Wargaming odkryło nowy poziom recyklingu? Do World of Tanks wraca… ten sam Battle Pass

rykoszet.info 1 godzina temu

Re-skiny czołgów premium sprzedawane jako osobne pojazdy za 100–200 zł? Stali bywalcy World of Tanks choćby nie podnoszą już na to brwi. Wargaming od lat eksploatuje ten model biznesowy i najwyraźniej nie zamierza z niego rezygnować. Tym razem jednak firma postanowiła pójść o krok dalej.

Po raz pierwszy w historii World of Tanks twórcy zdecydowali się odgrzać nie czołg, nie styl 3D, ale cały epizod Przepustki Bitewnej. Tak, dobrze czytacie. W dodatkowym rozdziale Battle Passa, który wystartuje 11 czerwca i potrwa do 22 czerwca, ponownie pojawi się Duke Nukem wraz z czołgiem IX TS-6 i dedykowanym stylem 3D.

Nowość? Niespecjalnie. Powrót kultowej współpracy dla graczy, którzy przegapili ją wcześniej? Teoretycznie tak.

Problem w tym, iż trudno oprzeć się wrażeniu, iż mamy do czynienia z precedensem, który może otworzyć bardzo niebezpieczne drzwi. Bo skoro można drugi raz sprzedać ten sam rozdział Battle Passa, to dlaczego nie zrobić z tego tradycji?

Zasady pozostają bez zmian. Do ukończenia czeka 40 etapów, a dostęp do ulepszonej ścieżki nagród kosztuje 3500 sztuk złota. I tutaj pojawia się kolejny zgrzyt. Mimo iż WG wrzuca do puli dokładnie tego samego dowódcę i dokładnie ten sam czołg, IX TS-6 przez cały czas dostępny będzie wyłącznie dla osób, które zapłacą za ulepszoną przepustkę. Gracze korzystający z darmowej wersji otrzymają jedynie Duke’a.

Innymi słowy: recykling jest darmowy tylko do pewnego momentu.

Nie zrozumcie mnie źle. Sam Duke Nukem to kawał historii gier. Wychowałem się na jego produkcjach, a jego voice mod był jednym z pierwszych, jakie zainstalowałem w World of Tanks .

Problem nie leży w samym Duke’u. Problem leży w sygnale, jaki wysyła Wargaming.

Bo jeżeli firma zaczyna recyklingować choćby Battle Passy, to trudno nie odnieść wrażenia, iż dział kreatywny został wysłany na bardzo długi urlop. Jeszcze kilka lat temu gracze oczekiwali nowych wydarzeń, nowych nagród i nowych pomysłów. Dziś dostają komunikat: „Pamiętacie tę zawartość sprzed jakiegoś czasu? To świetnie, bo właśnie wraca”. Albo firma wpada wręcz na drugi biegun swojej kreatywności, i wypuszcza pińcet czołgów wymyślonych na kolanie lub przez ChatGPT.

I oczywiście nie sposób nie spojrzeć przy tym na sytuację samego Wargamingu. Ich najnowszy projekt, World of Tanks: HEAT, trze aktualnie bebzonem po dnie, a opinie graczy na Steam pozostają dalekie od entuzjastycznych.

Przypadek? Być może. Ale trudno pozbyć się wrażenia, iż gdy świeżych pomysłów brakuje, najłatwiej sięgnąć po te, które już raz udało się sprzedać. A to akurat Wargaming wychodzi całkiem dobrze…

Idź do oryginalnego materiału