Styczeń dobiegł końca, zostawiając nas z zestawieniem premier, które idealnie obrazuje rozpiętość ambicji rodzimych twórców. Zamiast suchych danych, mamy dla was podsumowanie tego, co działo się na rynku w minionych tygodniach, kiedy mowa o tym, co przygotował polski gamedev. Tekst powstaje z nadzieją, iż dzięki niemu znajdziecie coś, co w lutym wepchniecie w swój grafik i sprawdzicie choćby jedną z tych propozycji.
„Małe” zaskoczenie
Początek miesiąca należał bezsprzecznie do ekipy z Creepy Jar. Ich najnowszy tytuł, StarRupture, zadebiutował we wczesnym dostępie 6 stycznia i od razu udowodnił, iż fani Green Hell mieli na co czekać. Wcielamy się w rolę skazańca, budujemy infrastrukturę na nieprzyjaznej planecie a fakt, iż tytuł, zaliczyła imponujący peak przekraczający 42 tysiące graczy, stwarza nadzieję, iż tytuł jeszcze czymś nas zaskoczy. Przy cenie 64,99 zł i bardzo pozytywnych opiniach, to w tej chwili jeden z najmocniejszych punktów na naszej mapie.

Dla tych, którzy zamiast science-fiction wolą wałęsanie się po Ziemi, ciekawą alternatywą może być Ancient Farm od A2 Softworks. Wydany przez PlayWay symulator przenosi nas w czasy starożytne, oferując realistyczne podejście do pracy farmera. Mimo faktu, iż oceny na Steam są w tej chwili mieszane, produkcja stanowi interesującą propozycję dla osób szukających spokoju przy powolnej rozbudowie gospodarstwa z pomocą bydła lub prymitywnych narzędzi.
Polacy swój gamedev mają i jeszcze trochę niespodzianek w rękawie!
W połowie miesiąca swoją premierę miał Hank: Drowning on Dry Land, który wyróżnia się na tle konkurencji specyficzną oprawą graficzną w stylu Borderlands. Twórcy z My Next Games zaserwowali nam podróż w głąb świadomości protagonisty. Kluczem do przetrwania jest manipulacja czasem i spotkania z jego alternatywnymi wersjami, co pozwala na eksplorację różnych lokacji z wielu perspektyw jednocześnie. Bardzo pozytywne recenzje oraz niska cena (10 zł) czynią z Hanka pozycję obowiązkową dla fanów gier niezależnych z niecodzienną duszą. Wyższy poziom entuzjazmu graczy budzi Craftlings autorstwa Mariana Majewskiego. To hołd dla kultowych Lemmings. Tutaj budowanie miasta miesza się z desperacką próbą utrzymania podopiecznych przy życiu, a wszystko to podano w uroczej, pikselowej oprawie.
Hank: Drowning on Dry Land – recenzja (PC). Pomysłowy eksperyment, kilka więcej

Dla fanów lżejszych, humorystycznych doświadczeń, PlayWay przygotował Moving Simulator. Choć zadanie przenoszenia mebli brzmi prosto, gra gwałtownie weryfikuje nasze umiejętności zarządzania firmą transportową w komediowym stylu. Niektórym to może kojarzyć się z pewnym odcinkiem kultowego dziś serialu Przyjaciele, kiedy to jeden z nich stwierdził, iż nie zapłaci za dowóz kanapy i tak powstała chyba jedna z bardziej komicznych scen, kiedy mowa o sitcomach w popkulturze.
Z kolei osoby marzące o własnym warsztacie powinny zwrócić uwagę na Underground Garage od BeardedBrothers.Games. To nie tylko naprawianie aut, ale i udział w nielegalnych wyścigach niczym z „Szybkich i Wściekłych”, co spotkało się z bardzo dobrym przyjęciem społeczności (ponad 500 pozytywnych ocen).
Na zakończenie
Koniec miesiąca przyniósł premiery bazujące na nostalgii i mrocznym klimacie. Ghost Keeper to RTS czerpiący garściami z legendarnego Ghost Mastera. Fakt, iż gra powstała mimo nieudanej zbiórki na Kickstarterze, zasługuje na uznanie – to dowód na determinację zespołu Quest Craft, by dowieźć produkt do fanów straszenia NPC-ów. Natomiast I Hate This Place to niecodzienny izometryczny survival horror będący przekładem języka komiksu na interaktywną walkę o przetrwanie. Przyznam, iż to ryzykowny, ale fascynujący zabieg, który wystawia psychikę gracza na ciężką próbę.

Zestawienie chciałbym zamknąć tytułem Vampires: Bloodlord Rising – przygodowa gra akcji, o której głośno było dzięki nietypowej akcji promocyjnej z oddawaniem krwi. Jako wampir budujący pozycję we współczesnym świecie, gracz dostaje dynamiczną rozgrywkę w przystępnej cenie.

Patrząc na powyższą listę, widać wyraźnie, iż styczeń był miesiącem różnorodności. Choć moje serce bije mocniej przy oprawie I Hate This Place i sentymentalnym powrocie w Ghost Keeper, polski gamedev udowadnia, iż ma propozycję dla wszystkich.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!

11 godzin temu















