Symulatory pojazdów użytkowych przyzwyczaiły nas do specyficznej, budżetowej estetyki i drobnych niedociągnięć. Na rynku nie brakuje jednak pozycji, które braki w budżecie nadrabiają pasją lub unikalnym pomysłem na rozgrywkę. Twórcy Bus World próbowali pójść tą drugą ścieżką. Zamiast nudnych, powtarzalnych kursów po cyfrowych metropoliach, postanowili wrzucić graczy w sam środek katastrof rodem z filmów dokumentalnych National Geographic. Pomysł na papierze intryguje, jednak ostateczne wykonanie na PlayStation 5 zamieniło tę obiecującą wycieczkę w prawdziwą drogę przez mękę.
Spis Treści
- Autobusem w stronę apokalipsy
- Zardzewiała mechanika i złośliwy design
- Graficzny żart
- Podsumowując
Autobusem w stronę apokalipsy
Największym, a zarazem jedynym jasnym punktem gry jest sama struktura scenariuszy. Zamiast bezcelowego kręcenia się po mieście, gra rzuca wyzwania osadzone w trzech różnych rejonach świata i okresach historycznych. Trafiamy na wulkaniczną Islandię, gdzie musimy lawirować między wybuchającymi gezerami, na górzyste wybrzeża współczesnych Chin oraz do radzieckiej Ukrainy z czasów katastrofy w Czarnobylu.

Scenariusze wokół Prypeci i samej elektrowni atomowej potrafią przez chwilę autentycznie zaciekawić. Twórcy odwzorowali mapę z niezłą dbałością o historyczną geografię, a misje polegające na ewakuacji ludności w cieniu płonącego reaktora mają w sobie zaskakująco gęsty klimat. Jazda przez puste, skażone ulice radzieckich osiedli mogłaby być naprawdę angażującym doświadczeniem indie, gdyby nie fakt, iż cała reszta gry bezustannie rzuca kłody pod nogi i bezczelnie psuje jakiekolwiek pozytywne wrażenia.
Zardzewiała mechanika i złośliwy design
Podstawy sterowania autobusem są standardowe: odpalenie silnika, zwolnienie hamulca manualnego, podjazd na przystanek i otwarcie drzwi dla pasażerów. Prawdziwe problemy zaczynają się jednak, gdy gra próbuje podkręcić poziom trudności. Zamiast przemyślanych wyzwań, Bus World serwuje frustrujący, sztucznie napompowany i niesprawiedliwy rygor. Misje ucieczki przed lawą na Islandii realizowane są w nocy, a reflektory pojazdu są tak słabe, iż równie dobrze można by je zastąpić marketową latarką – jazda odbywa się niemal całkowicie po omacku.

Z kolei w Chinach gra potrafi przydzielić potężny, turystyczny autokar do pokonania wąskiej, rozpadającej się trasy, gdzie maszyna fizycznie nie mieści się na drodze, a kamera wariuje przy każdej próbie manewru. Jeden drobny błąd, uderzenie w niewidzialną ścianę czy niefortunne zablokowanie się na kamieniu po piętnastu minutach bezbłędnej jazdy oznacza natychmiastowe fiasko i konieczność powtarzania całego etapu od zera. Kary finansowe i punktowe są nakładane bezlitośnie za najmniejsze muśnięcie barierki, co skutecznie zabija jakąkolwiek frajdę, zostawiając gracza z poczuciem zmarnowanego czasu.
Graficzny żart
Wizualnie Bus World na PlayStation 5 to po prostu ordynarny żart z gracza i możliwości nowoczesnego sprzętu. Tytuł wygląda gorzej niż większość produkcji z czasów świetności PlayStation 2. Otoczenie straszy pustką, modele postaci pasażerów są drętwe i pozbawione jakichkolwiek detali, a tekstury otaczającego nas świata przypominają rozmytą, bezkształtną papkę. Co gorsza, ta rażąca brzydota wcale nie przekłada się na płynność działania. Gra ma permanentne problemy z wyświetlaniem obiektów, a tekstury potrafią doczytywać się na oczach gracza z gigantycznym opóźnieniem.

Na konsoli animacja potrafi bezwstydnie oscylować w granicy zaledwie 40 klatek na sekundę, a w bardziej wymagających momentach spada jeszcze niżej, fundując pokaz slajdów. Kwintesencją technicznego niechlujstwa są lusterka wsteczne – najważniejszy element wyposażenia każdego kierowcy. W menu gry są one domyślnie… wyłączone, z ostrzeżeniem o wpływie na wydajność. Po ich aktywacji płynność w odbiciach spada do wartości jednocyfrowych, tworząc lagujące, niemal komiczne ekrany, które ostatecznie rujnują i tak ledwo dychającą immersję.
Podsumowując
Bus World w wersji na PS5 to podręcznikowy przykład zmarnowanego potencjału i skrajnie nieudanego portu trzyletniej produkcji z PC. interesujący koncept misji ratunkowych i dobrze zarysowany wątek Czarnobyla zostały doszczętnie pogrzebane pod lawiną krytycznych błędów technicznych, archaicznej oprawy i frustrującego projektu poziomów. W obecnym stanie technicznym, z fatalną optymalizacją i grafiką cofającą nas o dwie dekady, ta produkcja nie powinna w ogóle trafić na nowoczesne konsole. Zdecydowanie lepiej odpuścić sobie ten kurs i poczekać na inny środek transportu.
Jeżeli podobał wam się materiał, to koniecznie dajcie znać na X (dawny Twitter), Bluesky, naszym Discordzie, Reddicie lub Fediverse.
Za dostarczenie gry do testów dziękujemy firmie Ultimate Games.
Udostępnienie kodu w żaden sposób nie wpłynęło na wydźwięk powyższego materiału.

3 godzin temu










![Kultowe seriale i kinowe hity na żywo w Ostrołęce. Tego w Klubie Oczko jeszcze nie było! [WIDEO, ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/osa_pokaz_otwarty.jpg)


