Recenzja: Resident Evil 7: Biohazard Gold Edition (Nintendo Switch 2)

2 godzin temu
Zdjęcie: Recenzja: Resident Evil 7: Biohazard Gold Edition (Nintendo Switch 2)


Zaczynamy recenzencki maraton gier z serią Resident Evil. Na dobry początek poznajcie naszą opinię o wydaniu Resident Evil 7: Biohazard Gold Edition na Nintendo Switch 2.

Premiera Resident Evil 7: Biohazard Gold Edition na Nintendo Switch 2 to znacznie więcej niż zwykłe przeniesienie horroru z 2017 roku na nowy sprzęt. W przeciwieństwie do pierwszego Switcha, gdzie gra była dostępna wyłącznie w wersji „chmurowej“, edycja na Switcha 2 to w końcu pełnoprawny, natywny port. Gra działa na silniku RE Engine i wreszcie może być renderowana bez kompromisów wynikających z technologii streamingu. Choć nie jest to remaster, jakość doświadczenia jest zauważalnie wyższa niż w poprzedniej wersji na platformach Nintendo. To ogromna poprawa komfortu rozgrywki, szczególnie w tytule, który opiera się na napięciu i precyzyjnej kontroli.

Co znajdziemy w Gold Edition?

Wersja na Nintendo Switch 2 zawiera kompletny pakiet dodatków:

  • Główną kampanię fabularną
  • „Banned Footage Vol. 1”
  • „Banned Footage Vol. 2”
  • Epilog „Not a Hero”
  • Fabularny dodatek „End of Zoe”
  • Survival Pack DLC

Survival Pack daje nam m.in. dodatkowe przedmioty startowe oraz natychmiastowy dostęp do poziomu trudności Madhouse bez konieczności wcześniejszego przechodzenia gry. Dla fanów wyzwań to z pewnością spore ułatwienie. „Not a Hero”, to epilog z udziałem znanej postaci z uniwersum, oferujący bardziej dynamiczną, bojową rozgrywkę. To ukłon w stronę fanów preferujących intensywniejsze tempo, choć ton dodatku wciąż pozostaje mroczny.

Survival Pack DLC

„End of Zoe” z kolei stawia na surową, niemal brutalną walkę wręcz i przedstawia alternatywne spojrzenie na wydarzenia z głównej kampanii. To interesujący eksperyment mechaniczny, który odświeża formułę bez zdradzania ducha gry. Pakiety „Banned Footage” oferują natomiast zestaw wyzwań i dodatkowych historii, które pogłębiają tło fabularne i testują umiejętności gracza w bardziej zręcznościowej formie.

Mów do mnie brzydko, ale po polsku

Skoro już jesteśmy przy ułatwieniach, to warto wspomnieć, iż Resident Evil 7: Biohazard Gold Edition na Nintendo Switch 2 jest dostępne w polskiej wersji językowej. Tyczy się to tylko napisów, które musimy manualnie wybrać w ustawieniach – domyślnie gra uruchamia się po angielsku. To z całkowitą pewnością duże ułatwienie, którzy nie znają dobrze jzyka angielskiego, a chcieliby zagrać w jeden z najlepszych survival horrorów z pierwszej osoby.

Czy są nowe funkcje ekskluzywne?

Pewnie zastanawia was, czy znajdziemy tu nowe funkcje ekskluzywne? Na ten moment wersja Switcha 2 nie wprowadza dodatkowych trybów czy zawartości niedostępnej na innych platformach. Zmiany mają charakter czysto techniczny i jakościowy. jeżeli ktoś grał w streamingową wersję na pierwszym Switchu, różnica jest ogromna. jeżeli nie, to edycja gry na Switcha 2 oferuje wreszcie pełnoprawne, kompletne wydanie jednego z najlepszych survival horrorów ostatniej dekady w wersji przenośnej. To nie jest nowa odsłona ani remaster, ale to zdecydowanie najlepsza możliwa wersja Resident Evil 7 na sprzęcie Nintendo.

