Wolność od systemu – dlaczego warto rzucić wyzwanie Windowsowi?

13 godzin temu

Przez większość mojego życia Microsoft Windows był dla mnie czymś tak oczywistym, jak oddychanie. Intuicyjny, wszechobecny, domyślny. Wszystko w nim działało – przynajmniej tak mi się wydawało. Dopóty, dopóki nie podjąłem próby zmiany.

Kilka lat temu zdecydowałem się ponownie spróbować Linuksa. I wiecie co? Byłem zachwycony. Okazało się, iż „po prostu działa”. Czasem zdarzają się drobne problemy, wymagające chwilowego namysłu, ale cholera – czy z Windowsem nie było tak samo? Pamiętam czasy liceum i wczesnych studiów, kiedy pomiędzy mną a kolegami toczyły się wręcz swoiste konkursy: kto częściej reinstaluje system? Sterowniki, zawieszająca się płyta główna po aktualizacji, legendarny już „Blue Screen of Death” – to była nasza norma.

Mit nauki


Dziś, kiedy słyszę, iż „Linux jest trudny”, mam wrażenie, iż żyjemy w minionej epoce. Prawdę mówiąc, Linux jawi się ludziom jako system dla hakerów, w którym nic nie działa, a wszystko wymaga researchu i wiedzy technicznej przekraczającej umiejętności typowego użytkownika. To stereotyp sprzed lat. Windows wydaje się prosty tylko dlatego, iż jesteśmy do niego przyzwyczajeni.

Zastanówcie się nad tym: moje dzieci w wieku 5 i 7 lat nauczyły się obsługiwać Linuksa bez problemu. Moja mama, kobieta po sześćdziesiątce, po zmianie systemu jedyne, co zauważyła, to nową tapetę. No i to, iż jakoś magicznie komputer działa szybciej i mniej się wiesza. jeżeli kilkulatki i seniorka po sześćdziesiątce dają sobie radę, to argument o „zbyt dużym progu wejścia” staje się bezpodstawną wymówką.

Przeczytaj także

Linux dla graczy: Rewolucja, której nie zauważyliśmy.

Oczywiście, doskonale rozumiem, iż nie każdy ma czas czy chęci nauki nowych rzeczy. To bardzo dobry powód, by nie zmieniać systemu, który już znamy i jego obsługa nie sprawia nam trudności. Nie udawajmy jednak, iż powodem jest wysoki próg wejścia Linuksa – bo to po prostu nieprawda.

Cena wygody


Rozumiem, iż jeżeli używacie komputera do pracy i potrzebujecie zaawansowanego systemu dostępnego tylko na Windowsie, macie silny argument, by zostać, ale w domowym użytkowaniu? Przejście z Microsoft Office na LibreOffice czy WPS office to kwestia nauczenia się nowego interfejsu. Większość systemu posiada alternatywy, które nierzadko nie ustępują możliwościami, a bardzo często są dodatkowo zupełnie darmowe. Trzeba tylko wyjść ze strefy komfortu i spróbować czegoś nowego.

Najbardziej niepokojące w pozostawaniu przy Windowsie nie są jednak kwestie wygody, ale bezpieczeństwa. Microsoft coraz bardziej agresywnie wpycha nam Copilota – sztuczną inteligencję, która ma „pomagać”. Kosztem? AI ma widzieć wszystko w naszym systemie, przeglądać dokumenty, a choćby zapamiętywać nasze działania czy hasła. Czy naprawdę czujemy się bezpiecznie, oddając tak dużą kontrolę nad swoimi danymi jednej korporacji?
Ponadto im więcej nowych funkcji Microsoft wprowadza, tym bardziej system zmienia się w narzędzie do szpiegowania użytkowników. Płacimy już nie tylko walutą – sam system przecież kosztuje niemałe pieniądze – ale i prywatnością. Biorąc pod uwagę, iż aktualnie podobno 30% kodu Windowsa jest pisane przez AI, a każda aktualizacja wprowadza nowe błędy, poświęcamy także stabilność i działanie systemu. W imię czego? Przyzwyczajeń i (coraz mniejszej) wygody?

