Powrót do Wolfenstein 3D brzmi dziś jak wycieczka do muzeum pecetowego grania, ale nie każdy taki seans kończy się wyłącznie sentymentem. W starym, chropowatym FPS-ie przez cały czas można znaleźć coś więcej niż historyczną ciekawostkę i kilka topornych mechanik. Czasem wystarczy świeże spojrzenie, aby gra sprzed dekad zaczęła zadawać całkiem współczesne pytania o wygodę, projekt sterowania i sens części branżowych przyzwyczajeń.