
Zestawy słuchawkowe umożliwiające płynne przejście między PlayStation, PC i Xboksem są z nami od lat. Problem polega na tym, iż wszystkie platformy trzeba wcześniej połączyć ze stacją bazową kablami, co potrafi napsuć krwi. Turtle Beach Stealth Pro II rozwiązuje ten problem. To nie jedyny świetny patent nowego sztandarowego headsetu.
Nie wyobrażam sobie już manualnego przepinania headsetu, zamieniając Xboksa na PS5. Barbarzyństwo! Bezprzewodowe zestawy słuchawkowe nauczyły się obsługiwać PC, Xboksa, PlayStation i Nintendo jednocześnie, a ich stacje bazowe spuchły od gniazd USB-C, umożliwiających podłączanie różnych źródeł dźwięku.
Problem zaczyna się, kiedy mamy PS5, PC, Switcha czy Xboksa w odmiennych pomieszczeniach
Weźmy za przykład mój domek. W gabinecie na piętrze mam mocnego PC i Nintendo Switcha 2. W salonie na parterze leży PS5 Pro oraz Xbox Series X. Chcąc spiąć to wszystko jedną stacją, musiałbym kupić kilkanaście metrów kabla USB-C z wbudowanym wzmacniaczem sygnału, a potem ciągnąć go schodami. Absurd. Dlatego z wygody mam parę zestawów słuchawkowych, płacąc podwójnie za to samo.
Topowe headsety z obsługą wielu urządzeń to kapitalne rozwiązanie, O ILE wszystkie platformy mamy blisko siebie. Na przykład w szafce RTV. jeżeli jednak konsole i komputery znajdują się w odmiennych pomieszczeniach – tak jest w moim przypadku – powstaje problem. Do tego kosztowny, o ile przyzwyczailiśmy się do standardu oferowanego przez bezprzewodowe słuchawki premium.
W tym momencie galopem wpada na scenę Turtle Beach Stealth Pro II, na białym rumaku, oferując wybawienie. Do tego urządzenie stanowi nowy wzór do naśladowania dla całej branży. Oj, te słuchawki zostaną ze mną na dłużej. Może choćby na lata.
Turtle Beach Stealth Pro II to pierwsze słuchawki obsługujące jednocześnie PC, PS5, Switcha 2 i Xboksa bez podłączania kabli


Co to za magia? Nazywa się CrossPlay 2.0 i stanowi autorskie rozwiązanie Turtle Beach. Działa to następująco: w zestawie ze słuchawkami znajduje się stacja bazowa z funkcją ładowania, podłączana klasycznie przez USB do wybranej platformy. Może to być PC, PS5 czy Xbox (tu konieczna jest wersja Xbox). Stacja łączy się ze słuchawkami bezprzewodowo w standardzie 2,4 GHz, zapewniając dźwięk Hi-Res Audio. Czyli klasyka półki premium.
Drugim elementem w zestawie jest adapter USB. Ten działa dokładnie tak samo jak stacja, czyli przesyła dźwięk falami 2,4 GHz na słuchawki. Między stacją oraz adapterem możemy się płynnie przełączać, przyciskiem na obudowie słuchawek. Nie trzeba więc podchodzić do stacji by zmienić źródło audio, tym bardziej nie trzeba przepinać kabli. Powiedzmy, iż adapter mam wpięty do PS5, a stację bazową do Xboksa. Jeden klik i gotowe, przełączam się między Demon’s Souls i Gears of War.
Teraz najlepsze: system CrossPlay 2.0 obsługuje DO CZTERECH adapterów jednocześnie, wliczając w to stację bazową. Każdy kolejny ponad dwa w zestawie trzeba niestety dokupić osobno, ale i tak jest to rewelacyjne rozwiązanie. Zyskujemy bowiem cztery źródła bezprzewodowe 2,4 GHz, każde w standardzie zdolnym do przesyłania Hi-Res Audio. Wszystko to pod kontrolą jednego przycisku na obudowie nausznika.