Byle nie wiersz poleceń


Wielu boi się Linuksa z obawy przed terminalem. To straszak na dzieci. Można używać Linuksa miesiącami czy latami, choćby nie dotykając wiersza poleceń. Linux to nowoczesny system, który pod wieloma względami wygodą przewyższa konkurencję. Większość systemów zawiera wygodny sklep z aplikacjami, który jest prostszy w obsłudze, niż pobieranie instalatorów z szeregu stron. Po instalacji otrzymujemy system z absolutnym minimum zbędnych aplikacji, który nie zamula nowoczesnego sprzętu.

Nawet sama instalacja nie jest niczym strasznym. jeżeli kiedykolwiek przygotowywaliście pendrive’a z obrazem Windowsa i przeinstalowywaliście “okienka”, to z Linuksem także sobie poradzicie. Od czasów, gdy uruchomienie nowego systemu wymagało zaawansowanej wiedzy, minęły dekady. Wszystko jest jasno opisane, więc jeżeli umiecie przeczytać ten tekst, umiecie przeczytać także i proste instrukcje.

Wiele też zależy od tego, do czego używacie komputera. jeżeli interesuje Was głównie Netflix i Disney+, a do tego przeglądacie kilka stron internetowych i social mediów, nie powinniście w ogóle odczuć różnicy. Tysiące gier także działają tutaj bez problemu. Trzeba jednak uczciwie przyznać, iż niektóre z nich mogą stanowić poważną barierę.

Gry sieciowe na linuksie?


Dobrym argumentem, by nie zmieniać systemu na Linuksa, są właśnie gry. Te nieliczne, które tu nie będą działały, jak Rainbow Six Siege X, Call of Duty, Battlefield czy Destiny 2 – zwykle nie działają ze względu na systemy antycheatowe, które chcą zajrzeć głęboko w jądro naszego systemu operacyjnego. Ale czy naprawdę chcemy, żeby jakaś zewnętrzna aplikacja miała tak intymny wgląd w nasz komputer w imię zabawy? Moim zdaniem to zbyt inwazyjne rozwiązanie, w którym dajemy klucze do naszego domu obcym firmom w nadziei, iż nic nie narozrabiają. Zwłaszcza iż na rynku mamy inne rozwiązania, z których wiele gier korzysta z powodzeniem.

Przeczytaj także

Linux dla graczy. Przewodnik dla początkujących

Warto jednak wziąć pod uwagę, iż mnóstwo gier działa na Linuksie, a ich uruchomienie wcale nie wymaga kombinacji. Sam w ciągu trzech ostatnich lat musiałem kombinować zaledwie w dwóch przypadkach. Natomiast wiele nowych gier sieciowych też tutaj uruchomimy: ARC Raiders, Elden Ring: Nightreign, Helldivers II, Marvel Rivals, Counter Strike 2 czy Overwatch. Oczywiście, nie jest to kompletna lista, ale będąc graczami sieciowymi nie jesteście skazani na Windowsa.

Podsumowanie


Wielkie korporacje – a Microsoft jest tego najlepszym przykładem – próbują nas uzależnić. Konto Microsoft, chmura OneDrive, narzucone AI – chcą nas trzymać za gardło i wiedzieć o nas wszystko. Sam wolę używać oprogramowania, które mnie nie szpieguje i nad którym mam kontrolę. Moja prywatność jest warta więcej niż odrobina wygody. I choć istnieje wiele ważnych powodów, dla których pozostanie przy Windowsie może być konieczne, z miesiąca na miesiąc Microsoft podaje nam na tacy przykłady, dla których warto rozważyć zmianę. Ta nie jest taka straszna, jak można by się spodziewać.


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.


Zdjęcia:

Idź do oryginalnego materiału