Rok temu nad Final Fantasy 14 zbierały się czarne chmury, a kondycja całego Square Enix nie napawała optymizmem. Dziś japoński wydawca ma pełne powody do zadowolenia. Wyniki finansowe poszybowały ostro w górę, co napędziły głównie dwa czynniki: ekspansja Final Fantasy 7 Rebirth na kolejne platformy oraz rosnący apetyt graczy na nowy dodatek do flagowego MMO. Diabeł jednak zawsze tkwi w szczegółach.
Spis Treści
- Skąd ten skok w górę
- Rebirth rusza po nowe platformy
- FF14 wraca do żywych, ale z gwiazdką
Skąd ten skok w górę
Zacznijmy od statystyk, które robią największe wrażenie. Zgodnie z raportem za kwartał zakończony 30 czerwca zysk operacyjny Square Enix wzrósł o imponujące 88,6 procent w ujęciu rocznym. Nie mówimy tu o kosmetycznym drgnięciu, tylko o solidnym skoku, jakiego firma nie zaliczyła od dłuższego czasu. Co niezwykle ciekawe, sukcesu nie napędza wyłącznie jeden gigantyczny hit, ale kilka świetnie zazębiających się trybików.

Główny koń pociągowy pozostaje oczywisty, a jest nim cykl Final Fantasy. Raport wspomina również o sukcesie The Adventures of Elliot: The Millennium Tales, jednak to dwie flagowe produkcje odgrywają tutaj pierwsze skrzypce, każda na swój unikalny sposób.
The Adventures of Elliot: The Millennium Tales – recenzja (PC). Kiedy HD 2D wrzuca wyższy bieg
Rebirth rusza po nowe platformy
Pierwszym z filarów jest Final Fantasy 7 Rebirth. Gra przez dłuższy czas pozostawała tytułem na wyłączność dla konsol PlayStation, ale w czerwcu wreszcie wyruszyła na podbój nowych rynków, trafiając na Nintendo Switch 2 oraz Xboksy Series X i S. Przedstawiciele Square Enix określają jej wyniki mianem „solidnych”, co w korporacyjnym slangu oznacza po prostu zgadzające się rubryczki w arkuszach kalkulacyjnych.
Stanowi to zarazem doskonały dowód na skuteczność wydawania gier na raty. Zamiast jednego wielkiego uderzenia w dniu premiery, wydawca systematycznie dolewa paliwa do pieca przy każdym kolejnym debiucie sprzętowym. Taka strategia może być nieco irytująca dla niecierpliwych graczy, ale ostateczne wyniki finansowe całkowicie ją bronią.
Final Fantasy 14 trafiło na Switch 2. Complete Edition przez chwilę 30% taniej
FF14 wraca do żywych, ale z gwiazdką
Drugi mocny punkt zestawienia stanowi Final Fantasy 14, gdzie sytuacja robi się znacznie ciekawsza, ponieważ za świetnymi przychodami kryje się niedawny kryzys wizerunkowy. Poprzedni dodatek zatytułowany Dawntrail spotkał się z chłodnym przyjęciem, a baza subskrybentów zaczęła wyraźnie topnieć. Dopiero oficjalna zapowiedź rozszerzenia Evercold zdołała odwrócić ten negatywny trend. Według analiz prowadzonych przez japoński serwis Lucky Bancho liczba aktywnych użytkowników ponownie przekroczyła milion, dobijając do pułapu 1,02 miliona osób. To gigantyczny skok względem wcześniejszych 770 tysięcy logujących się graczy.

Trzeba tu jednak postawić wyraźną gwiazdkę. Wspomniane wyliczenia bazują wyłącznie na publicznie widocznych osiągnięciach, pomijając profile prywatne oraz zapasowe postacie. Sam autor zestawienia podkreśla, iż to tylko przybliżony obraz sytuacji. Niemniej tendencja wzrostowa jest bezdyskusyjna. Evercold zadebiutuje na początku 2027 roku, otworzy zupełnie nowy rozdział fabularny, a pikanterii dodaje obiecany crossover z marką Evangelion. Weterani masowo wracają do wirtualnej Eorzei i zwołują starych znajomych na długo przed startem nowej zawartości. Podsumowując ten obraz, wyniki finansowe Square Enix prezentują się w tej chwili znakomicie, ale doskonale pokazują, jak cienka bywa granica między masowym odpływem a triumfalnym powrotem społeczności.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.

7 godzin temu















