Polacy odkryli antyczny gaming. Tak bawili się pasterze

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Tak wyglądała rozrywka mobilna w starożytności. Polscy badacze zidentyfikowali w Libii dziesiątki plansz do gier wyrytych bezpośrednio w architekturze antycznego miasta.

Na ruinach jednego z największych starożytnych miast greckich w Afryce Północnej polska archeolożka Zofia Kowarska znalazła coś, czego się nie spodziewała: ponad 100 plansz do gier wyrzeźbionych w kamiennych blokach. Wyryte w murach upadłego Ptolemais kwadratowe siatki z okrągłymi wgłębieniami to ślady rozgrywek, które przez wieki toczyli pasterze, wypasając owce i kozy na gruzach imperium. To jedno z największych skupisk starożytnych plansz do gier, jakie kiedykolwiek odkryto w basenie Morza Śródziemnego.

Greckie miasto, które stało się pastwiskiem

Ptolemais leży na północno-wschodnim wybrzeżu Libii, w krainie historycznej zwanej Cyrenajką – regionie, który w starożytności był jednym z najbogatszych ośrodków kultury greckiej poza Grecją adekwatną. Miasto założyli egipscy Ptolemeusze pod koniec IV lub w III wieku p.n.e. Przez setki lat było prężnym ośrodkiem handlowym i administracyjnym: miało teatr, termy, świątynie, forum, akwedukt i port. Przetrwało epokę hellenistyczną, rzymską i bizantyjską, by upaść po podboju arabskim w VII w. n.e.

Od tamtej pory Ptolemais powoli zamieniało się w ruinę. Jego kamienne mury, marmurowe kolumny i fundamenty budynków nie zniknęły, ale przestały służyć ludziom w sposób, do jakiego zostały zbudowane. Teren antycznego miasta nie został zabudowany na nowo. Zamiast tego otaczające go rozległe połacie ziemi stały się tym, czym są do dziś: pastwiskami. Kozy i owce pasą się wśród resztek greckich budowli, a ludzie, którzy je pilnują, od wieków szukają sobie zajęcia w długich godzinach czekania.

Jak czytamy na łamach portalu Nauka w Polsce, to właśnie tam, na murach, które kiedyś wyznaczały granice świątyń, domów i placów, zaczęli ryć plansze do gier.

Sto plansz to jeszcze nie koniec

Zofia Kowarska, archeolożka współpracująca z Wydziałem Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, przyjechała do Ptolemais w ramach polskiej misji archeologicznej, która wznowiła badania w 2023 r. po kilkunastu latach przerwy wymuszonej libijską wojną domową. Jej zadaniem była inwentaryzacja plansz do gier wyrytych na kamiennych blokach ruin – zjawisko, o którym wiadomo było od dawna, ale którego nikt dotąd nie zbadał systematycznie.

Spodziewała się znaleźć kilka, może kilkanaście egzemplarzy. Po kilku dniach pracy miała ich ponad 100. I jak sama podkreśla, to jeszcze nie koniec. Badania będą kontynuowane, a kolejne sezony terenowe z dużym prawdopodobieństwem przyniosą następne znaleziska. W niektórych miejscach plansze skupiają się w gęste klastry – po kilkanaście, a choćby dwadzieścia czy trzydzieści obok siebie, na jednym odcinku muru lub na płaskim bloku kamiennym. To sugeruje, iż pewne punkty w ruinach były stałymi miejscami spotkań – antycznymi odpowiednikami ławek w parku, gdzie regularnie siadano, żeby zagrać.

Skala odkrycia czyni Ptolemais jednym z największych znanych skupisk starożytnych plansz do gier w całym basenie Morza Śródziemnego. Analogiczne znaleziska, choć zwykle pojedyncze lub w małych grupach, rejestrowano wcześniej w Egipcie, Jordanii, Syrii, Tunezji i na Bliskim Wschodzie. Ale ponad 100 plansz w jednym mieście, w jednym sezonie badawczym, to skala, która zaskakuje choćby doświadczonych badaczy starożytnych gier.

Gry starsze niż szachy, prostsze niż warcaby

Plansze znalezione w Ptolemais należą do tradycji gier znanych w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie pod ogólną nazwą siza (lub sidża). To rodzina gier rozgrywanych na siatkach z okrągłymi wgłębieniami, w które wkłada się pionki – kamienie, nasiona, fragmenty ceramiki, kawałki szkła, cokolwiek, co jest pod ręką i czym da się odróżnić swoje pionki od pionków przeciwnika.

