
Zastanawiamy się, z kim będziemy współpracować przy drugiej polskiej elektrowni jądrowej, ale dla wielu znacznie ważniejsze jest to, gdzie ona stanie. W Bełchatowie już chcieliby znać szczegóły.
– Francja jest bardzo poważnym potencjalnym partnerem, jeżeli chodzi o budowę tej drugiej elektrowni jądrowej. Jesteśmy w tej chwili na etapie rozpoznawczym, kto przedstawi Polsce najatrakcyjniejszą ofertę – zadeklarował w poniedziałek premier Donald Tusk na spotkaniu z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem.
💬 Premier @donaldtusk ⤵️
Za nami bardzo obiecujące rozmowy o współpracy w zakresie energetyki i bezpieczeństwa oraz współpracy militarnej i kosmicznej. #PLFR
pic.twitter.com/PyABK1SOXA
Szef polskiego rządu przyznał, iż potrzebujemy zaufanych partnerów, a Francja będzie traktowana jako „jeden z najpoważniejszych” we wszystkich wymagających projektach: militarnych, energetycznych i kosmicznych. Z kolei Emmanuel Macron zapewnił, iż jego kraj będzie mógł być wsparciem choćby wtedy, gdy Polska zdecyduje się na współpracę z kimś innym. Należący do Francji koncern EDF dysponuje szerokim zakresem usług i produktów, jak zapewnił Macron.
Nie wiadomo jeszcze z kim, nie wiemy również, gdzie. W grze są dwie lokalizacje: Konin i Bełchatów. To właśnie związkowcy z PGE GIEK zaapelowali do premiera o „jednoznaczne rozstrzygnięcie i potwierdzenie, iż druga polska elektrownia atomowa powstanie właśnie w Bełchatowie”.
Nadchodzi czas decyzji
Zdaniem związkowców nie ma na co czekać, bo każdy tydzień niepewności uderza w region. Jak mówi cytowany przez belchatow.naszemiasto.pl Arkadiusz Błaszczyk, szef ZZ Kadra w KWB Bełchatów, „czas się kończy, energii niedługo zacznie brakować”. Bełchatów ma ludzi i doświadczenie. Cierpliwość jeszcze jest, ale to jej może nie wystarczyć.
Taka przerwa oznacza nie tylko utratę miejsc pracy, ale także rozproszenie aktualnego, bezcennego kapitału kadrowego – doświadczonych inżynierów, techników i specjalistów, których kompetencje mogą być fundamentem przyszłej elektrowni jądrowej – przestrzega.
Dlatego zdaniem związkowców trzeba „w końcu przestać mydlić oczy” i jak najszybciej podjąć ostateczną decyzję.
Donald Tusk już 15 października 2025 r. zasugerował, iż to właśnie Bełchatów jest na prowadzeniu w wyścigu o drugą polską elektrownię jądrową.
Dzisiaj mogę z pełną świadomością i odpowiedzialnością powiedzieć, iż jeżeli – według wszystkich analiz, które kończymy w tej chwili – zapadnie decyzja o drugiej lokalizacji elektrowni jądrowej, to Bełchatów jest na pierwszym miejscu tej listy – zapowiadał szef rządu.
Kwestia lokalizacji drugiej polskiej elektrowni jądrowej zaczyna mieć coraz bardziej polityczny charakter. Podczas niedawnego spotkania z wyborcami w Koninie kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek zapowiedział z kolei, iż to właśnie w Wielkopolsce stanie elektrownia, o ile jego partia wróciłaby do władzy.
„Tylko obiektywne dane i analizy wpłyną na decyzję, którą podejmie Rada Ministrów” – zapewniała wcześniej ministra Klimatu i Środowiska Paulina Hennig-Kloska
Szefowa resortu podkreślała w wypowiedziach, iż obie lokalizacje mają swoje plusy, a wybór pomiędzy Bełchatowem a Koninem jest jak wskazanie swoich ulubionych świąt.
Z tą różnicą, iż tutaj rozczarowanych na pewno nie zabraknie, bo zarówno w Koninie, jak i Bełchatowie, pokłada się olbrzymią wiarę w atom i to z nim wiąże się przyszłość regionu. Ktoś jednak będzie musiał poszukać innej drogi.















