Xbox w pułapce. Została jedna deska ratunku

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Microsoft nie wycofał się z produkcji sprzętu. Nie ogłosił końca marki. Za to oficjalnie zabił ideę ekskluzywności. Po ćwierćwieczu budowania tożsamości Xboxa na grach dostępnych tylko na jednej platformie firma uznała, iż ta strategia jest przestarzała. I zrobiła to z zaskakującą lekkością.

Szef Xbox Game Studios, Craig Duncan, powiedział wprost: koncepcja gier związanych z jedną platformą jest przestarzała dla większości ludzi. W jednym zdaniu przekreślił fundament, na którym Microsoft budował swoją konsolową narrację od 2001 r. I choć branża od miesięcy przeczuwała, iż coś się zmienia, to dopiero teraz Microsoft nie robi już z tego żadnej tajemnicy poliszynela. Choć to nie spodoba się fanom zielonego ekosystemu.

Ostatnie dni wyłączności

W rozmowie z GamesRadar+ Duncan potwierdził to, co wcześniej było jedynie opartą na obserwacjach poczynań firmy spekulacją: Xbox nie ma już koncepcji gier na wyłączność. Fable, Kiln, Forza Horizon 6 – wszystkie te tytuły trafią na PlayStation 5 w dniu premiery. Halo: Campaign Evolved, seria będąca synonimem marki Xbox, również pojawi się na platformie Sony. W ubiegłym roku Xbox Game Studios wydało piętnaście gier, z czego sześć od razu trafiło na PS5. W bieżącym roku ten trend tylko przyspieszy.

Duncan tłumaczy to prosto: Chcemy, aby nasze gry dotarły do jak największej liczby graczy. I rzeczywiście – z perspektywy biznesu to logiczne. Ale z perspektywy konsoli? To strzał w stopę. Bo jeżeli Xbox nie ma już gier, których nie znajdziemy nigdzie indziej, to po co w ogóle kupować Xboxa?

Xbox Series X

Mit sprzętu klasy premium

Microsoft próbuje odpowiedzieć: dla sprzętu. Dla najbardziej kompletnego i najwydajniejszego doświadczenia. Phil Spencer zapowiada największy skok technologiczny w historii marki. Brzmi to imponująco – dopóki nie spojrzymy na realia rynku podzespołów.

A te są brutalne.

W ubiegłym roku ceny RAM-u wzrosły o 300-400 proc. NAND Flash podrożał o 100 proc. GDDR6X – najważniejszy dla GPU – poszybował jeszcze wyżej. W niektórych przypadkach mowa choćby o 500-procentowym wzroście cen DDR5.

I nie jest to chwilowa anomalia. Tim Sweeney z Epic Games ostrzega, iż kryzys cenowy RAM-u potrwa latami. A winowajcą nie są ani górnicy kryptowalut, ani pandemia. Winowajcą jest sztuczna inteligencja.

Ironia losu według Microsoftu

I tu zaczyna się czarna komedia. Jednym z głównych powodów niedoboru pamięci jest… Microsoft. Ten sam Microsoft, który teraz próbuje zbudować najbardziej zaawansowaną konsolę w historii.

Azure pożera DRAM i NAND w ilościach, które jeszcze kilka lat temu były niewyobrażalne. Copilot i inne modele AI wymagają gigantycznych farm GPU. Big Tech – Microsoft, Meta, Google, Amazon – wykupuje wszystko, co da się wlutować w płytę główną. A potem Microsoft będzie narzekać, iż komponenty do konsoli są za drogie.

BuyboxFast

Efekty już widać. Asus przypadkowo ujawnił, iż wstrzymuje produkcję RTX 5070 Ti, bo bardziej opłaca się przekierować pamięci do droższego RTX 5080. To samo czeka Xboxa. jeżeli Microsoft chce zbudować premiumowy sprzęt to będzie konkurował o podzespoły nie tylko z innymi producentami konsumenckimi, ale… z własnym działem Azure.

W tej samej pułapce znalazł się Steam Machine

Steam Machine

Valve stoi dziś przed identycznym problemem. Nowa Steam Machine – według przecieków – ma kosztować od 700 do choćby 950 dol. Linus Tech Tips szacuje 699 dol., ale sklepy w Czechach sugerują 950 dol. za wersję 512 GB. To poziom PlayStation 5 Pro, a choćby wyżej.

