Recenzja: Yakuza 3 Kiwami & Dark Ties (PlayStation 5)

1 godzina temu
Zdjęcie: Recenzja: Yakuza 3 Kiwami & Dark Ties (PlayStation 5)


Ryu Ga Gotoku Studio znów dostarcza nam gangsterskiej dramy, tym razem w postaci pakietu Yakuza 3 Kiwami oraz zupełnie nowej gry Dark Ties.

Ryu Ga Gotoku Studio to twórcy, którzy pod szyldem Segi od ponad dwóch dekad opowiadają historię japońskiej mafii oczami Kiryu Kazumy. Już 11 lutego odbędzie się premiera Yakuza 3 Kiwami, która będzie odświeżeniem wydanej w 2009 roku trzeciej odsłony cyklu. Remake trójki to bynajmniej nie jedyna nowość – w pakiecie otrzymujemy bowiem zupełnie nowe Dark Ties. Jest to historia uzupełniająca, w której poznamy losy antagonisty głównej gry, Mine Yoshitaki.

Czy warto zagrać w nową produkcję Ryu Ga Gotoku? Przekonajmy się.

Yakuza 3 Kiwami

Walka o Okinawę

Historia trzeciej Yakuzy ponownie skupia się na losach Kiryu Kazumy, który po wydarzeniach z poprzednika przeniósł się na Okinawę, by zaopiekować się sierocińcem Morning Glory. Jak to u Kazumy bywa, sielanka niestety nie trwała zbyt długo. Ziemie Okinawy stały się bowiem obiektem sporu politycznego, który stawia istnienie sierocińca pod znakiem zapytania. Naturalnie, do konfliktu dochodzą kolejne warstwy intrygi, a w samym jej środku znajdzie się Kiryu.

Fabuła Yakuzy 3 Kiwami to typowa dla serii pełna dramatu i natłoku informacji historia, która stopniowo odkrywa przed nami kolejne zwroty akcji. Trzeba przyznać, iż czasem trudno się zorientować w całokształcie historii klanu Tojo. Momentami przydałaby się funkcja zatrzymania scen przerywnikowych, z pełną rozpiską postaci i terminów przytoczonych przez bohaterów.

Pewne przytłoczenie nie przeszkadza jednak w cieszeniu się z poznawania historii zarówno Kiryu, jak i nowych postaci – na czele z Rikiyą Shimabukuro. Na uwagę zasługują też nowe przerywniki, które znacząco rozwijają charaktery dzieciaków z Morning Glory.

Przygody na Okinawie, afera w Kamurocho

Pierwsze kilka(naście) godzin rozgrywki spędzimy na Okinawie, opiekując się dzieciakami i podbijając Daddy Rank Kazumy. Wyższe poziomy tatusiostwa osiągniemy biorąc udział w całym szeregu aktywności pobocznych. Zaopiekujemy się własnym ogródkiem i stadkiem zwierząt, a plony sprzedamy sąsiadom, zyskując tym samym środki na rozbudowę sierocińca. Nasz protagonista spełni się też jako kucharz, przygotowując ulubione potrawy dzieciaków.

Kiryu, jak to Kiryu, po chwili pobytu na wyspie wplątuje się również w lokalne wojny gangów. Staniemy tu na czele Haisai Girls i weźmiemy udział w bitwach o teren i wpływy niedocenionych w gangsterskim półświatku dziewczyn. Widać czasem, iż jest to zawartość nowa dla wersji Kiwami – walki bywają żmudne i nieraz wyglądają na doklejone na siłę. Nie zmienia to faktu, iż widok Kiryu na motorze przyzywającego do walki hordę dzików to coś, czego nie zastąpi żadne inne growe doświadczenie.

Po kilkunastu godzinach gry Kiryu trafia z powrotem do Kamurocho, by wyrównać porachunki z siłami walczącymi o tereny Okinawy. Tutaj również spotkamy rozmaite postacie, które zaoferują nowe misje i opcjonalne aktywności, z podziemnym Koloseum Majimy na czele.

Dryń dryń, masz telefon!

