Tom Clancy’s The Division jako seria ma w moim sercu swoje stałe miejsce. Regularnie wracam do obu gier, które posiadam na każdej platformie i bez wątpienia to właśnie tutaj spędziłem najwięcej czasu z kontrolerem. Od kilku lat wypatrywałem kontynuacji serii i wieść o tym, iż kolejną odsłoną będzie gra mobilna, przyjąłem kiepsko. To mimo wszystko jednak Dywizja, a nie mogłem obok niej przejść obojętnie niezależnie od tego, w jakiej formie ją podano. Miałem jednak niewielkie oczekiwania – wszak gra mobilna musi iść na pewne kompromisy. No właśnie… musi?
Spis Treści
- Fabuła i podstawy
- Rozgrywka
- Uwagi
- Podsumowanie
Powrót do Nowego Jorku

Zapewne wielu fanów ucieszy, iż The Division Resurgence przenosi nas z powrotem do Nowego Jorku. Fabularnie gra dzieje się w okolicach wydarzeń z jedynki, wcielamy się bowiem w agenta (lub agentkę) pierwszej fali, aktywowanych krótko po wybuchu Dolarowej Grypy. Jednak losy naszej nowej postaci nie splatają się ze znanymi już wydarzeniami, nie ma więc taniego odcinania kuponów i żerowania na rozpoznawanych postaciach i wątkach. Dodatkowo brak znajomości historii z gier nie sprawia tu żadnego problemu, co zdecydowanie będzie plusem dla wielu nowych graczy. Choć uważam, iż opowiedziana w niej historia nie należy ani do najmocniejszych elementów gry, ani tym bardziej nie przewyższa poziomem pierwszych dwóch odsłon, nadaje się do tego, by móc ją śledzić z zainteresowaniem. Co więcej, gra robi coś, czego nie odważyła się zrobić żadna z poprzedniczek – daje naszej postaci własny głos.
Nie oznacza to jednak, iż nagle możemy wybierać opcje dialogowe w trakcie rozgrywki – to nie taki rodzaj RPG – ale przyznaję, iż było to pierwszym pozytywnym zaskoczeniem mobilnej Dywizji. Drugim było to, jak gra wygląda. Tytuł uruchomiłem na swoim Google Pixel 7a ze zmodyfikowanym systemem operacyjnym i przyznaję, iż w pierwszej chwili byłem przekonany, iż Resurgence nie wygląda gorzej od konsolowych The Division. Z czasem zacząłem zauważać drobne ustępstwa czy mniejszą liczbę szczegółów niektórych elementów – zwłaszcza tła – mimo wszystko jednak oprawa graficzna robi bardzo pozytywne wrażenie. Czytałem, iż przy słabszych urządzeniach nie jest aż tak kolorowo, jednak mój telefon wcale nie jest ani nowy, ani potężny, a gra prezentuje się na nim naprawdę dobrze.
Mobilnie nie znaczy gorzej

To jednak nie koniec niespodzianek. Jak wspomniałem, spodziewałem się kompromisów. Seria The Division to dynamiczne strzelanki z perspektywy trzeciej osoby, z osłonami, umiejętnościami postaci, potężną ilością sprzętu i żadnego z tych elementów tutaj nie brakuje. Ba, trzymają one naprawdę przyzwoity poziom, choćby gdyby nie patrzeć na nie przez pryzmat platformy. Sterowanie z poziomu ekranu dotykowego, choć nie należy do najwygodniejszych, nie jest okrojone i oferuje chyba wszystko to, co “duże” Dywizje. Mimo wszystko polecam podłączenie do telefonu jakiegokolwiek pada, gdyż ogromnie zwiększa to komfort zabawy. Z moim względnie niedużym telefonem i grubawymi paluchami często zdarzało mi się niepotrzebnie przeskoczyć przez osłonę, bądź strzelać zamiast biegać, gdy korzystałem ze sterowania dotykowego.
Udany powrót do Waszyngtonu. The Division 2 oferuje więcej, niż myślałem
Strzelanie tutaj ma nadany pewien kontekst i też mamy różnego rodzaju aktywności, których możemy się podejmować na otwartej mapie świata. Znajdziemy tutaj losowe starcia na ulicach Nowego Jorku, codzienne i cotygodniowe misje, Mroczną Strefę (w znanym formacie PvPvE), walki PvP no i misje rozgrywane w trybie kooperacji. Oczywiście, możemy do misji podchodzić w pojedynkę, ale im dalej w las, tym trudniej nam będzie, warto więc spróbować zagrać z innymi ludźmi. The Division Resurgence jest mimo wszystko grą online i w taki sposób została zaprojektowana. To także oznacza, iż mamy tu te same bolączki co zawsze – jeżeli trafimy na kiepskich graczy, albo samolubów, będziemy się męczyć. jeżeli jednak uda nam się dobrać odpowiednio zbudowaną drużynę, zabawa potrafi być naprawdę doskonała.
To wciąż gra sieciowa od Ubisoftu

