Yoshi and the Mysterious Book – recenzja gry. Zagubieni między stronami

37 minut temu

Yoshi and the Mysterious Book to tytuł, który zamiast stawiać na spektakularne zwroty akcji, wybiera spokojne tempo i dziecięcą wręcz ciekawość świata. Twórcy oddają w ręce gracza kolorową, miękką w odbiorze przygodę. najważniejsze nie jest napięcie, ale eksperymentowanie i odkrywanie kolejnych zachowań stworzeń ukrytych na kartach księgi. To gra, która często bardziej szepce niż mówi, pozwalając błądzić i samemu składać znaczenia z drobnych interakcji.

Fabuła gry koncentruje się wokół Yoshi’ego, który trafia na tajemniczą księgę pełną żywych, nie do końca poznanych stworzeń i historii zapisanych między jej stronami. Z pozoru prosta wyprawa gwałtownie zamienia się w spokojne, ale konsekwentne odkrywanie świata. Elementy nie są podawane wprost, tylko stopniowo „odczytywane” poprzez interakcje i obserwację zachowań istot zamieszkujących księgę.

Narracja prowadzona jest oszczędnie i bardziej sugeruje niż tłumaczy. Zamiast klasycznej fabuły dostajemy tu raczej serię drobnych odkryć. Powtarzają się również motywy i sytuacje,które nabierają znaczenia dopiero z czasem. Wiele elementów świata można zrozumieć dopiero po ponownym zaglądaniu do tych samych stron i testowaniu różnych interakcji. Wzmacnia to wrażenie, iż gra bardziej zachęca do eksperymentu niż do liniowego przechodzenia historii. Całość pozostaje przy tym lekka i pozbawiona jednoznacznych ocen. Gra nie prowadzi gracza w jedną stronę, tylko zostawia mu przestrzeń na własne interpretacje tego, co adekwatnie dzieje się w księdze.

kadr z gry

Jednocześnie narracja Yoshi and the Mysterious Book bywa celowo rozproszona, ale momentami robi się przez to zwyczajnie nieczytelna i łatwa do zgubienia. Gra nie prowadzi gracza w sposób jednoznaczny, a brak wyraźniejszych wskazówek sprawia, iż łatwo stracić orientację w tym, co jest istotne dla progresu, a co jedynie tłem. Pełniejszy obraz i sens poszczególnych motywów faktycznie ujawnia się dopiero po kilku podejściach. Może to dodawać całości warstwowości, ale jednocześnie potrafi frustrować, bo pierwsze przejście sprawia wrażenie chaotycznego i nie do końca domkniętego. W efekcie zamiast poczucia odkrywania, część graczy może mieć wrażenie błądzenia bez jasnego celu, a dopiero z czasem zaczyna składać to wszystko w spójną całość.

Pod względem oprawy wizualnej i dźwiękowej Yoshi and the Mysterious Book potrafi zauroczyć od pierwszych chwil, ale nie jest to zachwyt bez zastrzeżeń. Kolorowa, miękka stylistyka świetnie buduje atmosferę bajkowej księgi. Całość ma w sobie coś ciepłego i manualnie robionego, co dobrze pasuje do tej formy opowieści. Problem w tym, iż pod tą uroczą warstwą kryje się pewna ostrożność. Gra rzadko zaskakuje czymś naprawdę odważnym. Częściej stawia na bezpieczne rozwiązania, które po czasie zaczynają się powtarzać. Muzyka za to robi swoje: jest lekka, nastrojowa i przyjemnie prowadzi przez kolejne etapy. To oprawa, która dobrze otula, ale niekoniecznie długo zostaje w pamięci.

Mechanicznie gra opiera się na prostocie, która z początku wydaje się zaletą, ale z czasem potrafi stać się ograniczeniem. Kolejne interakcje są czytelne i intuicyjne, ale cały system nie daje zbyt dużej głębi. Przez co część zabawy gwałtownie sprowadza się do powtarzania podobnych czynności i testowania tych samych rozwiązań w nowym układzie. Zamiast satysfakcjonującej ewolucji dostajemy więc raczej spokojne stawianie drobnych kroków naprzód. Może mieć to swój urok, ale równie dobrze może pozostawić wrażenie zbyt małego wyzwania. W efekcie mechaniki spełniają swoją rolę, jednak nie wybijają się ponad to, co konieczne, i chwilami bardziej podtrzymują nastrój niż naprawdę angażują.

Warto też wspomnieć o dwóch kwestiach, które mogą być istotne z perspektywy lokalnego odbiorcy. Nowy Yoshi nie oferuje lokalnej kooperacji na jednym urządzeniu, co przy tak „kanapowym” charakterze marki może być dla części graczy wyraźnym rozczarowaniem. Gra ewidentnie została zaprojektowana jako doświadczenie indywidualne, ale brak jakiejkolwiek wspólnej zabawy na podzielonym ekranie odbiera jej trochę potencjału do bardziej rodzinnego grania.

kadr z gry

Drugim minusem jest brak pełnej lokalizacji na język polski. O ile sama rozgrywka jest dość intuicyjna, to jednak bardziej narracyjne fragmenty i opisowa forma księgi mogłyby zyskać na tłumaczeniu. W efekcie osoby mniej swobodnie poruszające się w języku angielskim mogą tracić część kontekstu, co przy tak rozproszonej narracji dodatkowo utrudnia pełne zrozumienie świata gry.

Ostatecznie Yoshi and the Mysterious Book to gra, która nie próbuje rywalizować skalą czy tempem z bardziej klasycznymi platformówkami. Konsekwentnie buduje własny, spokojny rytm odkrywania. To doświadczenie bardziej nastrojowe niż widowiskowe. Oparte na obserwacji, eksperymentowaniu i składaniu fragmentów świata w całość we własnym tempie. Jednocześnie ten zamysł nie zawsze jest w pełni spójny. Rozproszona narracja, prostota mechanik i brak niektórych funkcji potrafią osłabić odbiór, szczególnie na początku.

Mimo tych niedoskonałości trudno odmówić grze charakteru. To tytuł, który nie prowadzi gracza za rękę i nie zawsze daje satysfakcję wprost. Zostawia jednak przestrzeń na własne interpretacje i spokojne „oswajanie” świata księgi. Dla jednych będzie to zbyt mało precyzyjna i momentami zbyt prosta przygoda. Dla innych właśnie ta niedopowiedziana forma okaże się jej największym atutem.


Powyższa recenzja powstała w ramach współpracy z Nintendo Dziękujemy!
Fot. główna. Materiały promocyjne

Idź do oryginalnego materiału