Twórcy trzeciej części Final Fantasy 7 Remake pozostają przy Unreal Engine 4, mimo iż coraz więcej gier przechodzi na nowszą wersję silnika. Reżyser projektu potwierdził w rozmowie z GameSpot, iż zespół rozważał wykorzystanie Unreal Engine 5, jednak ostatecznie zdecydował się trzymać sprawdzonego rozwiązania. „Korzystamy z Unreal Engine 4, ale wprowadziliśmy do niego wiele modyfikacji dopasowanych do naszych potrzeb. Bardziej opłaca się pracować na technologii, którą dobrze znamy i którą już dostosowaliśmy do projektu” — wyjaśnił twórca.
Doświadczenie zamiast zmiany technologii
Decyzja o pozostaniu przy starszym silniku nie jest jednak pozbawiona kontekstu. Poprzednia odsłona trylogii, Final Fantasy 7 Rebirth, mierzyła się z problemami wydajności i jakości obrazu, szczególnie w większych, otwartych lokacjach. Część z nich została później poprawiona aktualizacjami na konsoli PS5, a kolejne wyzwania pojawiły się wraz z premierą wersji PC.
Final Fantasy VII Rebirth – recenzja (PS5). Legenda powraca!
Skala gry i otwarte pytania
Choć w trzeciej części istotną rolę ma odegrać legendarny sterowiec Highwind, nie pozostało jasne, czy struktura świata będzie zbliżona do tej znanej z Rebirth. Reżyser zaznaczył jednak, iż kontynuacja nie będzie mniejszą produkcją od poprzedniej odsłony, choć wypowiedź ta dotyczyła głównie zawartości pobocznej.

Szansa na lepszą optymalizację
Dodatkowym czynnikiem może być fakt, iż zespół pracuje również nad wersją gry na Switch 2. To może przełożyć się na większy nacisk na optymalizację, z korzyścią także dla innych platform. Na więcej konkretów trzeba jednak poczekać — twórcy wciąż pracują nad premierą Rebirth na kolejnych urządzeniach, a więcej informacji o finale trylogii ma pojawić się w nadchodzących miesiącach.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.

2 godzin temu
