Wśród nowości wprowadzonych w Kiwami prawdopodobnie moją ulubioną okazał się dodatek telefonu Kiryu. Chodząc po mieście spotkamy użytkowników sieci La La La Mobile, których dodamy do znajomych. Po osiągnięciu kolejnych progów liczby znajomości dostaniemy rozmaite nagrody od Lali Aizawy. Będą to głównie dodatkowe zawieszki i anteny do telefonu, które wzmocnią Kiryu w walce. Mamy tu również czysto kosmetyczny (i rozkoszny!) element dekorowania komórki, która potem pojawia się w scenach przerywnikowych.

Inną nowinką są Reaperzy, czyli rozsiani po Kamurocho i Okinawie przeciwnicy, których pokonanie nagrodzi nas potrzebnymi do usprawnień protagonisty pieniędzmi. Za zakupy w każdym punkcie weźmiemy natomiast udział w loterii z przydatnymi w grze nagrodami.

Smok w stylu Ryukyu

Yakuza 3 Kiwami to mimo wszystko głównie walka z zastępami przeciwników czyhających na życie Kiryu. Już od samego początku rozgrywki mamy jednak poczucie, iż renoma byłego Yakuzy jest zdecydowanie uzasadniona.

Kazuma bije mocno, gwałtownie i intensywnie, walcząc swoim sztandarowym Dragon Style. Gracze ostatnich odsłon cyklu poczują się tu jak w domu, z dynamiczną akcją opartą na unikach i widowiskowych Heat Actions. Tak jak wspomniałem wyżej, ulepszenia postaci zakupimy za japońskie jeny, a także za punkty zdobywane w trakcie starć i treningów.

Po wyprowadzce na Okinawę Kiryu bynajmniej nie próżnował. Nowy dla Kiwami styl Ryukyu to druga wariacja walki, która opiera się na wykorzystaniu tradycyjnych dla regionu broni. To naprawdę świetny dodatek, który pogłębia rozgrywkę i pozwala łatwiej kontrolować duże grupy wrogów.

Wizualnie po staremu, ale w dobrym akompaniamencie

Yakuza 3 Kiwami & Dark Ties nie do końca imponują wizualnie. W większości spotkamy tu modele i efekty znane z poprzednich odsłon serii po przejściu na silnik Dragon Engine. Nie przeszkadza to specjalnie w czerpaniu przyjemności z rozgrywki, jednak chyba najwyższa pora, by RGG Studio wprowadziło jakąś graficzną ewolucję. Trudno jednak zaprzeczyć, iż to właśnie recykling modeli pozwala twórcom utrzymać tak dobre tempo w wypuszczaniu swoich gier.

Muzycznie mamy tu naprawdę mocne i klimatyczne utwory, zarówno w scenach przerywnikowych, jak i podczas walk z zastępami gangsterów. Pochwalę też twórców za posilenie się na zupełnie nowe utwory w obydwu grach pakietu, co pozwala jeszcze bardziej odróżnić dwóch skrajnie różnych od siebie protagonistów.

Dark Ties

Mine, który chciał mieć wszystko

Myślę, iż sam za siebie mówi fakt, iż Dark Ties zasługuje na własną recenzję. Okazuje się bowiem, iż dodatkowa gra w pakiecie to pełnoprawny tytuł, którego przejście zajęło mi około trzydziestu godzin. Ta historia skupia się na Mine Yoshitace i genezie tego, jak dotarł na pozycję jednej z grubych ryb w klanie Tojo w Yakuzie 3. Poznamy zatem ciąg wydarzeń bohatera, od odsunięcia z kluczowej pozycji we własnej firmie, przez poznanie i wykorzystanie Tsuyoshiego Kandy, aż do dotarcia na szczyt władzy Yakuzy.

Mine jest naprawdę ciekawym protagonistą, zwłaszcza w zestawieniu z krystalicznie czystym moralnie Kiryu. Bohater po zobaczeniu zamachu na Daigo Dojimę zaczyna czuć żądzę pozycji, dzięki której inni ludzie będą za niego oddawać życie. Jego metody działania są skrajnie niehonorowe i podstępne, aczkolwiek niesamowicie efektywne, co pozwala mu gwałtownie piąć się po szczeblach kariery mafioza. Granie tak skomplikowaną i niejednoznaczną moralnie postacią to powiew świeżości, którego ta seria potrzebowała.

