Xbox zmiażdży PlayStation 6. Znamy konkretne liczby

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

PS6 i nowy Xbox mają już gotowe układy. Wyciek zdradza moc konsol, ale historia uczy, żeby nie dać się zwariować.

Wojna konsol jeszcze się na dobre nie zaczęła, a internet już liczy teraflopsy. Według najnowszych doniesień układy napędzające PlayStation 6 oraz następcę Xbox Series X|S osiągnęły istotny kamień milowy, a przy okazji do sieci trafiły pierwsze konkretne szacunki dotyczące ich wydajności. jeżeli przecieki się potwierdzą, Microsoft szykuje sprzęt wyraźnie mocniejszy „na papierze” od konkurenta Sony. Jest tylko jeden problem: już raz przerabialiśmy podobny scenariusz.

Układy dla PS6 i nowego Xboxa mają być już gotowe

Źródłem informacji jest znany w środowisku hardware’owym informator KeplerL2, który na forum NeoGAF stwierdził, iż układy dla PlayStation 6 oraz nowej generacji Xboxa zostały już „taped out”. Czyli zakończono prace nad projektem krzemu i przekazano go do produkcji. Innymi słowy, najważniejsze decyzje architektoniczne zostały już podjęte, a ewentualne późniejsze poprawki służą zwykle usuwaniu błędów, a nie większym zmianom specyfikacji.

Jeżeli przeciek jest prawdziwy – a ten informator uwiarygadniał się już w przeszłości – oznacza to, iż zarówno Sony, jak i Microsoft są już znacznie bliżej premiery kolejnej generacji, niż mogłoby się wydawać. przez cały czas nie znamy dat debiutu urządzeń, ale sam fakt ukończenia projektu układów sugeruje, iż producenci weszli w etap znacznie bardziej zaawansowany niż zwykłe eksperymenty i prototypowanie.

40 TFLOPS dla PS6 i 56 TFLOPS dla nowego Xboxa

To jednak nie informacja o statusie prac rozgrzała internet najbardziej. KeplerL2 twierdzi, iż PlayStation 6 ma oferować około 40 TFLOPS mocy obliczeniowej GPU, natomiast Xbox o kodowej nazwie Helix ma osiągać około 56 TFLOPS. Matematyka jest bezlitosna: daje to przewagę Microsoftu rzędu około 40 proc. pod względem teoretycznej wydajności obliczeniowej.

Liczby wyglądają imponująco. Dla porównania obecne PlayStation 5 oferuje 10,28 TFLOPS, Xbox Series X około 12 TFLOPS, a PS5 Pro według oficjalnych danych osiąga około 16,7 TFLOPS typowej wydajności GPU.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się więc wydawać, iż nadchodząca generacja będzie wręcz gigantycznym skokiem względem sprzętu dostępnego dziś w sklepach. I prawdopodobnie rzeczywiście tak będzie. Problem polega na tym, iż teraflopsy już od dawna nie są tak użytecznym wskaźnikiem, jak chcieliby wojownicy internetowych wojen konsolowych.

Pamiętacie Xbox Series X? Papier przyjął wszystko

Obecna generacja wystartowała z narracją bardzo podobną do tej, którą obserwujemy dziś. Xbox Series X oferował wyższą liczbę TFLOPS niż PlayStation 5. Microsoft bardzo chętnie podkreślał przewagę specyfikacji technicznej, a część komentatorów spodziewała się wyraźnie lepszej jakości gier na Xboxie. Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowana.

Xbox Series X (po lewej) i PlayStation 5

Wiele tytułów działało bardzo podobnie na obu platformach. Zdarzały się produkcje prezentujące nieco lepsze wyniki na Xboxie, zdarzały się też takie, w których PS5 wcale nie odstawało lub choćby wypadało korzystniej pod względem stabilności działania. Sama przewaga w teraflopsach nie przełożyła się na rynkowy nokaut, którego niektórzy się spodziewali. To nie przypadek.

TFLOPS mierzą wyłącznie surową wydajność obliczeniową jednostek cieniujących GPU. Nie mówią praktycznie nic o wydajności ray tracingu, możliwościach sztucznej inteligencji, przepustowości pamięci czy efektywności architektury. Tymczasem właśnie te elementy coraz częściej decydują o faktycznej jakości doświadczenia w grach. Dziś jeszcze bardziej niż kilka lat temu.

