Kiedy Ubisoft zapowiedział Rayman Origins, wiele osób nie spodziewało się, iż gra stanie się jednym z największych powrotów swojej generacji. Seria przez lata pozostawała w cieniu, a sam Rayman coraz częściej kojarzył się graczom z Kórlikami niż własnymi przygodami. Tymczasem w 2011 roku francuskie studio wypuściło produkcję, która nie tylko odświeżyła markę, ale również przypomniała całej branży, jak powinno projektować się nowoczesne platformówki 2D.
Rayman wrócił po latach nieobecności
Historia serii jest znacznie ważniejsza, niż wielu graczom może się wydawać. Pierwszy Rayman zadebiutował jeszcze w 1995 roku i gwałtownie stał się jedną z najważniejszych marek Ubisoftu. W kolejnych latach pojawiły się następne odsłony, jednak prawdziwy problem rozpoczął się wraz z ogromnym sukcesem Rayman Raving Rabbids.
Szalone Kórliki praktycznie przejęły rozpoznawalność całej marki. Ubisoft zaczął rozwijać właśnie ten kierunek, a sam Rayman coraz bardziej znikał z centrum uwagi. Przez kilka lat wielu fanów było przekonanych, iż klasyczne platformówki z tym bohaterem już nigdy nie wrócą.
Rayman Origins powstał właśnie jako próba odbudowania serii. Co ciekawe, początkowo projekt miał być znacznie mniejszy i przypominać cyfrową produkcję przeznaczoną głównie do dystrybucji online. W trakcie prac Ubisoft zdecydował jednak o rozbudowaniu gry do pełnoprawnego dużego tytułu. I bardzo gwałtownie okazało się, iż była to jedna z najlepszych decyzji studia.
UbiArt Framework zmienił wszystko
Jednym z najważniejszych elementów całego projektu był nowy silnik UbiArt Framework. Jego głównym celem było uproszczenie procesu przenoszenia manualnie rysowanych grafik bezpośrednio do gry. Dzięki temu animatorzy nie musieli już przebudowywać każdej ilustracji pod techniczne ograniczenia silnika. Mogli tworzyć lokacje niemal tak, jak tworzy się klasyczne animacje.
Efekt do dziś robi ogromne wrażenie. Każdy poziom wygląda jak fragment interaktywnej kreskówki. Tła są pełne ruchu, postacie posiadają dziesiątki szczegółowych animacji, a świat gry sprawia wrażenie żywego praktycznie w każdej sekundzie rozgrywki. W czasach gdy większość dużych produkcji próbowała zachwycać realizmem i coraz bardziej szczegółową grafiką 3D,Rayman Origins poszedł w całkowicie przeciwnym kierunku. I właśnie dlatego gra niemal się nie zestarzała.
Kolorowa grafika i bardzo wymagająca platformówka
Na pierwszy rzut oka Rayman Origins wygląda jak produkcja skierowana głównie do młodszych odbiorców. W praktyce wielu graczy bardzo gwałtownie przekonywało się, że pod bajkową oprawą znajduje się wyjątkowo wymagająca platformówka. Twórcy zaprojektowali poziomy wokół płynnego ruchu. Gracz niemal cały czas biegnie, skacze, odbija się od ścian i unika przeszkód. Zbieranie Lumsów zachęca do dokładnej eksploracji, ale jednocześnie gra nagradza również szybkie i perfekcyjne pokonywanie etapów.
Szczególną popularność zdobyły późniejsze poziomy oraz sekwencje pościgów, które wymagały niemal idealnej precyzji. Wiele osób do dziś wspomina je jako jedne z najtrudniejszych momentów całej serii. Ogromnym atutem był również lokalny tryb kooperacji dla czterech graczy. W okresie, gdy coraz więcej gier rezygnowało z grania na jednej kanapie, Rayman Origins przypominał, jak dobrze działa wspólna zabawa przed jednym ekranem.
Bez tej gry nie byłoby współczesnego Raymana
Sukces Rayman Origins bardzo gwałtownie przełożył się na powstanie Rayman Legends, które przez wielu fanów uznawane jest za szczytowe osiągnięcie całej serii. To właśnie Origins odbudowało zainteresowanie marką i pokazało Ubisoftowi, iż gracze przez cały czas chcą klasycznych platformówek tworzonych z pomysłem.
Jednocześnie gra stała się symbolem okresu, w którym duże studia jeszcze częściej pozwalały swoim zespołom eksperymentować. Współczesny Ubisoft kojarzony jest głównie z ogromnymi markami pokroju Assassin’s Creed czy Far Cry. Rayman Origins przypomina natomiast moment, gdy firma potrafiła stworzyć znacznie mniejszy projekt oparty przede wszystkim na kreatywności.
Gra nie była największą premierą swojej generacji. Nie pobiła rekordów sprzedaży ani nie zdominowała branży. Ale pokazała, iż choćby w czasach wielkich produkcji AAA przez cały czas jest miejsce dla zwykłej, świetnie zaprojektowanej platformówki, która po prostu daje ogromną frajdę z grania.

1 godzina temu
















