Ułyszałem, iż iPhone Duo to pierwszy składak. Że co?

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Apple wchodzi w składaki z dopracowanym iPhone’em Duo i świetnym systemem, ale zachwyty nad „nową erą” ignorują niemal dekadę inżynierii konkurencji.

iPhone Duo to oficjalne wejście giganta z Cupertino w segment elastycznych konstrukcji. Sprzęt łączy dwa panele w jedną, smukłą bryłę dzięki tytanowego zawiasu, który stawia wyczuwalny, precyzyjny opór mechaniczny. Inżynierowie wyeliminowali wrażenie obcowania z miękkim tworzywem sztucznym: zastosowano hartowane, elastyczne szkło, które pod naciskiem paznokcia zachowuje się identycznie jak klasyczna tafla w tradycyjnym telefonie.

O sile tego debiutu decyduje jednak integracja sprzętu ze świeżym wydaniem oprogramowania. Płynne przejście między zewnętrznym a wewnętrznym ekranem nie wymusza przeładowywania aplikacji, a interfejs dzieli się na niezależne strefy robocze z dokładnością, jakiej brakowało dotychczasowym nakładkom konkurencji.

Cała konstrukcja zwraca uwagę wzorowym wyważeniem. Po rozłożeniu obudowa mierzy zaledwie parę milimetrów grubości, ale stabilnie spoczywa w dłoni i nie ma tendencji do przeważania w stronę wyspy z aparatami. Apple dopracował mechanizm domykania do poziomu, w którym obie połówki stykają się równolegle, nie zostawiając żadnego prześwitu przy zgięciu.

Zastosowane magnesy trzymają konstrukcję na tyle pewnie, iż próba otwarcia telefonu jedną ręką wymaga użycia konkretnej siły. Zamiast delikatnego prototypu do sprzedaży wchodzi sprzęt przygotowany na codzienne tyranie w kieszeni dżinsów: odporny na pył i zoptymalizowany pod kątem wielogodzinnej pracy na jednym cyklu baterii.

Zbiorowa amnezja i osiem generacji Samsunga

Zdążyłem usłyszeć coś dziwnego nie raz. I nie dwa. Ba, nie trzy – bo moi znajomi pracują jak czułki dla mnie, relacjonując wszelakie ruchy i głosy o techu w ich sferach. I jestem zaskoczony, iż uogólniając, ogół zachowuje się tak, jakby inżynierowie z Cupertino wczoraj zrobili zginany panel w garażu i jako pierwsi na świecie pokazali działający telefon tego typu.

Poznałem naprawdę patetyczne hasła o początku nowej ery i rzekomym powiewie świeżości, jakby przez ostatnie lata nikt nie widział na własne oczy elastycznego wyświetlacza.

To bzdura, bo Samsung wypuścił na rynek już 8 generacji swoich flagowych składaków. Osiem roczników, w trakcie których koreańskie zespoły krok po kroku likwidowały szczeliny, uszczelniały mechanizmy i katowały zawiasy w testach na setki tysięcy cykli.

Kiedy konkurencja zbierała twarde dane z rynku i naprawiała bolesne błędy wieku dziecięcego, Apple przez lata deliberował głównie nad tym, jak zmienić wymiary dynamicznej wyspy w zwykłym telefonie.

Koreański producent zgromadził olbrzymie zaplecze doświadczenia, dzięki czemu wyznaczył rynkowe standardy i zawstydził spóźnionych rywali. Motorola dopiero niedawno pokazała swojego pierwszego dużego składaka o konstrukcji książkowej, po wcześniejszych eksperymentach z mniejszymi klapkami.

W tym zestawieniu to właśnie Koreańczycy wzięli na klatę najcięższą robotę, ponosząc pełne ryzyko rynkowego pioniera. Mimo to internet traktuje obecne ruchy Apple niczym dziewicze lądowanie na nieznanym lądzie.

Siła systemu i wymuszone wsparcie twórców

Fakt: iPhone Duo przynosi potężną dawkę innowacji, szczególnie w samej warstwie oprogramowania, i to ten dopieszczony soft przyciągnął nagle uwagę masowego klienta. Aksamitne gesty, brak jakichkolwiek chrupnięć przy otwieraniu pulpitu i precyzyjne skalowanie okien robią kapitalne wrażenie od pierwszej minuty. Amerykański koncern ma bezdyskusyjną siłę przebicia: może wymusić na deweloperach natychmiastowe przepisanie interfejsów pod nowy format, co daje mu przewagę użytkową, o której rywale z Androidem mogli jedynie pomarzyć.

Tylko iż zachwyty w stylu „wreszcie powstał składak, który ma sens, wreszcie mamy pierwszy prawdziwy telefon tego typu” to zakłamywanie faktów.

W moim odczuciu ta ogromna fala fascynacji wynika z obecności jabłka na obudowie oraz przeświadczenia, iż system będzie dopięty na ostatni guzik. I to jest – najpewniej – najprawdziwsze zdanie, ale odbiorcy nie patrząc wcale na technologię giętkich ekranów, która dojrzewała na ich oczach przez niemal dekadę.

Bruzda na ekranie i przetarty szlak z Cupertino

W kwestii fizycznej bruzdy na środku wyświetlacza inni producenci dawno opanowali ten temat znacznie lepiej. Huawei oraz Oppo dopracowali zawiasy w kształcie kropli wody do tego stopnia, iż palec przesuwający się po ekranie w zasadzie nie rejestruje wgłębienia. Apple nie dokonał tu żadnego cudu mechaniki; stworzył solidny zawias, który pod kątem głębokości rowka wcale nie wyprzedza azjatyckich konkurentów.

Również proporcje i zredukowana grubość obudowy nie wzięły się z próżni. W tym konkretnym formacie Samsung ma za sobą dopiero jedną generację mocniej odchudzonych brył, dokładnie tak samo jak najnowsze konstrukcje z Chin. Wszyscy ci gracze musieli przejść żmudną drogę od topornych kloców przypominających dwa sklejone telefony do smukłych brył mieszczących się w kieszeni.

Wmawianie sobie, iż historia elastycznych telefonów startuje wraz z premierą iPhone’a Duo, jest fałszowaniem rzeczywistości. Te urządzenia były na rynku od dawna, taniały, rozwijały się i zyskiwały trwałość bez jakiegokolwiek udziału inżynierów z Cupertino. Teraz Apple wszedł na gotowy, przetarty szlak z wybitnym systemem i potężną machiną marketingową, ale tytuł pioniera technologicznego nie należy mu się pod żadnym względem.

Idź do oryginalnego materiału