Naprawianie wizerunku gangstera

Jedną z głównych aktywności pobocznych w Dark Ties jest system Kanda Damage Control. Tsuyoshi Kanda, znany publicznie ze swoich rozbojów, potrzebuje ocieplenia wizerunku, by umocnić swoją pozycję i przejąć rodzinę Nishikiyama. Tutaj pojawia się zatem Mine, który będzie trudnił się dobrymi uczynkami, naprawiającymi reputację Kandy w Kamurocho.

W większości owe dobre uczynki sprowadzą się do obicia kilku nieprzyjemnych osobników lub przyniesienia serwetki dla niewiasty w potrzebie. Po osiąganiu kolejnych progów reputacji uzyskamy dostęp do bardziej fabularyzowanych zadań rozłożonych po terenie Kamurocho. Damage Control to w ogólnym rozrachunku całkiem interesujące i bardzo dobrze działające podejście do aktywności pobocznych.

Szczególnie wciągającym dodatkiem jest tu Hell’s Arena, czyli podziemny krąg walki fundowany przez bogaczy żądnych krwawej jatki rodem z koloseum. Weźmiemy udział w rozmaitych wyzwaniach z dwóch głównych kategorii – serii walk na ringu lub Survival Hell. Te pierwsze to całkiem proste w założeniu bitki z jednym lub kilkoma przeciwnikami jednocześnie.

Drugie jest natomiast zaskakująco złożonym trybem, w którym Mine przemierza poziomy, w trzech etapach bijąc w gong progresji, aby na końcu zmierzyć się z mistrzem lochu. Podczas wypadów musimy balansować ryzykiem – zdobywane w skrzyniach tomy na stałe wzmacniają bohatera, jednak przegrana na jakimkolwiek etapie próby skutkuje straceniem całości zdobytych nagród. Będziemy zatem zmuszeni nieraz do wycofania się przedwcześnie, by eskapada nie poszła na marne. W Survival Hell spędziłem najwięcej czasu w całej mojej rozgrywce Dark Ties i uważam je za jedyne realne wyzwanie w grze. Niestety bywa nieraz, iż porażka wydaje się niesprawiedliwa, przez co mamy poczucie zmarnowanego czasu.

Bokser z Kamurocho

Tym, co najbardziej urzekło mnie w Dark Ties jest natomiast system walki Mine. Bohater posługuje się stylem bokserskim, który jest niebywale brutalny, dynamiczny i satysfakcjonujący. Będziemy rzucać się na wrogów, odbijać się od nich w powietrzu i w locie łapać kolejnych, rzucając nimi w jeszcze kolejnych napastników. Cieszyło to zarówno w pierwszej, jak i dwudziestej godzinie rozgrywki.

Warto także wspomnieć o mechanice Dark Awakening, którą ładujemy bijąc kolejnych przeciwników. Po naładowaniu od jednego do trzech pasków możemy uwolnić drzemiącą w Mine moc, która skutkuje nowymi, bezlitosnymi atakami. W tandemie ze zmianą ścieżki dźwiękowej i wykorzystaniem adaptywnych spustów kontrolera DualSense daje to poczucie potęgi bohatera.

Oferta nie do odrzucenia

Yakuza 3 Kiwami & Dark Ties to pakiet, który jest w moim odczuciu jednym z najlepszych możliwych zakupów dla wszystkich fana serii, a także dla nowicjuszy w świecie japońskiej mafii. Ilość zawartości, jaką tu dostajemy, jest naprawdę potężna. Co ważne, wtóruje jej jakość gier, które wciągają nie tylko zawiłą fabułą, ale też dynamiczną rozgrywką. Myślę, iż w takim układzie można wybaczyć kilka niedociągnięć technicznych i brak rewolucji w warstwie wizualnej produkcji.

Za egzemplarz gry do recenzji dziękujemy firmie CENEGA.
Idź do oryginalnego materiału