Fikuśne spluwy, przeuroczy i zabójczy wrogowie oraz piekielna trudna rozgrywka. Tak opisać można Enter the Gungeon – pikselartową perełkę wśród gier rougelike. Jednak poza tym, gra oferuje setki godzin zawartości, raj dla zbieraczy oraz dosyć interesujące uniwersum. O czym jest ten niezależny, popularny tytuł?
Dzieje Lochu Giwer
Gra nie posiada wiele fabuły, ale zaczyna się szybkim wprowadzeniem do uniwersum. Na odległej planecie stała starożytna twierdza, na którą spadł wielki nabój. Budynek został zniszczony, ale w miejscu uderzenia została broń zdolna do zabicia przeszłości. Po pewnym czasie zamek odbudowano, a kolejni śmiałkowie udawali się w to miejsce, aby zdobyć tę spluwę i wymazać swoje poprzednie czyny.
Rozgrywka
Po intrze, możemy od razu przejść do rozgrywki. Jako pierwsze, co robimy, to wybór jednej z czterech postaci – żołnierza, więźniarki, pilota lub łowczyni. Każdy bohater różni się jedynie początkową spluwą oraz przedmiotem specjalnym – poza tym, wszystkimi gra się tak samo.
Gra poleca najpierw przejść samouczek, który pokazuje nam podstawowe mechaniki. Nasz bohater może, oczywiście, poruszać się, strzelać, unikać oraz przewracać stoły, co przemienia je w prowizoryczne osłony. Dowiadujemy się również, jak będą wyglądać przyszłe potyczki. Po samouczku możemy przejść do zabawy.
Enter the Gungeon – własny zrzut ekranuEnter the Gungeon to zręcznościowa strzelanka z widokiem od góry. Taka perspektywa nie jest wymuszona, gdyż gra to bullet hell – gatunek odznaczający się tym, iż podczas walki w naszą stronę lecą czasem dziesiątki a choćby i setki pocisków, które musimy sprawnie unikać. Jest to o tyle łatwiejsze, iż uniki zapewniają tak zwane klatki nieśmiertelności – choćby jeżeli nabój nas trafi, ale będzie w trakcie przewrotu, nie otrzymamy obrażeń.
Cecha rougelike’ów jest taka, iż zawsze po śmierci musimy zaczynać od nowa. Nie ma dostępnych zapisów ani punktów kontrolnych – jeżeli nasza postać zginie, cały run musimy zacząć od nowa. Sprawia to, iż rozgrywka bywa naprawdę ciężka, szczególnie podczas walk z bossami.
Absurdalni wrogowie
Co do wrogów w grze, są ich dziesiątki rodzajów. Od klasycznych zbirów, strzelających po jednym pocisku po chodzące granaty, ścigające gracza i wybuchające w momencie dotknięcia, po wszelkie rodzaje duchy, przeklęte książki, większe naboje i inne, absurdalne rzeczy. Twórcy stworzyli sobie unikalne uniwersum, do którego mogą wrzucić dosłownie jakikolwiek motyw i ostatecznie ma to sens lub w najgorszym wypadku nie przeszkadza.
Najbardziej pomysłowi są jednak bossowie. Zawsze są oni niesamowicie potężni oraz skrajnie absurdalni. Zdecydowanie najzabawniejszym początkowym przeciwnikiem tego typu jest napakowany ptak z minigunem na plecach.
Enter the Gungeon – własny zrzut ekranuBossowie zalewają gracza setkami pocisków na raz. Potyczki z nimi wymagają dużego skupienia oraz znajomości swojego arsenału.
Giwery
A skoro przy giwerach jesteśmy: twórcy popisali się pomysłowością również w tym aspekcie. Bohaterowie w toku gry znajdują przeróżne rodzaje pistoletów, karabinów i broni białej. Niektóre są dosyć klasyczne, jak rewolwer, karabin czy kusza, ale to zdecydowana mniejszość. Znacznie częściej napotykamy zupełnie wymyślne spluwy z nieoczekiwanymi efektami. Poduszka strzelająca pierzem? Jest. Pistolet na wodę, który agresywnie odpycha wrogów? Jest. Czajnik plujący naokoło wrzątkiem? Oczywiście.
Pukawek jest naprawdę dużo i każdy run wiąże się z odkryciem jakiejś nowej. Należy jednak zwracać uwagę na efekty, gdyż często się zdarza, iż bronie mogą mieć pewne zależności, które da się ze sobą łączyć, ale mogą być śmiertelne zarówno dla wrogów, jak i dla nas.
Raj zbieracza
Przedmiotów w Enter the Gungeon jest naprawdę mnóstwo. Gra też na bieżąco sprawdza, co już znaleźliśmy, a czego nam jeszcze brakuje. Lista jest naprawdę długa, a gracze, którzy chcieliby odblokować wszystko, z pewnością spędzą z tytułem setki godzin.

2 godzin temu

















