
Wymiar sprawiedliwości rozwiązujący język... Recenzja: Wysoki Sądzie!
Wiem, iż niby karnawał się kończy, ale zawsze jest dobry czas na imprezówkę! A iż okres bożonarodzeniowy i sylwestrowy przyniósł ze sobą obfitość takich gier- o czym wielokrotnie powtarzałem- najwyższy czas się za nie wziąć. Zapraszam do recenzji.Informacje/Pierwsze Wrażenia:

Wysoki Sądzie! to imprezowa gra przeznaczona dla 2-8 osób, w wieku co najmniej 18 lat. Tak- by usiąść do zabawy, wymagana jest pełnoletniość. Czyżby szykował się zbereźny hit w stylu (Nie) Powinieneś? Sprawdzimy! Niestety pudełkowa charakterystyka nie podaje przybliżonego czasu rozgrywki. Zakładamy 30-60 minut. Z doświadczenia wiemy, iż przy dobrej imprezówce nie da się tego dokładnie przewidzieć.

Gra wydana została przez University Games, czyli raczej mało znaną w polskim świecie planszówkowym firmę. Nic dziwnego- ich produkty są dostępne w popularnej sieciówce- a jak wiemy, nerdy unikają takich mainstreamowych placówek. W każdym razie- gra wydana jest w ceglastym, niewielkim pudełku z trójwymiarową grafiką. Skuszeni tematyką zajrzeliśmy do środka. Znajdziemy tam: młotek, banknoty, karty winny/niewinny dla wszystkich z uczestników, analogiczne dwie duże podkładki (Winny/Niewinny) oraz talię oskarżeń. Jakościowo widać, iż nie jest to produkt dla dzieci (brak spodziewanej taniej tekturki), a kart jest sporo- zatem nie jest źle. choćby jest wypraska! Do gry wprowadza krótka instrukcja.
Zasady:

Co musimy o grze wiedzieć? Celem zabawy jest bogactwo. W każdej rundzie jeden z graczy będzie zarabiać ("pełniąc funkcję publiczną"), a zwycięży oczywiście osoba, która zgromadzi na koniec największy fundusz. Przygotowując zabawę, każdy pobiera startowe banknoty (reszta tworzy bank) i dwie karty (Winny i Niewinny). Talię Oskarżeń przetasowujemy i umieszczamy na środku. W jej okolicy lądują obie podkładki i młotek. Możemy zaczynać!

Wysoki Sądzie! to gra "narracyjna", zatem w każdej rundzie potrzebna będzie osoba prowadząca, czyli Sędzia (wspomniana "funkcja publiczna"). Bierze on młotek i dobiera kartę oskarżenia. Każda z nich przedstawia dwie sprawy. Z nich Sędzia wybiera jedną i rozpoczyna rozprawę, odczytując na głos np. "Oskarżony został wyrzucony z czyjegoś ślubu". Zadaniem każdego uczestnika jest odpowiedzenie- zgodnie z prawdą. W tym celu wybiera jedną ze swoich kart "Winny/Niewinny" i umieszcza zakrytą przed sobą. Sędzia- znając gracza, bądź opierając się na przypuszczeniach- indywidualnie orzeka w każdej sprawie, uderzając odpowiadającą podkładkę. jeżeli trafił- zarabia. jeżeli nie, hajs przepada.

To nie wszystko! Inni gracze, mogą uczestniczyć w sprawie i krzyknąć "Sprzeciw!", jeżeli widzą, iż Oskarżony nie udzielił szczerej odpowiedzi. Należy wtedy przypomnieć "kompromitującą" historię, pokazać zdjęcie, czat, bądź w inny sposób udowodnić swoją rację. W takim wypadku rozliczamy się według instrukcji (kłamczuch wypłaca!). Gra teoretycznie toczy się do momentu, w którym każdy z uczestników dwukrotnie spełni rolę Sędziego.
Wrażenia:
Lubię takie zaskoczenia. Wiadomo, imprezówkę ciężko zepsuć- nie raz to powtarzałem. Ale takiego rozwoju mojej przygody z tym tytułem się nie spodziewałem. Od początku: na grę trafiliśmy przypadkiem- ani wydawnictwo jej zbytnio nie reklamowało, ani nie należę do osób, które nałogowo odwiedzają komercyjne miejscówki, a Hitster otworzył nam głowy na gry z supermarketów. Tytuł zwyczajnie pasował nam do kontekstu- jedna z testerek mocniej związała się z prawem. I wiecie co? Nie tylko delikwentce się spodobał!