Jak to działa w praktyce? Turtle Beach Stealth Pro II przełącza się między tymi źródłami 2,4 GHz, które są aktualnie w zasięgu. Kiedy więc jestem na parterze, skaczę sobie między Xboksem oraz PlayStation. Za to słuchawki nie widzą mojego PC oraz Switcha 2 na piętrze. Wystarczy jednak, iż wejdę po schodach, wcisnę przycisk i gotowe. Już mogę cieszyć się bezstratnymi FLAC-ami z komputera osobistego.
Wisienka na torcie to jednoczesne połączenie Bluetooth oraz aplikacja do zarządzania całym domowym systemem


Turtle Beach Stealth Pro II dodaje do czterech źródeł 2,4 GHz łączność Bluetooth 5.3 w trybie jednoczesnego miksu. Oznacza to, iż grając na PS5, mogę na słuchawkach odebrać połączenie z telefonu. Będę wtedy słyszał zarówno mojego rozmówcę, jak i dźwięki gry. Dzięki Bluetooth słuchawki Turtle Beach Stealth Pro II możemy też sparować ze Switchem 2, telewizorem, tabletem czy biurowym laptopem.
Kupując dodatkowe adaptery, Turtle Beach Stealth Pro II pozwala na stworzenie złożonego systemu audio. Może choćby zbyt złożonego. Dlatego z pomocą przychodzi program SWARM II, pod pewnymi względami przypominający panel administratora domowej sieci WiFi. Z poziomu aplikacji nazywamy konkretne źródła/adaptery, korzystając z listy gotowych „wywołań” wbudowanego spikera w języku angielskim.
Niestety, na ten moment SWARM II dla Windows działa nieco ociężale. Za to możliwości jest tu od groma. Profile, EQ, bramki szumów, pogłosy, siła ANC, modulatory dźwięku, kodeki, Dolby Atmos, programowanie przycisków obudowy… Masa ustawień dla wymagającego użytkownika. Warto dodać, iż SWARM II jest dostępne także w Google Play (Android) oraz App Store (iPhone). Mobilna aplikacja dobrze idzie w parze z bezprzewodowym charakterem tego zestawu.
Jakie to jest premium. Turtle Beach Stealth Pro II pachnie jak nowy samochód z salonu, czuć jakość


Odkładając wielofunkcyjność na chwilę na bok, spójrzcie, jak zostały wydane te słuchawki. Wielkie etui jest solidne i utwardzane, do tego mieści wszystkie komponenty. Pomyśleli choćby o wydrążeniu dodatkowych kieszonek na opcjonalne adaptery, ale nie wyjęli piankowego materiału, pozostawiając decyzję o modyfikacji wizualnej użytkownikowi. Niby detal, ale po takich drobnostkach można poznać, iż produkt był projektowany z doświadczeniem oraz serduchem.
Będąc przy serduchu, Turtle Beach Stealth Pro II wygląda jak owoc miłości poprzedniego modelu Stealth z AirPods Max. Wyraża się to zwłaszcza w pałąku, z jego charakterystycznym siatkowanym elementem stabilizującym. Wygląda to rewelacyjnie, ale obawiam się o długowieczność tego rozwiązania. Zwłaszcza po wielu miesiącach tarcia oraz kontaktu z włosami i potem. No ale wizualnie – petarda.
Bardzo ładne jest też podświetlenie stacji bazowej. Poza głównym okręgiem bazy, jest też LED przycisku, informującego o stanie naładowania drugiego akumulatora. Z kolei sam przycisk powoduje wysunięcie baterii. Wymiana akumulatora między nausznikiem i pałąkiem to bardzo przyjemny proces. Solidne magnesy, wyskakująca bateria, diody informacji – wszystko to drobnostki wpływające na odbiór i ocenę.
Po co komu trzy pokrętła na słuchawkach? Porozmawiajmy o ergonomii i budowie


Turtle Beach Stealth Pro II to stosunkowo masywne słuchawki, które ściśle przylegają do skóry. Izolacja jest solidna, a można ją jeszcze spotęgować ANC. Mimo tego przy gwałtownych ruchach głową w poziomie, headset potrafi się zsunąć. Podczas ruchu w pionie ten problem nie występuje. Oczywiście mówimy o skrajnych sytuacjach testowych, w codziennej praktyce żaden gracz nie rusza łepetyną lewo-prawo-lewo-prawo jak opętany.
Biorąc pod uwagę solidne przywarcie i pełne zasłonięcie uszu, chwała inżynierom Turtle Beach, iż zdecydowali się na sportową siatkę nauszników. Gdyby poszli w skórę, po godzinie rozgrywki moje uszy zaczęłyby się gotować. Zwłaszcza latem. Siatka zapewnia pewną przewiewność i cyrkulację, chociaż choćby z nią po 3-godzinnym maratonie dobrze na chwilę zdjąć headset. Turtle Beach Stealth Pro II tworzy bowiem bardzo skondensowane, izolujące środowisko rozgrywki.
Na obudowie nauszników znajduje się masa elementów. Mamy odłączany mikrofon na pałąku, z praktycznym automatycznym wyciszeniem w pozycji pionowej. Są też AŻ TRZY POKRĘTŁA i już tłumaczę ich rolę: jedno zmienia ogólną głośność, drugie pogłos mikrofonu, trzecie głośności Bluetooth. Same pokrętła stawiają zadziwiająco sporo oporu, choćby po czasie. Do tego dochodzą przyciski: Bluetooth, przełączania skrótu, on/off oraz ANC.
Superhuman Hearing powraca. To funkcja, dzięki której Turtle Beach na zawsze będzie w moim sercu


Cofnijmy się na moment o dekadę. Mamy 2016 rok, a sieciowa strzelanina Overwatch jest u szczytu popularności. Absolutnie w nią wymiatam. Zawsze wiem, skąd nadbiegają przeciwnicy. Zawsze wiem, jeżeli mam na plecach wroga. Polegając na słuchu, robię obroty o 180 stopni i strzelam niemal na ślepo, trafiając rywala. Znajomi na PS4 pytają, jak to możliwe. Moim sekretem jest Turtle Beach Elite 800 z trybem Superhuman Hearing.
W 2016 roku Superhuman Hearing było jak granie na kodach. Turtle Beach był bezkonkurencyjny, jeżeli chodzi o specjalne tryby audio, „wyciągające” i wzmacniający precyzyjny dźwięk przestrzenny, zwłaszcza ten generowany przez przeciwników. Współcześnie wiodący producenci headsetów także oferują podobne rozwiązania, ale przewaga technologiczna Żółwi pozostaje odczuwalna.
W Stealth Pro II mamy aż trzy tryby Superhuman Hearing, wybierając pośród nich jeden aktywny pod przycisk na obudowie. Legacy to dokładnie ten sam mechanizm, za pomocą którego wymiatałem w 2016 roku, wzmacniający kroki, dźwięki przeładowania oraz podnoszenia przedmiotów. Nowy Footsteps Boost koncentruje się na wyodrębnianiu kierunkowego dźwięku samych kroków, z kolei nowy Gunshots Boost wzmacnia słyszalność strzałów, co pozwala lepiej określić, gdzie ścierają się inni gracze.
W praktyce najpomocniejszy tryb zależy od samej gry. Legacy to bezpieczny punkt wyjścia. W produkcjach o wielkich mapach, jak Hunt czy PUBG, Gunshots Boost przyda się najbardziej. Z kolei w intensywnych strzelaninach pokroju CS2 czy CoD najlepiej spisuje się Footsteps Boost. Ten ostatni to mój osobisty faworyt. Sprawia, iż słyszę wrogów idealnie przez ściany, z precyzją co do dwóch – czterech metrów. W duecie z kodekiem Dolby na PC mogę choćby określić położenie w pionie, chociaż znacznie mniej precyzyjnie.
Tutaj bardzo, bardzo ważna uwaga: tryby takie jak Superhuman Hearing są tak dobre, jak dobra jest przestrzenna scena dźwiękowa w grze. jeżeli tytuł ma rewelacyjnych speców od audio, będziecie „widzieć” wrogów przez ściany. o ile jednak kierunkowość działa średnio – jak w Marvel Rivals – tego typu tryby mogą dodatkowo pogorszyć odsłuch. Na szczęście nakładkę wzmacniającą wyłącza się jednym przyciskiem na obudowie.
Jak brzmią Turtle Beach Stealth Pro II? Tutaj twórcy twardo obstają przy swoim, mimo trendów na półce premium


W ostatnich latach wielu producentów zestawów słuchawkowych z najwyższej półki skręciło w kierunku dźwięku nieco bardziej studyjnego. Odzyskują średnicę, celują w naturalniejsze i bezpieczniejsze brzmienie. Turtle Beach nie podąża za nową modą. Ich Stealth Pro II niemal krzyczy do ucha: uwielbiam gry FPS, sieciowe strzelaniny to sens mojego istnienia!
Turtle Beach Stealth Pro II to headset o ostrym jak grot włóczni profilu „V”. Doły i góry mocno dominują nad środkiem. W praktyce oznacza to, iż gry takie jak Battlefield 6, Fortnite czy Hell Let Loose brzmią wyśmienicie. Wybuchy są tak kinowe, iż człowiek cieszy się do monitora jak dziecko. Naprawdę rewelacja. Wszelkiego rodzaju świsty pocisków i warkoty czołgów to poezja, o ile lubi się ten ziemisty charakter audio rodem z IMAX.
No i te basy. Podczas szarży czołgowej na Egipt w BF6 słuchawki pięknie wibrują. Wiem, iż dla osłuchanych użytkowników to dosyć prosty efekt, ale Stealth Pro II stawia nie tylko na moc. Klarowność dołów pozostaje na wysokim poziomie, nie urywają się nagle, mają przestrzeń, aby rezonować i przyjemnie się rozchodzić. Jasne, cierpi na tym średnica, ale heh – po co mi średnica, kiedy siedzę z czołgu!
Oczywiście żartuję. Środek to bardzo istotny element dźwięku w grach. W nim kryje się sporo muzyki tła, większość dialogów oraz masa subtelnych efektów. Po zabawie z EQ Turtle Beach Stealth Pro II jak najbardziej odnajduje się w takich gatunkach jak cRPG, ale nie są to słuchawki do melomańskiego odsłuchu, choćby uwzględniając obsługę Hi-Res Audio. Po co więc wsparcie dźwięku 24-bit/96kHz w tym urządzeniu? Aby producenci gier mogli się wykazać precyzją detali, dynamiką oraz pozycjonowaniem. Do tego nowoczesne kodeki, jak LC3plus dla Bluetooth, ograniczają opóźnienie.
Nieskończona energia akumulatorów oraz mikrofon to dwa gigantyczne atuty, które zasługują na mocne podkreślenie


Prosto z mostu: Turtle Beach Stealth Pro II ma jeden z trzech najlepszych mikrofonów, jakie KIEDYKOLWIEK testowałem w słuchawkach premium dla graczy. Sprawdziłem natomiast niemal każde. Jakość rejestru z jednostki na elastycznym wysięgniku jest absurdalnie wysoka. Gdy znajomi usłyszeli mnie po raz pierwszy, nie tylko odnotowali zmianę, ale sami z siebie zaczęli się zachwycać. Wiele modeli premium innych producentów zostaje mocno w tyle.
Do tego mikrofon jest odłączany. jeżeli więc chcemy wziąć słuchawki na spacer, na przykład w duecie ze telefonem po Bluetooth, jak najbardziej jest taka opcja. Będąc w terenie, można skorzystać z ANC, ale redukcja szumu jest co najwyżej przeciętna. Przydaje się w mieszkaniu, kiedy chcemy na przykład wyciszyć domownika krzątającego się kilka metrów obok, ale silnika w samolocie podczas urlopowego lotu nie zagłuszymy.
Praktycznym dodatkiem jest automatyczne wyciszenie mikrofonu po przełączeniu go w pozycję pionową. Tu należy się ukłon inżynierom Turtle Beach, albowiem rzadko zdarza się, by jednostka na wysięgniku była jednocześnie odczepiana oraz z automatyczną funkcją mute w pionie. Wyciszenie sygnalizuje graczowi dioda stacji dokującej/adapterze, jarząca się czerwienią.
Co do nieskończonej energii: akumulator Stealth Pro II wystarcza na około 40 godzin rozgrywki bez ANC. Niezły wynik, zwłaszcza w porównaniu do poprzednika działającego połowę krócej. Kiedy akumulator zacznie padać, wymieniamy go na drugi model dołączony do zestawu, czekający w stacji bazowej. Wciskamy przycisk na obudowie, a akumulator wysuwa się ze stacji. Szybka podmianka i gotowe. Słuchawki same się uruchamiają, nie trzeba nic wciskać.
Turtle Beach nie jest pierwszym producentem, który stosuje tego typu rozwiązanie, ale świetnie to u nich działa. Magnesowa obudowa nauszników przylega optymalnie – ani za słabo, ani za mocno. No i warto docenić drobne detale, jak kolor akumulatora odpowiadający kolorowi słuchawek (biały lub czarny).
Tu ważna informacja: Stealth Pro II jest dostępny w dwóch wariantach.


Turtle Beach sprzedaje swoje urządzenie w dwóch wariantach: wersji licencjonowanej Xbox oraz wersji uniwersalnej PlayStation/PC. Z tym, iż wersja Xbox… także działa z PS5 oraz PC, co zresztą jest napisane na pudełku. Za to edycja uniwersalna nie działa z Xboksem, na skutek polityki licencyjnej Microsoftu. Wniosek? choćby posiadając PS5, lepiej nabyć wariant dla Xboksa. Zadziała z twoją konsolą Sony, a jeżeli w przyszłości zdecydujesz się na X-klocka, słuchawki będą z nim kompatybilne.
Obie edycje kosztują tyle samo, więc decyzja wydaje się oczywista. Gdzie jest zatem haczyk? Na ten moment tkwi w kolorach. Edycję Xbox kupimy w bieli oraz czerni, natomiast wariant PS/PC jest dostępny wyłącznie w czarnym kolorze. Moim zdaniem oba mają coś w sobie, ale osobiście biel bardziej przypadła mi do gustu.
Oj Turtle Beach, jak wy mi teraz zaimponowaliście. Stealth Pro II będzie punktem odniesienia przez kilka lat
Słuchawki obsługują do pięciu urządzeń bezprzewodowo, z czego cztery dzięki łączności 2,4 GHz. Wspierają łączność Hi-Res Audio bez kabla. Pozwalają przełączać się między konsolami, urządzeniami mobilnymi i PC w różnych pomieszczeniach. Mają wszystkie potrzebne możliwości miksowania, jeden z najlepszych mikrofonów w branży, no i wyglądają świetnie.
Oczywiście jak każdy zestaw słuchawkowy, również ten nie jest idealny. Headset jest dosyć masywny, a ścisłe przyleganie oraz solidna izolacja nie każdemu się spodoba. Siatka pałąka budząca skojarzenia z AirPods Max zmusza do rozważań nad wytrzymałością oraz długowiecznością. Cena natomiast jest wysoka, wynosząc w Polsce 1499 zł, ale jak na topowy model z najwyższej półki, mogło być więcej. Znam wiele znacznie gorzej wycenionych headsetów premium.
Dzięki Stealth Pro II ekipa z Turtle Beach wraca do gry w pierwszej lidze. Pod pewnymi względami wręcz tę ligę dominuje i definiuje. jeżeli posiadasz większą przestrzeń domową, platformy do gier w różnych pomieszczeniach i chcesz się cieszyć dźwiękiem wysokiej jakości bezprzewodowo, Stealth Pro II jest po prostu bezkonkurencyjny. Teraz to inni muszą nieco nadgonić.

