Sterowanie

W przypadku Resident Evil 7: Biohazard Gold Edition na Nintendo Switch 2 wykorzystanie funkcji Joy-Con-ów 2 i Pro Controllera jest tylko zachowawcze. Produkcja nie została przebudowana pod kątem nowych, eksperymentalnych rozwiązań sterowania. To wciąż klasyczny survival horror z kamerą FPP. Jednak kilka elementów sprzętowych wpływa na komfort rozgrywki. Choćby sterowanie żyroskopowe. W praktyce oznacza to delikatne ruchy kontrolera, które pozwalają na mikrokorektę celownika i łatwiejsze oddawanie strzałów w głowę.

Joy-Con 2 i pro kontroler wykorzystują zaawansowane wibracje haptyczne (HD Rumble). W Resident Evil 7 przekłada się to choćby na wyraźniejsze odczucie wystrzałów, czy mocniejsze wibracje podczas ataków lub obrażeń. Do tego subtelne drgania przy napiętych momentach (np. kroki przeciwnika w pobliżu). Nie jest to oczywiście żądna rewolucja, ale w horrorze opartym na immersji drobne detale sensoryczne wzmacniają poczucie strachu i niebezpieczeństwa.

Tryb TV czy przenośny, Joy-Con 2 czy Pro Controller?

Oczywiście pisze to jako ciekawostkę, gdyż grając głównie na pro kontrolerze w trybie TV, nie czułem potrzeby korzystania funkcji sterowania żyroskopem. Choć gra działa świetnie w trybie przenośnym, to w trybie stacjonarnym Pro Controller daje znaczną przewagę. Po pierwsze zapewnia najbardziej „konsolowe” doświadczenie oraz pozwala na długie sesje bez zmęczenia dłoni. Do tego daje najlepszą kontrolę nad ruchem i celowaniem. Dla mnie bez wątpienia jest to najwygodniejszy sposób przechodzenia kampanii.

Resident Evil 7: Biohazard

Największą zmianą w porównaniu do poprzednich cześci jest przejście na widok z pierwszej osoby. To decyzja, która początkowo budziła kontrowersje, ale w praktyce okazała się strzałem w dziesiątkę. Kamera FPP radykalnie zwiększa immersję, każdy skrzypiący schodek, każdy trzask drzwi i każdy nagły ruch w mroku działa z podwójną siłą. Plantacja Bakerów w Luizjanie staje się klaustrofobiczną pułapką, a gracz bezbroną ofiarą zamkniętą w koszmarze.

Historia Ethana Wintersa, który poszukuje zaginionej żony, jest bardziej filmowa niż szybka nawalanka do zombie znana ze wcześniejszych części. To opowieść o przetrwaniu, izolacji i powolnym odkrywaniu prawdy o rodzinie Bakerów. Narracja rozwija się stopniowo, unikając przesadnej ekspozycji. Gra nie podaje wszystkiego na tacy. Zamiast tego buduje napięcie poprzez eksplorację, notatki i sugestywną scenografię.

Survival horror pełną gębą

Rdzeń rozgrywki opiera się na klasycznych fundamentach gatunku. Gracz ma ograniczone zasoby, musi stale zarządzać ekwipunkiem. Nie brakuje oczywiście zagadek środowiskowych i powolnej eksploracja. Amunicja jest na wagę złota, leczenie ograniczone, a starcia z przeciwnikami czasami lepiej omijać niż prowokować starcie Davida z Goliatem. Projekt lokacji przywodzi na myśl najlepsze momenty pierwszej części, rezydencja Bakerów jest pełna skrótów, zamkniętych przejść i kluczy wymagających sprytnego wykorzystania.

Wrogowie nie są może tak różnorodni i inteligentni, jak w poprzednich odsłonach, ale nadrabiają atmosferą i nieprzewidywalnością. Największe wrażenie robią jednak członkowie rodziny Bakerów, szczególnie Jack, którego uporczywe pościgi przywołują skojarzenia z nieśmiertelnymi stalkerami z wcześniejszych części.

Podsumowanie

Resident Evil 7: Gold Edition to nie tylko świetna odsłona serii, ale też punkt zwrotny dla całej marki. Twórcom udało się pogodzić klasyczne elementy survival horroru z odważnymi decyzjami projektowymi. Gra nie polega na nieustannej akcji. Jej siłą jest napięcie, bezradność i powolne odkrywanie tajemnicy. Czyli to, co czeka Grace Ashcroft w najnowszej części Resident Evil Reqiem.

Grę do recenzji dostarczyła CENEGA

Pamiętajcie, iż znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.

Idź do oryginalnego materiału