Mały czarodziej krzyczy do mikrofonu, ktoś obok niszczy wszystkie meble, a reszta drużyny próbuje zrozumieć co adekwatnie poszło nie tak. W ten sposób można opisać YAPYAP – multiplayerowy chaos, który bardzo gwałtownie stał się jedną z najciekawszych produkcji do wspólnego grania ze znajomymi.
Zaklęcia rzucane własnym głosem
własny zrzut ekranuNajbardziej charakterystycznym elementem YAPYAP jest sposób rzucania zaklęć. Gra wykorzystuje proximity chat, czyli czat głosowy oparty na odległości między graczami. Oznacza to, iż słyszymy innych tylko wtedy, gdy znajdują się blisko naszej postaci – dokładnie tak, jak działałoby to w prawdziwym świecie.
I właśnie wokół tego zbudowano cały gameplay. Aby rzucać zaklęcia, gracze muszą wypowiadać konkretne słowa lub komendy do mikrofonu. W praktyce bardzo gwałtownie prowadzi to do kompletnego chaosu. Podczas bardziej intensywnych momentów wszyscy zaczynają przekrzykiwać się nawzajem, próbując aktywować odpowiednie moce albo ostrzec drużynę przed zagrożeniem. Często kończy się to sytuacją, w której połowa zespołu panicznie wykrzykuje zaklęcia, a druga próbuje zrozumieć, co właśnie eksplodowało gdzieś obok.
To prosty pomysł, ale działa zaskakująco dobrze. Dzięki proximity chatowi rozgrywka wydaje się znacznie bardziej naturalna i dynamiczna niż w typowych multiplayerach. Zamiast patrzeć wyłącznie na ekran, gracze cały czas reagują również na to, co słyszą wokół siebie.
Niszczenie wszystkiego dla pieniędzy
Sam gameplay w YAPYAP opiera się głównie na wykonywaniu kolejnych zleceń. Gracze trafiają do różnych lokacji, gdzie ich zadaniem jest niszczenie obiektów, wywoływanie kontrolowanego chaosu i zdobywanie pieniędzy. Im lepiej drużyna poradzi sobie z zadaniem, tym większą nagrodę otrzymuje.
I właśnie tutaj zaczyna się największa zabawa. W teorii wszystko wydaje się proste – wejść do lokacji, wykonać zlecenie i wrócić z pieniędzmi. W praktyce sytuacja bardzo gwałtownie wymyka się spod kontroli. Ktoś przypadkiem rzuci złe zaklęcie, ktoś zniszczy coś nie w tym miejscu co trzeba, a jeszcze ktoś zacznie panikować do mikrofonu, próbując ratować sytuację.
Gra bardzo mocno stawia na fizykę i interakcje między graczami, dlatego praktycznie każda misja wygląda trochę inaczej. I właśnie z tego bierze się humor całej produkcji – nie z pisanych żartów, ale z naturalnego chaosu powstającego podczas wspólnej rozgrywki.
Friendslop idealny, ale po swojemu
fot. Ketrin, platforma SteamNajłatwiej porównać YAPYAP do takich gier jak Peak czy Worms. Nie chodzi jednak o identyczny gameplay, ale o energię wspólnego grania. To ten typ produkcji, w którym największą frajdę daje siedzenie ze znajomymi i reagowanie na wszystko, co dzieje się na ekranie.
Takie gry często okazują się znacznie bardziej pamiętne niż ogromne produkcje multiplayer. Nie dlatego, iż mają setki godzin zawartości, ale dlatego, iż generują sytuacje, które później wspomina się jeszcze długo po zakończeniu rozgrywki.
I właśnie dlatego YAPYAP tak dobrze odnajduje się w internecie. Gra idealnie nadaje się do streamowania, wrzucania clipów czy zwykłego grania wieczorem ze znajomymi bez większego stresu i rywalizacji.
Gra dobrze rozumie współczesny multiplayer
YAPYAP jest kolejnym przykładem tego, jak mocno zmienił się multiplayer w ostatnich latach. Coraz więcej graczy nie szuka już wyłącznie rywalizacji czy wielogodzinnego grindu, ale po prostu dobrej zabawy i gier, które pozwalają wspólnie tworzyć śmieszne sytuacje.
I choć YAPYAP wygląda bardzo niepozornie, gwałtownie okazuje się jedną z tych produkcji, które najlepiej działają właśnie w grupie znajomych. To nie jest gra do samotnego „masterowania” mechanik. To gra do krzyczenia do mikrofonu, rzucania zaklęć w panice i śmiania się z chaosu, który sami wywołaliśmy. Tym właśnie jest produkcja o małych czarodziejach.

1 godzina temu














