Turtle Beach Kone II Air – recenzja. Rewelacyjna mysz na lata

14 godzin temu

W ofercie myszy od Turtle Beach Kone II Air przykuła mój wzrok atrakcyjnym wyglądem i ciekawymi parametrami. Czasami jednak to, co na papierze wygląda dobrze, może nie do końca sprawdzić się w praktyce – to spory gryzoń, do tego swoje ważący, a ja przywykłem do małych i leciutkich kontrolerów. Przesiadka nie była łatwa, ale ostatecznie uważam, iż zdecydowanie tego warta.

Spis Treści

  • Specyfikacja techniczna
  • Pierwsze wrażenia
  • Konstrukcja i potencjał
  • Komponenty
  • Ostatnie uwagi


Kup Turtle Beach Kone II Air

Specyfikacja techniczna

Parametr Szczegóły
Optyczny przełącznik TITAN
Żywotność 100 milionów kliknięć
Pamięć wbudowana 5 profili
Elastyczny kabel do ładowania 1,8 m / 5,9 ft, USB-C → USB-A
Częstotliwość odpytywania USB 1000 Hz
NVIDIA Reflex
Oprogramowanie Swarm II
Optyczny sensor Owl-Eye 26K
Minimalne DPI 50
Maksymalne DPI 26 000
Regulowana odległość odrywania
Przyspieszenie 50 G
Prędkość śledzenia 650 IPS (16,5 m/s)
Bezprzewodowe 2,4 GHz przez adapter USB-A
Bluetooth®
USB-A
Akumulator wielokrotnego ładowania
Czas pracy (Bluetooth®) do 350 godzin
Czas pracy (bezprzewodowo) do 130 godzin
Długość 130,2 mm
Wysokość 44,1 mm
Szerokość 82,6 mm
Waga 110 g

Pierwsze wrażenia


Kone II Air swoje kosztuje i już po samym pudełku to czuć. Wyściełane gąbką doskonale zabezpiecza sprzęt, a do tego prezentuje się bardzo estetycznie. W środku znajdziemy mysz, przewód USB-A – USB-C w materiałowym przeplocie, bezprzewodowy nadajnik, krótką, papierową instrukcję i kilka naklejek dla poprawy chwytu do samodzielnego montażu. To ostatnie średnio przypadło mi do gustu, bo choć gumowa faktura faktycznie sprawia, iż mysz leży w dłoni o wiele pewniej, tak przyklejenie ich wymaga odrobiny precyzji, więc zajęło mi kilka podejść, aby zrobić to w miarę poprawnie. Na szczęście pomimo tych prób klej trzyma porządnie i nic się nie odczepia. Nie rozumiem, dlaczego nie mogły być one od razu naklejone, ale być może decyzję tę podjęto, by dać użytkownikowi możliwość zdecydowania, czy ich potrzebuje, czy nie.

Mimo wszystko jednak od samego początku Kone II Air robi świetne wrażenie wizualne, a po uruchomieniu okazuje się, iż podświetlane elementy z diodami RGB – dwa paski na boku oraz rolka – wyglądają bardzo estetycznie, zwłaszcza jeżeli miłujemy się w podświetlanych gadżetach. Ze względu na duży rozmiar urządzenia potrzebowałem chwili, aby znaleźć odpowiednio wygodny chwyt. Natomiast osoby z większymi dłońmi powinny być zadowolone z tego rozmiaru. Ciekawym elementem konstrukcji, z którym po raz pierwszy się zetknąłem, była boczna wnęka w obudowie, w której można umieścić kciuk. Mysz jest jednak wyprofilowana dla osób praworęcznych, w lewej dłoni jest zwyczajnie niewygodna, co warto mieć na uwadze.

Przemyślana konstrukcja z ogromnym potencjałem


Kone II Air posiada w sumie siedem przycisków, z czego jeden odpowiada za technologię Easy-Shift +, a rolka pozwala nie tylko na przewijanie przód-tył, ale także w osi lewo-prawo. Dodatkowo może ona przewijać się płynnie albo skokowo, co zmieniamy przyciskiem znajdującym się najbliżej niej. Domyślnie mamy też osobny przycisk do zmiany czułości myszy w locie. Domyślnie, ponieważ z wykorzystaniem wspomnianej wyżej technologii można zmienić funkcjonalność każdego z przycisków, co okaże się nieocenione w grach z dużą liczbą dodatkowych funkcji.

