Zapomnij, co wiesz o następcy Xboxa Series X. „Musimy wszystko przemyśleć”

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Xbox musi „wszystko przemyśleć”. Co ważniak z Microsoftu chciał powiedzieć o Heliksie – i co to oznacza dla graczy?

Matthew Ball, nowy Chief Strategy Officer Xboxa, w jednym z ostatnich wywiadów stwierdził nieco mimochodem, iż jego firma „ciężko pracuje nad przemyśleniem wszystkiego, co możemy zrobić w kwestii Helixa. Project Helix – sukcesor Xboxa Series – nie jest już tym samym urządzeniem, które Microsoft planował jeszcze rok temu. Wygląda na to, iż zmiany są tak głębokie, iż trzeba było przewrócić stolik i zacząć układać klocki od nowa.

Ball nie jest typowym menedżerem od PR-u. To analityk, autor bestsellerowych raportów o rynku gier, człowiek, który od lat punktował słabości Xboxa. Teraz ma je naprawić. A jego słowa o „rethink everything” są jednym z najciekawszych sygnałów, jakie wyszły z Microsoftu od czasu ogłoszenia Heliksa.

Co więc się dzieje? Dlaczego Helix musi zostać przemyślany na nowo? I co to oznacza dla graczy w Polsce?

Helix miał być „bezpiecznym” następcą Series X. Rynek wymusił rewolucję

Jeszcze w 2024 r. Helix jawił się jako klasyczna ewolucja w kwestii sprzętu: mocniejszy CPU, nowy GPU, więcej pamięci, lepsza efektywność energetyczna. Nic, co wywracałoby stolik w kwestii techniki. Co innego otwartość: Helix miałby być zgodny również z grami z platform Steam czy Epic Games. Problem w tym, iż świat w międzyczasie oszalał na punkcie AI – a to kompletnie rozjechało rynek komponentów.

Tyle iż cytując Balla, ceny pamięci DRAM i NAND wzrosły tak mocno, iż pierwotny Helix byłby konsolą za grubo ponad 600 dol. W Europie – a więc i w Polsce – oznaczałoby to okolice 3000 zł na start. jeżeli nie 4000 zł. Zdaniem Balla żądając od klienta tak wiele trzeba zapewnić mu niezwykłą wartość dodaną – albo zejść z ceny.

Ball nie zdradził którą drogą podąża Microsoft, ale nieoficjalne branżowe przecieki sugerują, iż chodzi o tą drugą. Project Helix miał mieć do-wa-lo-ną specyfikację (jak na konsolę) i być ze wszech miar produktem premium. Jednak teraz, po podwyżkach cen pamięci do poziomów absurdu, Helix prawdopodobnie byłby niesprzedawalny.

Rzeczone źródła wskazują, iż Microsoft przebudowuje Heliksa tak, by był bardziej modułowy, elastyczny i tańszy w produkcji. Konsola ma być odporna na wahania cen pamięci i dostępności komponentów, a jednocześnie ma nie wyglądać jak bieda-wersja next-genu.

Helix jako „konsola odporna na kryzysy”. Co to może oznaczać? Pozgadujmy

  1. Helix miał być wyzwaniem rzuconym liderom konsolowego rynku, PlayStation i Nintendo. Konsola Microsoftu miała być pierwszą w historii, która pozwala bez żadnych nieautoryzowanych modyfikacji na zabawę z grami kupionymi u konkurencji. Helix pozwoliłby Microsoftowi na wywieranie presji na regulatorach rynku, by ci przyjrzeli się modelom biznesowym wspomnianych japońskich liderów. Niewykluczone iż zrezygnowano z tego marzenia i iż Helix nie pozwoli – na tyle, na ile może – zarabiać konkurencji w formie Steama czy Epic Games Store.
  2. Pierwotne przecieki mówiły o 24 GB RAM-u. Przy obecnych cenach to marzenie. Bardziej realne wydaje się 16 GB w szybszej konfiguracji, z agresywnym wykorzystaniem kompresji i technik streamingowych. Microsoft ma doświadczenie w software’owych optymalizacjach – to może być ich sposób na obejście kryzysu.
  3. Rynek GPU idzie w stronę akceleratorów AI. Xbox może postawić na dedykowane bloki do upscalingu i rekonstrukcji obrazu, zamiast na czystą moc rasteryzacji. To pozwala zmniejszyć koszty, a jednocześnie utrzymać wizualną jakość gier na poziomie next-gen.
  4. Ball mówi o konsoli która „dodaje, a nie wyklucza”, mając na myśli ekonomiczne wykluczanie mniej zamożnych graczy. Wszelkie zbędne moduły prawdopodobnie padną ofiarą cięcia kosztów. Od jakości obudowy po dostępność portów czy choćby obsługiwane płatne kodeki.
  5. SSD w Heliksie może być mniejszy niż planowano, ale Microsoft może postawić na agresywną kompresję i lepsze API do zarządzania danymi.

