The Sims 4: Upiorności – recenzja (PC). Strach ma wąskie zastosowanie

23 godzin temu

Piekło wygrało walkę o dusze Polaków stosunkowo niedawno, więc by móc choć odrobinę poczuć klimat tego całego „Heloin”, musiałem „za dzieciaka” ograniczać się do amerykańskich filmów bądź nielicznych gier. Prawdopodobnie z pocałowaniem ręki przyjąłbym wówczas coś w stylu pakietu akcesoriów The Sims 4: Upiorności, którego motywem przewodnim jest właśnie Halloween, ale dziś, kiedy na dobre dołączyło ono do kolekcji polskich imprez, nie wydaje się on już równie pociągający.

Spis Treści

  • Upiorne przyjęcie
  • Zawartość
  • Podsumowanie


Kup The Sims 4: Upiorności (PC)

Piekielna impreza

Przede wszystkim dlatego, iż Upiorności to olbrzymia, zmarnowana okazja, by wprowadzić to święto do życia naszych Simów. Główną atrakcją jest tutaj wprawdzie upiorne przyjęcie, które jednak nie różni się nazbyt od tych zwyczajnych, nie licząc faktu, iż wszyscy goście przybywają w losowych kostiumach, a najważniejszą aktywnością jest rzeźbienie w dyniach przy specjalnych, wprowadzonych wraz z pakietem stanowiskach. Nie ma niby tragedii, impreza ma specyficzny klimat i kilka unikalnych interakcji, ale brakuje czegoś więcej. Fakt, to tylko pakiet akcesoriów, ale dlaczego obok lub zamiast tego przyjęcia nie dorzucić cyklicznego wydarzenia, pozwalającego na odwiedzenie sąsiadów w poszukiwaniu słodyczy? Zwłaszcza iż miskę z cukierkami i tak tu znajdziemy.

Za zaliczenie imprezy na złoto otrzymamy strój lamy.

Tylko na przyjęcie

Największym problemem Upiorności jest natomiast to, jak bardzo hermetyczny jest to dodatek. Nowa zawartość (33 obiekty w trybie budowania i 37 w trybie tworzenia Sima) nie ma praktycznie żadnego zastosowania poza halloweenowymi przyjęciami, nie licząc może całkiem ciekawych, zmieniających się w swoje straszniejsze wersje obrazów czy kilku rodzajów podłogi i ścian. No, ale już takie tandetne ozdoby w postaci uśmiechniętych dyń czy pająków, albo meble z narzuconym na nie podartym prześcieradłem? Przecież w salonie to aż wstyd postawić, o ile nie próbujecie zrobić mrocznej rezydencji w stylu tej należącej Ćwirów z pierwszego The Sims. Jednak choćby wtedy wygląda to w moim odczuciu śmiesznie i lepiej zainwestować w dodatek Wampiry lub – przede wszystkim – Życie i śmierć.

Identycznie sprawa ma się z elementami garderoby, pośród których znajdziemy tak naprawdę wyłącznie tematyczne stroje. W kontekście wyprawiania halloweenowej imprezy, sprawdzają się świetnie i wyglądają równie dobrze, więc bez wstydu możemy przebrać naszych podopiecznych za chociażby ninję, gladiatora czy uczennicę-zombie. Problem w tym, iż w codziennym użytkowaniu wygląda to raczej śmiesznie, a my sami nie mamy żadnego wpływu, co nasi Simowie założą na imprezę. Ich stroje wybierane są losowo w momencie rozpoczęcia przyjęcia, aczkolwiek – trzeba przyznać – można ich manualnie przebrać w szafie. Da się zatem przeżyć, ale przy większej rodzince tych kilka dodatkowych kliknięć okazuje się nieco upierdliwe.


Strach ma wąskie zastosowanie

The Sims 4: Upiorności to dla mnie zatem niemały zawód, bo wiązałem z tym dodatkiem całkiem spore oczekiwania. Jasne, to przez cały czas akcesoria, a nie duże rozszerzenie, ale mimo wszystko można było podejść do tego nieco bardziej kreatywnie, zwłaszcza iż to na dobrą sprawę pierwsze DLC tego typu, wprowadzające tak dużo nowinek gameplayowych. O ile dotychczas dostawaliśmy może jeden nowy przedmiot pokroju maszynki do lodów w Kuchni na Wypasie, tak tutaj otrzymaliśmy nową imprezę, stanowisko do krojenia dyń, a choćby miskę ze słodyczami. Fajnie, aczkolwiek użyteczność wszystkich tych rzeczy jest mocno ograniczona, a samo przyjęcie nie jest na tyle wyjątkowe, by zachęcało do częstego go urządzania.

Przeczytaj także

The Sims 4: Kuchnia na Wypasie – recenzja (PC). Lody i kilka więcej


Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse. Jesteśmy też dostępni w Google News!


Kup The Sims 4: Upiorności (PC)

Idź do oryginalnego materiału