Działa to analogicznie do Fn na klawiaturze. Wciśnięcie go pozwala niektórym klawiszom na zmianę działania i podobnie jest z Easy-Shift +. Dzięki aplikacji Swarm II możemy samodzielnie ustawić tę funkcjonalność (a także liczne inne aspekty, jak czułość czy kolory podświetlenia), co powinno zaciekawić zwłaszcza ambitniejszych i bardziej profesjonalnych graczy. Może to mieć też nieco bardziej przyziemne wykorzystanie. Przykładowo, Easy-Shift+ oraz wciśnięcie rolki może choćby zatrzymać odtwarzanie multimediów bez potrzeby klikania dedykowanego przycisku na klawiaturze czy odnajdywania aplikacji na ekranie. Prosta i pozornie opcjonalna funkcja gwałtownie stała się jedną z najczęściej wykorzystywanych przeze mnie. Bardzo fajnym dodatkiem jest też to, iż ustawienia pozostają w pamięci myszy, więc choćby przełączając się między Windowsem a Linuksem, gdzie aplikacji brak, wszystko działało tak, jak chciałem.

Imponujące wnętrzności


Turtle Beach w tej myszce umieściło czujnik optyczny Owl-Eye o rozdzielczości 26000 DPI. Wprawdzie konkurencja nieraz miewa aż do 44000 DPI, ale uważam jednak, iż obecne tutaj wartości są zupełnie wystarczające – sam nigdy nie użyłem więcej, niż 2000 DPI. Dodatkowo Kone II Air oferuje prędkość śledzenia 650 IPS i przyspieszenie 50G. I jak z rozdzielczością, konkurencja często chwali się wyższymi wartościami. Jednak wynik 650 IPS oznacza, iż choćbyśmy w ciągu sekundy przesunęli myszkę o 16,5 metra, ta nie straci ani trochę precyzji śledzenia. Wydaje mi się, iż to wciąż rewelacyjny wynik, oferujący potężny zapas. Całość uzupełnia odświeżanie na poziomie 1000 Hz, co, o ile nie jesteście zawodowymi e-sportowcami, powinno także zaspokoić wasze potrzeby.

W głównych przyciskach zastosowano także optyczne przełączniki TITAN. Według oficjalnych danych zapewniają one czas reakcji 2 ms i trwałość aż do 100 milionów kliknięć. Gdybyśmy klikali 3 razy na sekundę bez przerwy 24 godziny na dobę, dotarcie do takiej liczby zajęłoby nam ponad rok. Dodatkowo optyczne przełączniki dają ten komfort, iż nie ma tu zastosowanych mechanicznych elementów, które z czasem ulegałyby ścieraniu. To daje naprawdę dużą szansę, iż myszka wytrzyma z nami naprawdę długo.

Pozostając przy czasie, Kone II Air posiada wbudowany akumulator, który według deklaracji producenta pozwala działać do 350 godzin przy połączeniu Bluetooth albo 130 godzin przy połączeniu 2,4 GHz. To mniej niż w przypadku zastosowania wymiennych akumulatorków, ale z drugiej strony wystarczy wpiąć dołączony do zestawu przewód, korzystając wtedy z niej niczym z przewodowej myszki. choćby te 130h to przy 8-godzinnym dniu pracy ponad trzy tygodnie bez konieczności ładowania, co nie jest wcale powodem do zawodu.

Ostatnie uwagi


Po kilku tygodniach używania ciężko mi pisać o tej myszce nie chwaląc jej. Bardzo dobrze leży w dłoni, która nie męczy się choćby przy dłuższych sesjach grania. Ślizga się aż miło – w końcu to teflon (PTFE) – a wszystkie kliknięcia są przyjemnie wyczuwalne. jeżeli miałbym wskazywać jakieś wady, to można uznać, iż nie jest to najcichszy z gryzoni, a do jego wagi (110 g) trzeba się przyzwyczaić. jeżeli macie małe dłonie, raczej nie będzie to najlepszy wybór z racji na rozmiar, ale już przeciętnie średnie spokojnie sobie radzą. No i można jeszcze zauważyć, iż w okolicy gumowych uchwytów nieco łatwiej zbiera się kurz, ale wyczyszczenie tego zajmuje kilka sekund.

Niezależnie od tego, czy grałem w Total War: Warhammer III, Helldivers 2 czy Apex Legends, Kone II Air spisywała się rewelacyjnie. Cena, która w przypadku tego modelu waha się od 500 do 600 złotych, może odstraszyć oszczędniejszych graczy, ale naprawdę trzeba by osoby z silnym zaparciem, żeby narzekać na ten zakup. Jestem przekonany, iż nie rozstanę się z tym urządzeniem przez długie lata.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Za dostarczenie słuchawek dziękujemy producentowi Turtle Beach.
Udostępnienie sprzętu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższego materiału.
Kup Turtle Beach Kone II Air

Idź do oryginalnego materiału