Gra nie jest śmieszna w stylu (Nie) Powinieneś- brakuje tutaj abstrakcyjnego, czarnego humoru, na który byliśmy przygotowani. Mimo to trochę się pochichraliśmy. Potwierdzam też, iż tematy faktycznie wymagają pełnoletniego odbiorcy. Raczej nie polecam grać z dziećmi, zwłaszcza własnymi 😂. Trzeba mieć 18'stkę i kropka. Dlaczego? Niezbędne do gry jest jakieś życiowe doświadczenie, najlepiej bogate. Bo tu nie o wulgarność, humor czy mechanikę się rozchodzi. Tym, co chwyciło nas za serducho, było... opowiadanie pozagrowe. Sam mechanizm- prosty i intuicyjny- prowokuje autentyczne zaangażowanie i otwarcie się na towarzystwo. I za to solidny punkt- Wysoki Sądzie! jest genialnym przełamywaczem lodów. Narzędziem integracyjnym. Rozkręcaczem sztywnej imprezy. Serio. Historie same cisną się na usta. Bo po rozprawie chcesz się czymś podzielić, bo chcesz uzupełnić obraz, bo chcesz się usprawiedliwić... A to prowokuje dyskusje i zanim się zorientujesz, gra leży w kącie, a gromadka sobie śmieszkuje pokątnie. Czy nie o to chodzi w towarzyskich zabawach? Mega mocno nam to weszło. Najlepsze, iż choćby się nie spodziewaliśmy, iż tego potrzebowaliśmy.
Druga sprawa- musicie być świadomi, iż gra wymaga dystansu do siebie i dobrego nastawienia. To znaczy, iż nie w każdym towarzystwie wzbudzi taki entuzjazm, jak u nas. Co by nie mówić, obracam się w dość ciekawym i dziwnym gronie, pełnym indywiduów. My zwyczajnie chcemy rozmawiać. Gromada buców choćby z Rebelii zrobi chałę. Ale spokojnie! Podejrzewam, iż jeżeli już kogoś przekonacie do zabawy (nie trzeba się jakoś nadzwyczajnie starać, wystarczy pokazać młotek 😂), Wielki Sądzie! zrobi resztę. Zaznaczam też, iż choć kart jest bardzo dużo, nie jest to tytuł do rozgrywania raz za razem. Fajnie wypełni lukę "w międzyczasie", ale rozgrywając ją co wieczór, gwałtownie poznacie odpowiedzi na wszystkie pytania. Po co? Lepiej sobie dawkować i ogrywać ja na specjalne okazje. Pozostanie świeża i wystarczy na dłużej.
Plusy:
+ interesująca koncepcja
+ bardzo opowieściogenna
+ narzędzie integracyjne
+ lodołamacz, świetnie rozkręca towarzystwo ("przystawka imprezowa")
+ prosta i dynamiczna zabawa
+ dla wszystkich- laika i gracza
+ dużo kart
+ zabawi spore towarzystwo (do 8 osób)
+ jakościowo lepsza niż się spodziewałem
+ kompaktowe wydanie
+ nie wymaga miejsca
Minusy:
- trzeba wymieniać towarzystwo
- wymaga osób z doświadczeniem, 18+
- cena jak na imprezówkę raczej wysoka
T.
Przydatne linki:
znajdziecie nas na Instagramie
TUTAJ dołączycie do nas na Facebooku
TUTAJ poczytacie o grze w serwisie Planszeo

