Następna generacja prawdopodobnie będzie stała na AI

Według wcześniejszych przecieków oba systemy mają opierać się na architekturach AMD Zen 6 oraz RDNA 5. Pojawiają się również informacje sugerujące obecność wyspecjalizowanych bloków AI, szczególnie po stronie Xboxa. To może okazać się ważniejsze niż sam wzrost liczby TFLOPS.

Współczesne gry coraz częściej korzystają z rekonstrukcji obrazu, generowania klatek czy zaawansowanych technik odszumiania. W świecie PC rozwój technologii pokroju DLSS, FSR czy XeSS już pokazał, iż inteligentne algorytmy potrafią zapewnić większy wzrost płynności niż tradycyjne zwiększanie mocy GPU.

Jeżeli Sony i Microsoft rzeczywiście planują mocniej postawić na AI to kluczowym pytaniem nie będzie to, ile teraflopsów ma konsola, ale jak skutecznie potrafi wykorzystać je do poprawiania obrazu i wydajności. W praktyce może się okazać, iż dwie konsole o pozornie bardzo różnych parametrach zapewnią graczom doświadczenie znacznie bardziej zbliżone, niż sugerowałyby suche liczby.

Pamięć może być równie ważna jak GPU

W przeciekach pojawiały się wcześniej informacje, iż PS6 może otrzymać 30 GB pamięci GDDR7 oraz przepustowość rzędu 640 GB/s. Jednocześnie przez cały czas nie wiadomo, jaką konfigurację wybierze Microsoft. To szczegół, który łatwo przeoczyć w dyskusjach o teraflopsach, ale dla twórców gier jest często kluczowy.

Dzisiejsze produkcje coraz częściej ogranicza nie tyle moc obliczeniowa GPU, ile ilość dostępnej pamięci i szybkość przesyłania danych. Gigantyczne światy, tekstury w wysokiej rozdzielczości, ray tracing i zaawansowane systemy animacji pochłaniają ogromne zasoby. Możliwe więc, iż najciekawsza walka nowej generacji rozegra się nie pomiędzy 40 a 56 TFLOPS, ale pomiędzy różnymi strategiami projektowymi Sony i Microsoftu.

Najważniejsza liczba przez cały czas pozostaje nieznana

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym przecieki milczą. Cena. To właśnie ona może okazać się największym wyzwaniem dla obu producentów. choćby pobieżna analiza rynku pokazuje, iż elektronika nie tanieje, zaawansowane procesy produkcyjne TSMC są coraz droższe, a koszt tworzenia nowoczesnych układów rośnie praktycznie z każdą generacją.

Jeżeli faktycznie mówimy o konsolach wyposażonych w procesory Zen 6, grafikę RDNA 5, pamięci GDDR7 i dodatkowe akceleratory AI to rachunek ekonomiczny może być dla producentów znacznie trudniejszy niż w czasach PS5 i Xbox Series X. I to właśnie cena może okazać się czynnikiem, który zdecyduje o sukcesie kolejnej generacji dużo bardziej niż różnica 16 teraflopsów.

Na razie warto zachować chłodną głowę

Przecieki Keplera są interesujące przede wszystkim dlatego, iż po raz pierwszy dostaliśmy liczby wyglądające na względnie realistyczne. Nie są to fantastyczne opowieści o 80 TFLOPS i wydajności rodem z gamingowych pecetów za kilkanaście tysięcy złotych, ale parametry mieszczące się w granicach technologicznego rozsądku.

Jednocześnie historia rynku konsol pokazuje, iż specyfikacja techniczna to dopiero początek opowieści. Xbox Series X miał przewagę w liczbach. PlayStation 5 sprzedało się fenomenalnie. Nintendo Switch przez lata podbijało świat sprzętem, który pod względem mocy wyglądał jak relikt przeszłości.

Dlatego wiadomość o 56 TFLOPS dla nowego Xboxa i 40 TFLOPS dla PS6 warto traktować raczej jako interesujący zwiastun kierunku rozwoju branży niż zapowiedź zwycięzcy kolejnej wojny konsolowej. O tym, która platforma wygra, znów najpewniej zdecydują gry, ekosystem i cena. A nie to, ile zer znajduje się w tabelce ze specyfikacją.

*Ilustracja otwierająca wygenerowana dzięki AI

Idź do oryginalnego materiału