Xbox będzie w tej samej sytuacji. jeżeli Microsoft nie będzie subsydiował konsoli grami (a nie będzie, skoro gry są wszędzie) to cena musi odzwierciedlać realny koszt podzespołów. W Polsce oznacza to 5000-6000 zł. I to za sprzęt, który wciąż nie będzie high-endem – PC o podobnej specyfikacji kosztowałby kilkanaście tysięcy.

I tu pojawia się pytanie, które Microsoft powinien sobie zadać, zanim ogłosił koniec ekskluzywności:

kto kupi konsolę za 6000 złotych, która nie ma żadnych gier na wyłączność?

Game Pass jako ostatnia deska ratunku

Microsoft stawia wszystko na Game Passa. Subskrypcje mają być centralnym elementem przyszłości gamingu. Problem w tym, iż Game Pass już podrożał, a model wymaga nieustannego dopływu nowych subskrybentów.

W ubiegłym roku Xbox Game Studios wydało piętnaście gier, ale sprzedaż na samej konsoli była niska – bo wszystko trafiało od razu do Game Passa. Microsoft próbuje ratować sytuację, wydłużając cykl życia gier: Starfield, Halo Infinite i inne są rozwijane latami, z płatnymi dodatkami i mikrotransakcjami.

Ale to nie rozwiązuje podstawowego problemu. jeżeli mogę zagrać w Fable na PS5, to po co mam kupować Xboxa? jeżeli mogę subskrybować Game Pass na PC, to po co mi konsola?

Argument dla najlepszego możliwego doświadczenia brzmi groteskowo mając na uwadze desktopowe PC.

Samobójcza strategia

Microsoft wpadł w pułapkę własnej logiki. Chce być tam, gdzie są gracze, ale buduje sprzęt, na który większości graczy nie będzie stać. Chce oferować premiumowe doświadczenie, ale jego własne działy biznesowe windują ceny komponentów. Chce konkurować z PlayStation, ale jednocześnie dostarcza gry na PlayStation, odbierając sobie jedyny realny argument sprzedażowy.

W bieżącym roku Xbox obchodzi dwudziestopięciolecie. To powinien być moment triumfu. Zamiast tego wygląda na to, iż Microsoft pisze własne epitafium. Nie dlatego, iż brakuje gier – bo nie brakuje. Nie dlatego, iż gry są słabe – bo nie są. Problemem jest fundamentalne niezrozumienie dlaczego ludzie kupują konsole.

ROG Xbox Ally

Kupują je dla gier, których nie ma nigdzie indziej. Dla ekosystemu, który daje unikalną wartość. Dla prostoty i ceny niższej niż w świecie PC. Microsoft planuje konsolę, która nie spełnia żadnego z tych kryteriów.

Czy Xbox ma przyszłość?

Może Microsoft po prostu ewoluuje poza konsole. Może Spotkajmy graczy tam, gdzie są to elegancki sposób na powiedzenie: wychodzimy z rynku sprzętu konsumenckiego. Phil Spencer zapewnia, iż sprzęt pozostaje kluczowy, ale jego działania sugerują coś innego. Inwestycje w cloud gaming, ekspansja Game Passa, kooperacja z Asusem przy Xbox Ally – wszystko to wskazuje, iż przyszłość Xboxa to nie pudełko pod telewizorem, ale usługa.

BuyboxFast

A jeżeli tak, to nowy premiumowy Xbox może być sprzętem niszowym. Urządzeniem dla najbardziej oddanych fanów, tak jak Steam Machine od Valve. Dla tych, którzy chcą pełnego ekosystemu Microsoftu, choćby jeżeli kosztuje to fortunę. Dla tych, którzy wierzą, iż Game Pass to przyszłość – choćby jeżeli ta przyszłość staje się coraz droższa.

Zobaczymy, czy ktokolwiek kupi tę wizję. Xbox, który znaliśmy przez ostatnie dwie dekady, już nie istnieje. Nie zabiło go PlayStation. Nie zabiło go Nintendo. Nie zabił go PC.

Zabił go Microsoft – dobrymi intencjami, błędną strategią i własnym apetytem na pamięć RAM dla sztucznej inteligencji.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału