
Wykreślany- a nie skreślony- klasyk! Recenzja: Qwixx
Niedawno w nasze łapki wpadły mini gierki od Cartamundi. Przedstawialiśmy Wam już The Mind, kooperacyjną karcianeczkę, hit sprzed lat. Jak się okazała- pięknie się wpasowała w klimat działkowania. Czas przybliżyć drugie pudełeczko- również klasyczne! Zapraszam do lektury.Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Qwixx to mała gra przeznaczona dla 2-5 osób, w wieku co najmniej 8 lat. Według pudełkowych statystyk- nad rozgrywką spędzimy kwadrans. Mikrus ów swoją premierę miał prawie 14 lat temu. Aktualną reaktywację zawdzięcza Cartamundi i NSV Games.

W niebieskawym pudełeczku znajdziemy bloczek do wykreślania i kostki- w sumie więcej nie potrzeba. Chociaż... Spokojnie zmieściłyby się jeszcze miniołóweczki... ale to już chyba rozpuszczenie. Współczesne wykreślanki zawsze podrzucały jakieś pisadełka, a przecież kiedyś nie dawali takowych (tak, pamiętam takie czasy!). Do gry wprowadza krótka instrukcja. Jest ciut grubsza, niż się spodziewałem, ale tylko dlatego, iż posiada zapisy nie tylko po polsku!
Zasady:

Qwixx to wykreślanka, a zwycięzcę wyznaczą punkty. Nie będę ukrywał- po szczegółowe zasady odsyłam do instrukcji- tutaj przybliżymy tylko zarys. Na szczęście jest bardzo prosty.

Po rozdaniu arkuszy pierwszy gracz rzuca kostkami. Zsumowane białe wartości podaje do wspólnej wiadomości. Każdy może (nie musi!) wykreślić podaną liczbę z dowolnego rzędu. Następnie (tylko!) aktywny gracz dodaje jedną białą i jedną kolorową kostkę, by dokonać drugiego skreślenia (w rzędzie pasującym). Uwaga! Jedynym ograniczeniem Qwixxa jest zachowanie kolejności. Co znaczy, iż przy skreślaniu zawsze kierujemy się od lewej do prawej. jeżeli w którymś momencie, nie jesteśmy w stanie czegoś wykreślić, zaznaczamy pole "Nietrafione" (przynoszące ujemne punkty).

Po zaliczeniu przynajmniej pięciu wartości w jednym rzędzie możemy skreślić ostatnie pole po prawej stronie arkusza. Pierwsza osoba, która tego dokona, ma prawo również odznaczyć przypisaną kolorowi "kłódkę". Co za tym idzie- dostanie dodatkowe punkty. Uwaga! Kostkę tego koloru zostanie wtedy usunięta z dalszej rozgrywki. Gra kończy się w momencie, gdy zamkniecie dwa rzędy, bądź ktoś skreśli swoje ostatnie "nietrafienie". Sumujemy punkty (według przelicznika z arkuszy) i wyznaczamy zwycięzcę!
Wrażenia:

Bardzo lubię, gdy reaktywowane są klasyki, nad którymi człowiek spędził sporo czasu. Tylko... szczerze? O Qwixxie totalnie zapomniałem. Przypomniałem sobie dopiero w momencie, gdy trafił na nasz stół po latach. A to chyba coś znaczy. Gierka jest dobra- mała, szybka, prosta i przyjemna- ale wyraźnie nie zapada w pamięć. Powiedzmy sobie szczerze- to takie "ulepszone Bingo".

Przyczyn tego, iż Qwixx został wyparty z naszych wspomnień, może być kilka. Po pierwsze- nie jest to nasz temat (tu w ogóle nie ma tematu! 😂). Ciężko go zakotwiczyć w rzeczywistości, gdy abstrakcja skreślania wyników na starcie przegrywa z natłokiem kolorowych premier (a przez ponad 10 lat się ich przewinęło). Gra nie generuje też skrajnych uczuć, jest na wskroś familijna- ot, kompaktowe kombinowanie z odrobiną losowości. Lata temu- kiedy zgarniała nominacje i nagrody- była innowacyjną alternatywą dla klasycznej gry w kości. Teraz? Wciąż serwuje miłe chwile, ale świat poszedł dalej. Na pomyśle Qwixxa wyewoluował między innymi hit- Rzuć na Tacę- który też już można nazwać "starociem". Stąd nasza konsternacja- czy gra zyska szansę na drugie życie? Czy warto reaktywować takie "niewyraziste" skamieliny?

Warto! Choć podejrzewam, iż to spore ryzyko dla wydawcy. Coś, co sprzedawało się w zylionie egzemplarzy, może nie zatrybić w czasach, gdy wybór jest taki... "głośny i kolorowy". Z drugiej strony- jestem zdania, iż nowości bawią, a przy okazji optymalizują niektóre zabiegi, ale jednak podstawę wypada znać. Często bowiem dochodzi się do momentu, gdy ktoś tak "udoskonali" produkt, iż forma przerasta treść i ciężko zrozumieć "intencje" autora. Warto wtedy wrócić do źródła. choćby surowego. Taki Qwixx- nie przedstawia zrywającej papy z dachu innowacji- jest czystą abstrakcją, wkręcającą zarówno młodych, jak i starych. Sprawdzi się na działce, na kocyku, na imprezie, jako przerywnik między większymi tytułami, czy zabawa w pociągowym przedziale. Kompaktowa forma (spakowania i rozgrywki) sprawia, iż można w niego zagrać choćby w samolocie, czy podczas postoju w trakcie górskiej wędrówki! Nie wymaga znajomości języka, dobrze się skaluje przy każdym składzie, a spryt mieszający się z losowością, dają szansę na wygraną choćby nowicjuszom- może w tym tkwi sekret powrotu gry na rynek? 😏
Plusy:
+ kompaktowa (zabierzesz wszędzie)
+ proste zasady
+ innowacyjna wersja klasycznych kości
+ rodzinna gierka dla młodych i starych
+ dobra skalowalność
+ króciutka rozgrywka
+ mieszanka ryzyka i losowości
+ niska cena
+ niezależna językowo
+ nie wyzwala skrajnych emocji
Minusy:
- raczej nie wyzwala skrajnych emocji
- brak mini ołóweczków
- są już nowsze wykreślanki
T.
Przydatne linki:
znajdziesz na na Instagramie
TUTAJ dołączysz do naszego Facebooka
TUTAJ poczytasz o grze w serwisie Planszeo


















