W odpowiedzi na cła nałożone przez administrację Donalda Trumpa na kanadyjskie towary, osiem z dziesięciu prowincji Kanady zdecydowało się na radykalny krok: od lutego 2025 roku zaczęto usuwać z półek sklepów monopolowych wina, piwa i mocne alkohole produkowane w Stanach Zjednoczonych. Decyzja ta, choć formalnie nie była federalnym zakazem, w praktyce całkowicie odcięła amerykańskich eksporterów od jednego z najważniejszych rynków zbytu. Efekt okazał się dramatyczny – w ciągu zaledwie roku amerykański eksport alkoholu do Kanady spadł o ponad 70 procent.
Według danych za 2024 rok, zanim wprowadzono ograniczenia, Kanada kupowała od amerykańskich producentów alkohol za 744 miliony dolarów. Był to rynek o strategicznym znaczeniu: stanowił około 35 procent całego amerykańskiego eksportu wina, 15 procent piwa i 13 procent napojów spirytusowych. Po roku bojkotu, w 2025 roku wartość importu spadła do zaledwie 208 milionów dolarów. Strata sięgnęła więc 536 milionów dolarów. Najmocniej ucierpiało wino – eksport skurczył się z 460 milionów do 103 milionów dolarów. Sprzedaż spirytusów zmniejszyła się z 238 milionów do 89 milionów, a piwa – z 47 milionów do 17 milionów.
Największe amerykańskie firmy poczuły cios bezpośrednio. Brown-Forman, właściciel marek Jack Daniel’s i Woodford Reserve, odnotował spadek sprzedaży w Kanadzie o 59 procent między majem 2025 a styczniem 2026 roku. Inne destylarnie raportowały podobne spadki – w okresie od marca do grudnia 2025 roku eksport spirytusów ogółem uległ zmniejszeniu o 70 procent, z 203 milionów do zaledwie 60 milionów dolarów. Niektóre mniejsze zakłady musiały wstrzymać produkcję wybranych partii i szukać nowych rynków zbytu, między innymi w Singapurze czy Europie.
Zakaz nie był jedynie symbolicznym gestem. Kanadyjskie prowincje, w tym największe rynki takie jak Ontario, Kolumbia Brytyjska i Quebec, fizycznie wycofały amerykańskie butelki ze sklepów i platform internetowych. Część towaru trafiła później na wyprzedaże po obniżonych cenach, ale nowe dostawy praktycznie ustały. choćby po częściowym zniesieniu ceł odwetowych latem 2025 roku większość prowincji utrzymała ograniczenia, argumentując, iż dopóki spór o stal, aluminium, drewno i samochody nie zostanie rozwiązany, amerykański alkohol nie wróci na półki.
Skutek dla amerykańskiej branży był tym boleśniejszy, iż Kanada od lat była stabilnym, geograficznie bliskim partnerem, korzystającym z preferencyjnych warunków USMCA. Straty dotknęły nie tylko dużych graczy, ale także dostawców surowców – rolników uprawiających kukurydzę, jęczmień i winogrona. Przedstawiciele Distilled Spirits Council of the United States wielokrotnie podkreślali, iż bojkot jest „bardzo niepokojący” i bardziej dotkliwy niż same cła, ponieważ całkowicie blokuje dostęp do konsumenta.
Paradoksalnie, zakaz uderzył także w kanadyjski rynek. Chociaż sprzedaż lokalnych alkoholi wzrosła – kanadyjska whiskey notowała choćby 94-procentowe wzrosty w niektórych sklepach – to ogólna konsumpcja trunków w Kanadzie spadła. Konsumenci częściowo przestawili się na produkty krajowe i alkohole z innych krajów, ale wielu barmanów i restauratorów przyznawało, iż brak bourbona czy kalifornijskiego wina zostawił wyraźną lukę. Niektóre lokale raportowały choćby kilkudziesięcioprocentowe spadki obrotów w kategorii alkoholi.
Rok po wprowadzeniu bojkotu amerykańscy producenci wciąż liczą straty i czekają na przełom w negocjacjach handlowych. Część ekspertów wskazuje, iż zakaz na zawsze zmienił nawyki kanadyjskich konsumentów – wielu z nich polubiło lokalne alternatywy i niekoniecznie wróci do amerykańskich marek, choćby jeżeli półki znów się zapełnią. Dla branży spirytusowej i winiarskiej z USA był to jeden z najpoważniejszych ciosów w ostatnich latach, pokazujący, jak gwałtownie polityka handlowa może zniszczyć wieloletnie relacje rynkowe warte setki milionów dolarów.












![Wernisaż w TCK otwiera prolog Tarnowskiej Nagrody Filmowej [zdjęcia]](https://tarnow.ikc.pl/wp-content/uploads/2026/05/prolog-TNF-fot.-Artur-Gawle0001.jpg)




