
Rosja prowadzi wielkie ćwiczenia sił nuklearnych z udziałem Białorusi. W grze są Iskandery, magazyny polowe i tysiące żołnierzy. Ktoś tu wyraźnie pręży muskuły.
Rosja rozpoczęła jedne z największych od lat ćwiczeń sił nuklearnych i połączyła je z działaniami na Białorusi. Według rosyjskiego resortu obrony amunicja nuklearna została dostarczona do polowych magazynów na terytorium Białorusi, a wcześniej ćwiczono jej przygotowanie i użycie z mobilnymi wyrzutniami Iskander-M.
Najprawdopodobniej ćwiczone są nie tylko procedury dowódcze, ale także sam praktyczny łańcuch użycia broni. W przypadku takich systemów jak Iskander-M liczy się transport amunicji, jej przygotowanie, zabezpieczenie, załadunek, maskowanie, przemieszczenie wyrzutni i gotowość do działania z wybranych pozycji. Każdy z tych etapów jest częścią zdolności bojowej, a nie tylko elementem propagandowym.
Przypomnijmy, iż Iskander-M ma zasięg ok. 500 km i może przenosić zarówno głowice konwencjonalne, jak i nuklearne. W połączeniu z rozmieszczeniem na Białorusi oznacza to dodatkową presję na państwa wschodniej flanki NATO, w tym Polskę, Litwę, Łotwę i Ukrainę. Sama obecność takiego systemu nie oznacza oczywiście natychmiastowego zamiaru użycia broni jądrowej, ale skraca polityczny dystans między groźbą a możliwością jej pokazowego przećwiczenia.
Skala manewrów ma przede wszystkim zrobić wrażenie
Według rosyjskiego ministerstwa obrony w trwających właśnie ćwiczeniach bierze udział ponad 64 tys. żołnierzy, ponad 200 wyrzutni rakietowych, 140 samolotów, 73 okręty nawodne i 13 okrętów podwodnych, w tym 8 strategicznych jednostek o napędzie atomowym. W manewrach uczestniczą Strategiczne Wojska Rakietowe, Lotnictwo Dalekiego Zasięgu, Flota Północna, Flota Oceanu Spokojnego oraz jednostki z centralnego okręgu wojskowego.
Moskwa nie ogranicza się więc tylko do pojedynczego epizodu taktycznego na Białorusi. Chodzi o demonstrację całego spektrum sił nuklearnych: lądowych, powietrznych i morskich. W rosyjskiej logice odstraszania od lat szczególnie ważna jest triada nuklearna, czyli zdolność do użycia broni jądrowej z trzech głównych nośników: pocisków lądowych, bombowców oraz okrętów podwodnych.
Białoruś pomału przestaje być tylko tłem
Najbardziej niepokojący jest w tym wszystkim element białoruski. Mińsk już wcześniej informował o ćwiczeniach z użyciem broni nuklearnej, prowadzonych rzecz jasna we współpracy z Rosją. Do tej pory można to było jeszcze uznać za element szerszego straszenia. Teraz rosyjski komunikat mówi wprost, iż ładunki trafiły do polowych magazynów na terytorium Białorusi. Nie są już na terytorium Rosji, nie są w strategicznych bazach daleko od granic. Są tuż obok nas, rozlokowane w terenie, gotowe do użycia.
Białoruś od dawna pełni funkcję wojskowego zaplecza Rosji, ale po rozmieszczeniu rosyjskiej broni nuklearnej jej znaczenie bardzo wzrosło. To nie jest już wyłącznie przestrzeń tranzytu, baz i ćwiczeń. To państwo, z którego terytorium można demonstracyjnie rozgrywać presję nuklearną wobec sąsiadów.













