ciemnej Strony, która najwyraźniej ma ambicje większe niż tylko sianie fermentu.
To właśnie polowanie na Fathom ma być osią fabularną gry. W praktyce oznacza to podróże po galaktyce, rekrutowanie Operatorów (czyli członków drużyny) i wysyłanie ich na misje z poziomu bazy o nazwie „The Den”. Brzmi jak klasyka gatunku, ale w świecie Star Wars takie podejście wciąż jest rzadkością.
Anakin Skywalker wpadnie z wizytą
Star Wars Zero CompanyW zwiastunie pojawia się również Anakin Skywalker – jeszcze nie Lord Vader, ale już nie ten sympatyczny chłopak z Tatooine. W okresie Wojen Klonów pełnił funkcję generała Jedi, więc jego obecność w grze ma sens fabularny. Nie będzie jednak głównym bohaterem, co akurat może wyjść produkcji na dobre. Zero Company nie próbuje być kolejną historią o Skywalkerach, tylko opowieścią o ludziach, którzy muszą działać w cieniu wielkich wydarzeń.
Taktyka, personalizacja i droidy Separatystów
Twórcy podkreślają, iż gra ma oferować „robust character customization”, czyli rozbudowaną personalizację postaci. W praktyce może to oznaczać nie tylko kosmetyczne zmiany, ale też wpływ na styl walki i umiejętności Operatorów. W zwiastunie widać również starcia z droidami Separatystów – B1, B2 i innymi znajomymi blaszakami, które fani prequeli rozpoznają bez trudu.
Warto też wspomnieć o nowym statku, który ma pełnić rolę mobilnej bazy i środka transportu między misjami. To kolejny element, który przywodzi na myśl XCOM-a, gdzie Avenger był sercem całej operacji.
Edycje, preorder i kosmetyczne dodatki
EA nie byłoby sobą, gdyby nie przygotowało edycji Deluxe. Oprócz standardowej wersji za 349 zł gracze mogą kupić droższą edycję z pakietami kosmetycznymi, pięcioma malowaniami broni oraz zestawem Crystalline Astromech, w którym znajdzie się droid R3. To typowy ruch wydawcy, który od lat testuje granice cierpliwości graczy. Na szczęście wygląda na to, iż dodatki są czysto kosmetyczne.
Czy to może być hit?
Star Wars Zero Company ma potencjał, by wypełnić niszę, której w świecie Gwiezdnych wojen praktycznie nie ma. Ostatnie lata przyniosły nam świetne gry akcji, dobre gry LEGO i kilka mobilnych eksperymentów, ale taktycznej strategii z prawdziwego zdarzenia – nie bardzo. Połączenie talentu Respawn, doświadczenia twórców XCOM-a i bogatego uniwersum Star Wars brzmi jak przepis na sukces.
Oczywiście, dopóki nie zobaczymy dłuższych fragmentów rozgrywki to trudno oceniać. EA potrafi zarówno zachwycić, jak i rozczarować. Ale jeżeli Zero Company dowiezie to, co obiecuje, to końcówka wakacji może należeć właśnie do tej gry.

















