Recenzja: Blue Prince (Nintendo Switch 2)

1 dzień temu
Zdjęcie: Recenzja: Blue Prince (Nintendo Switch 2)


Na ostatnim pokazie Indie World dostaliśmy niespodziewaną premierę zeszłorocznego Blue Prince na Switcha 2. Czy przenośny port daje radę?

Blue Prince był dla mnie jednym z największych zaskoczeń 2025 roku w świecie gier niezależnych. Debiutancka produkcja studia Dogubomb gwałtownie zyskała uznanie krytyków i graczy na całym świecie. Świadczy o tym niebywale wysoka średnia ocen na poziomie 92 w serwisie Metacritic.

Niesamowicie skomplikowana i wielowarstwowa sieć zagadek może dostarczyć dziesiątek godzin zabawy, o czym pisała Yzoja w naszej recenzji gry na Xboxa. Na niedawnym pokazie Indie World Dogubomb zaskoczyło graczy natychmiastową premierą Blue Prince’a w wersji na Nintendo Switch 2. Jak sprawuje się ta produkcja na hybrydowej konsoli? Przekonajmy się.

Tajemnica Mount Holly

Po śmierci ekscentrycznego wuja młody Simon Sinclair dostaje możliwość odziedziczenia całego majątku mężczyzny, łącznie z ogromną posiadłością. Owa posiadłość skrywa w sobie wiele sekretów, na czele z tajemniczym pokojem 46, którego nie ma na planach budynku. Wuj Simona postawił w testamencie warunek, iż dopiero po znalezieniu pokoju 46 młodzieniec będzie mógł odziedziczyć majątek. Droga do jego odkrycia będzie jednak usiana licznymi zagadkami i niezliczonymi tajemnicami.

Fabuła Blue Prince jest bardzo skomplikowana, wielowątkowa i wymaga od nas naprawdę dużej uwagi i umiejętności do łączenia wątków. W zasadzie to tak można opisać całość doświadczenia tej gry – nie jest to tytuł, w który pogramy bezmyślnie po ciężkim dniu. I jest to dla mnie osobiście największy możliwy komplement dla dzieła Dogubomb.

Pokojowa rozgrywka

Główną mechaniką rozgrywki jest eksploracja posiadłości Mt. Holly poprzez dobudowywanie kolejnych pokojów na mapie. Przemieszczenie się z pomieszczenia do pomieszczenia wiąże się z wydaniem limitowanych kroków. Są one cennym zasobem, gdyż spadnięcie liczby kroków do zera wiąże się z zakończeniem dnia i rozpoczęciem kolejnego. Na koniec dnia w iście roguelike’owym duchu tracimy wszystkie przedmioty, a plan rezydencji zostaje wymazany. Oznacza to niestety, iż losowość rozgrywki może czasem dać w kość i blokować postęp w dalszych etapach gry. Na szczęście zagadek jest bardzo dużo, więc każdego dnia raczej uda się znaleźć nowe poszlaki do spisania.

Tym, co pozostanie z nami między kolejnymi dniami zwiedzania posiadłości będzie zatem głównie nasza własna wiedza. Gra sama podkreśla ten fakt i zaleca używanie notatnika, czemu wtóruję ja sam. Spisywanie notatek i tworzenie teorii poza światem gry było naprawdę świeżym doświadczeniem, którego nie dałoby się oddać w żadnym medium poza grami.

Swoją drogą, produkcja Dogubomb okazała się także zaskakującym hitem kooperacji – wspólne rozwiązanie zagadek wspiera roguelike’owa formuła kolejnych dni. Jeden gracz może zatem sterować Simonem i zwiedzać posiadłość, kiedy drugi towarzyszy mu spisując notatki, i tak na zmianę. Osobiście ogromnie polecam taką formułę!

Technikalia wersji na Nintendo Switch 2

No dobrze, o znakomitości rozgrywki mogliście już przeczytać niespełna rok temu na łamach naszego serwisu. W dzisiejszej recenzji skupię się bardziej na warstwie technicznej tytułu, jako iż Switch 2 jest zdecydowanie najsłabszym sprzętem obecnej generacji konsol. Jak zatem wypada wydajność, jakość obrazu i inne ważne w tym kontekście aspekty portu?

Grafika i wydajność

Graficznie Blue Prince na drugim Switchu prezentuje się naprawdę dobrze, choć mam pewne zastrzeżenia. Gra wygląda w zasadzie identycznie co w ogrywanej przeze mnie wersji na PS5, choć spada tu rozdzielczość, z 4K do 1080p. W wyniku tego spadku pojawił się całkiem irytujący artefakt w postaci mrużenia krawędzi obiektów. W grze tak mocno stawiającej na stylistykę pełną konturów jest to tym bardziej bardzo widoczne i niefortunnie przykuwa uwagę.

Wydajność rozgrywki stoi z kolei na całkiem akceptowalnym, ale mało imponującym poziomie. Gra działa w 30 fps, zarówno w trybie przenośnym, jak i zadokowanym. Nie przeszkadza to zbytnio, bo jest to tytuł mało dynamiczny, jednak szkoda, iż twórcy nie popracowali nad lepszą optymalizacją. choćby w obecnym stanie bowiem grze sporadycznie zdarza się widocznie chrupnąć.

Ustawienia i funkcje Switcha 2

Ciekawym dodatkiem jest tu obsługa trybu myszki w prawym Joy-Conie 2. Gra nie daje niestety żadnego samouczka korzystania z tej funkcji, a choćby sama jej przed nami nie prezentuje. Przyznam, iż póki co nie znalazłem gry, w której taki tryb sterowania byłby na tyle dopracowany, bym chciał poświęcać mu więcej uwagi. Nie inaczej jest tutaj, choć fajnie, iż twórcy niezależni korzystają z charakterystycznych funkcji nowej konsoli.

Problemem, który zauważyłem próbując dostosować prędkość kamery w trybie myszki jest fakt, iż ustawienia w Blue Prince są niesamowicie lakoniczne, a wręcz wybrakowane. Przykładowo, w menu opisanym Grafiką znajdziemy… jedynie opcję zmiany jasności. Brakuje również jakichkolwiek ustawień wielkości czcionek, co na malutkim ekranie dodatkowo utrudnia rozczytywanie pisanych odręcznie notatek. Nie ma tu mowy oczywiście o spolszczeniu, co w kontekście niektórych bardziej zaawansowanych zagadek wymagałoby kompletnego przeprojektowania gry.

Książę Pstryk

Blue Prince w wersji na Nintendo Switch 2 to bardzo udany port, który dostarcza w zasadzie takie samo doświadczenie, co na innych konsolach obecnej generacji. I jest to jak najbardziej komplement, bo mamy tu do czynienia z jedną z najlepszych gier logicznych ostatnich lat. jeżeli jeszcze nie mieliście okazji odwiedzić posiadłości Mount Holly, polecam tę eskapadę z całego serca.

Egzemplarz recenzencki dostarczyło Dogubomb.
Idź do oryginalnego materiału