Pisząc o “budowaniu drużyny” mam na myśli dobór klas postaci – tych w grze są cztery. W uproszczeniu znajdziemy tu tanka skrytego za znaną i lubianą rozkładaną tarczą, medyka utrzymującego zespół przy życiu, specjalistę od wieżyczek i dronów oraz sapera, który sprawia, iż sylwestrowe fajerwerki prezentują się nader ubogo w porównaniu z jego arsenałem. I choć oczywiście gra nie zabrania nam ruszyć do boju z czterema medykami, dopiero zbalansowana drużyna pokazuje, czym jest praca zespołowa. Jednak największą bolączką zabawy w kooperacji – a więc dużej części rozgrywki w Resurgence – jest stabilność połączenia. Gdy byłem podłączony do sieci Wi-F, problemów zwykle nie miałem, natomiast zabawa na mieście potrafiła kończyć się licznymi rozłączeniami i komunikatami o braku połączenia. Często więc po prostu wyrzucało mnie – albo innych graczy – z rozgrywki, co psuło frajdę niczym kubeł zimnej wody wylanej znienacka na głowę.
Pośród tych wszystkich pozytywnych zaskoczeń i pochwał należy pamiętać jednak, iż to wciąż gra Ubisoftu, do tego live service. To przede wszystkim oznacza mikrotransakcje. Fakt, nie są one bardzo nachalne, a z tego, co widziałem, mają charakter tylko kosmetyczny, nie jest to aż tak wielkim problemem, ale należy to mieć na uwadze. Z drugiej strony, to mimo wszystko darmowa gra mobilna – można było się tego spodziewać, a jednocześnie nikt nikomu noża na gardle nie trzyma, zmuszając do wydawania pieniędzy. Ja nie wydałem ani grosza, a bawiłem się doskonale! Nie pytajcie jednak proszę, ile kasy przepadło w elementach kosmetycznych poprzednich części serii.
Waszyngton, nie Nowy Jork. O wyższości The Division 2 nad oryginałem
Podsumowanie

Myślę, iż dla fanów The Division mobilne Resurgence będzie pozytywnym doświadczeniem, o ile nie mają śmiertelnej alergii na grę z wykorzystaniem telefonu. W każdym momencie zabawy czuć, iż to Dywizja. Z kolei osoby, które nie są fanami, otrzymają solidną strzelankę z sensownym sterowaniem, dużą ilością treści i masą lootu – a to wydaje się dobrą propozycją w przypadku urządzeń mobilnych. Zdecydowanym atutem jest także cena, darmo wszak wydaje się jak najbardziej uczciwe. Bawiłem się świetnie z tą grą, choć przyznaję, iż nie ukoiła ona duszy czekającej z niecierpliwością na mającą nadejść kiedyś w bliżej niesprecyzowanej przyszłości The Division 3.
Udostępnienie myszki w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższej recenzji.
Jeżeli podobał Wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Redditcie lub Fediverse.

1 dzień temu

















