Klątwa ekranizacji gier wideo to temat stary jak samo Hollywood. Przez lata marka „Resident Evil” była synonimem wypranych z klimatu akcyjniaków. Aż nagle za kamerą stanął Zach Cregger. Twórca „Barbarzyńcy” udowodnił, iż kluczem do sukcesu nie jest odtwarzanie kropka w kropkę fabuły, ale zrozumienie uczucia, jakie towarzyszy nam z padem w dłoniach.