Ball przyznał, iż Xbox „cierpiał przez kilka lat”

To rzadko spotykana szczerość na tym poziomie. Game Pass stracił miliony subskrybentów po podwyżce cen, a komunikacja dotycząca gier na wyłączność była chaotyczna. Helix ma być punktem zwrotnym. Konsolą, która nie tylko jest tańsza w produkcji, ale też daje graczom powód, by wrócić do Xboxa. Dlatego Ball tak mocno podkreśla rolę gier na wyłączność – Gears of War: E-Day i podobne mają być „nagrodą za lojalność sprzętową”. Xbox przez lata próbował być Netflixem gier, platformą ponad sprzętem. Teraz wraca do korzeni: mocna konsola, mocne ekskluzywy, jasny przekaz.

Polski rynek jest wyjątkowo wrażliwy na ceny. Series S odniósł u nas sukces właśnie dlatego, iż był tani. Helix nie może być konsolą za 3000-4000 zł – bo wtedy stanie się niszowy. Microsoft chce przebudować Heliksa tak, by mieścił się w segmencie cenowym 2499-2799 zł. To wciąż dużo, ale akceptowalne, jeżeli konsola zaoferuje realny skok jakościowy.

Jednocześnie Helix musi być dostępny w sprzedaży. Ball potwierdził, iż w tej chwili popyt na Xboxa przewyższa podaż. To oznacza, iż Microsoft musi rozwiązać problemy produkcyjne, zanim wprowadzi nową konsolę. Xbox Series X sprzedaje się kiepsko z wielu względów. Tym niemniej popyt przez cały czas istnieje, a tymczasem z uwagi na ceny pamięci Microsoft nie jest w stanie go produkować bez ogromnej dopłaty. A i tak ta sześcioletnia już konsola kosztuje 3200 zł. Skoro Microsoft nie jest w stanie zabezpieczyć dostaw pamięci dla leciwego XSX, to jak chce to osiągnąć przy nowoczesnym, przyszłościowym Helixem?

W branży gier opóźnienia są normą. Ale to jest zmiana kierunku

Helix nie powstaje wolniej – Helix powstaje inaczej. Ball mówi o „rethinking everything” nie dlatego, iż chce zakomunikować konsumentom i inwestorom, iż projekt się sypie. Mówi tak, bo Xbox próbuje wykorzystać kryzys jako szansę. jeżeli uda im się stworzyć konsolę odporną na wahania cen komponentów, z jasną strategią ekskluzywności i sensowną ceną, mogą wrócić do gry. Niezłomne przez ostatnią dekadę PlayStation może tym razem sobie z taką konkurencją tak łatwo nie poradzić. Zwłaszcza po niedawnych skandalicznych decyzjach Sony.

Xbox od lat wyglądał jak firma, która próbuje być wszystkim naraz: Netflixem, multiplatformowym wydawcą, producentem konsol, twórcą usług, właścicielem Activision, a czasem choćby memem. Teraz wygląda na to, iż wreszcie zrozumieli, iż nie da się wygrać, jeżeli nie ma się mocnego fundamentu.

Helix ma być tym fundamentem. Konsolą, która nie jest przełomowa, ale jest sensowna. Konsolą, która nie próbuje być wszystkim naraz, tylko robi jedną rzecz dobrze: daje graczom powód, by wybrać Xboxa. Czy to się uda? Nie wiem. Ale po raz pierwszy od dawna mam wrażenie, iż Xbox naprawdę próbuje – a nie tylko mówi, iż próbuje. I to już jest jakaś zmiana.

Idź do oryginalnego materiału