Niektóre warianty sizy są odmianami mankali, czyli jednej z najstarszych rodzin gier planszowych na świecie, rozpowszechnionej w dziesiątkach państw Afryki, Azji i Bliskiego Wschodu. W mankali gracze przenoszą pionki (najczęściej nasiona lub kamyki) między dołkami wydrążonymi w planszy, zbierając po drodze pionki przeciwnika. Zasady bywają niezwykle złożone – w afrykańskim wariancie bao, popularnym w Tanzanii i na Zanzibarze, mistrzowie potrafią analizować pozycję na kilkanaście ruchów do przodu. Inne warianty są proste jak gra w kółko i krzyżyk.

W Ptolemais dominują dwa typy plansz. Pierwszy to siatka 3 x 3 pola. Gra na takiej planszy jest przeznaczona dla dwóch osób, z których każda ma po trzy pionki. Cel jest identyczny jak w kółku i krzyżyku: ustawić swoje pionki w linii. Drugi typ to większe siatki, 5 x 5, 6 x 6, 7 x 7 pól, a także prostokątne warianty 4 x 6, na których rozgrywano gry przypominające warcaby: zbijanie pionków przeciwnika, kto zbije więcej, ten wygrywa.

Jeden z najstarszych mieszkańców dzisiejszej Tolmeity (współczesnej wioski przylegającej do ruin) zdołał jeszcze pokazać Kowarskiej zasady obu typów gier. To cenne, bo tradycja tych rozgrywek zanika. Młodsi mieszkańcy wolą gry na telefonach. Starsi pamiętają, ale grają coraz rzadziej. Za pokolenie wiedza o zasadach może zniknąć całkowicie i wtedy plansze wyryte w kamieniach staną się zagadką bez klucza.

Pasterze na wzniesieniach, plansze na narożnikach

Jednym z najbardziej interesujących aspektów odkrycia jest samo rozmieszczenie plansz w obrębie ruin. Nie są one rozrzucone przypadkowo. Koncentrują się na szczytach murów i na narożnikach budynków.

Najprawdopodobniej były to po prostu punkty obserwacyjne. Pasterze wypasający zwierzęta na rozległych pastwiskach wokół ruin siadali na wyniesionych fragmentach murów, skąd mogli jednocześnie pilnować stada i grać. Narożniki budynków dawały widok na dwie strony naraz. To idealna pozycja dla kogoś, kto musi mieć oko na kozy rozchodzące się po terenie. A czas oczekiwania wypełniali grą.

Co ciekawe, podobne plansze do gier wyryte na kamiennych powierzchniach znajdowano w kontekstach pasterskich i koczowniczych na rozległych obszarach Afryki i Bliskiego Wschodu. Badacze starożytnych gier od lat zwracają uwagę, iż mankala i jej pokrewne warianty podróżowały razem z ludnością mobilną – pasterzami, kupcami, pielgrzymami. Gry nie wymagały specjalistycznego sprzętu. Wystarczył płaski kamień i cokolwiek, co można policzyć. To czyniło je idealną rozrywką dla ludzi w drodze.

Prawidłowe datowanie sprawia wielkie kłopoty choćby specjalistom

Jak przy tego typu znaleziskach bywa, jednym z największych wyzwań badawczych jest ustalenie, kiedy te plansze powstały. Kowarska przyznaje wprost, iż datowanie jest ekstremalnie trudne. Plansze są wyryte bezpośrednio w kamieniach – nie towarzyszy im żadna warstwa archeologiczna, żaden datowany materiał, żaden kontekst stratygraficzny, który pozwoliłby przypisać je do konkretnego okresu.

Pewne natomiast jest, iż plansze powstały, gdy Ptolemais było już ruiną. Nikt nie ryłby plansz do gier w murze funkcjonującego budynku. Oznacza to najwcześniejszą możliwą datę gdzieś po VII wieku n.e., czyli po arabskim podboju i opuszczeniu miasta. Ale czy powstały w VIII, XII, czy XIX w. tego na podstawie samych plansz stwierdzić się nie da.

Pewne wskazówki mogą dawać analogie z innych stanowisk. Plansze mankali i gier pokrewnych znajdowane w Egipcie i Jordanii bywają datowane na okres wczesnoislamski (VII-X w.), ale tradycja ich rycia w kamieniach trwała nieprzerwanie do XX w. W Ptolemais prawdopodobnie mamy do czynienia z wielowiekowym palimpsestem, czyli nakładającymi się warstwami plansz z różnych epok, rytych w tych samych kamieniach przez kolejne pokolenia pasterzy.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału