Drift: od Przełęczy Usui do Forza Horizon 6

1 godzina temu
Zdjęcie: Drift: od Przełęczy Usui do Forza Horizon 6


Premiera Forza Horizon 6 już tuż tuż, dziś więc przyjrzymy się fenomenowi driftu, sportowo-kulturowemu wprost z miejsca akcji, Japonii.

Interesujecie się motoryzacją i jej wizerunkiem w popkulturze? Istnieje zatem duża szansa, iż z driftem spotkaliście się przez spin-off Szybkich i Wściekłych (2006), bądź nieco starsze, pełne memów i eurobeatu anime Initial D i/lub mangowy pierwowzór. Zarówno te tytuły, jak i nadchodząca szósta Forza Horizon, osadzone są w Japonii. Nie jest to przypadek, bowiem ta technika jazdy, która ewoluowała w osobny sport motorowy, narodziła się właśnie tam, pod pączkującą sakurą, na górskich drogach prefektury Nagano.

Czym jest drift?

Ale czym adekwatnie jest drift/drifting? W dużym skrócie, początkowo była to technika jazdy polegająca na wprowadzeniu samochodu w poślizg kontrolowany podczas pokonywania zakrętu w celu jak najlepszego zachowania pędu pojazdu. jeżeli chcecie bardziej technicznego wyjaśnienia – celowe wprowadzenie auta w stan nadsterowności, gdzie kąt poślizgu tylnych kół tak bardzo wykracza poza kąt przedni, iż zwykle przednie koła zwrócone są w kierunku przeciwnym do zakrętu (tzw przeciwskręt).

Za Ojca Driftu uważa się powszechnie Kunimitsu Takahashiego, będącego pierwszym kierowcą znanym, już w latach 70-tych, ze świadomego używania kontrolowanego poślizgu jako techniki pokonywania zakrętów. Choć zaczynał od motocykli, gdzie odniósł szereg zwycięstw zakończony poważnym urazem, Kuni-san zapisał się na kartach motoryzacji właśnie dzięki wyścigom samochodowym. I to na bardzo wysokim poziomie, zaliczając choćby start w Formule 1 i (wielokrotnie) Le Mans 24. Przede wszystkim jednak był wielokrotnym mistrzem wielu klas GT, łącząc siłę aut produkcyjnych i właśnie driftingu. Choć odszedł od nas w 2022 roku przez nowotwór, jego legendarne umiejętności jeszcze długo inspirować będą kolejne pokolenia. Tak jak zrobiło to z pewnym początkującym rajdowcem, który wprowadził drifting na zupełnie nowy poziom.

Ojciec i Król

Tam gdzie Ojciec, jest i Król. Keiichi Tsuchiya, bo o nim mowa, przeniósł drifting z “salonów” na ulice i kręte górskie drogi prefektury Nagano. Myślicie, iż biała Toyota AE86 Sprinter Trueno GT-APEX (na rynku zewnętrznym Corolla Levin) to wymysł Initial D? Nie, to hołd dla Drift Kinga, bo pod takim pseudonimem Tsuchiya jest szeroko znany. I tak, dobrze kojarzycie tę ksywę z Tokyo Drift, gdzie kierowca był koordynatorem kaskaderskim i zaliczył cameo. Podobnie zresztą jak przy wspomnianym Initial D, gdzie pracował jako konsultant. Gdyby nie jego AE86 N2-spec, którą zresztą po dziś dzień trzyma, oraz wyczyny na Przełęczy Usui, nagrane i złożone w 2-częściowe wideo The Touge (Tōge), szerzej znane jako Pluspy (stylizowane na +P), Shuichi Shigeno nie stworzyłby postaci Takumiego Fujiwary i całego kultowego uniwersum. Pluspy, wraz z kontynuacją Sendai No Nishi, do dziś jest dla tej dyscypliny tym, czym Uppsala Run dla fanów ścigaczy – świętym graalem starej szkoły.

Zasługi Tsuchiyi i +P to znacznie więcej niż fenomenalne anime. To przede wszystkim ewolucja driftingu z techniki w pełnoprawny sport. To za jego czasów zaczęło pojawiać się coraz więcej rozmaitych technik prowadzących do tego samego efektu. Zaczęto zwracać więcej uwagi na stylowość manewrów, a sam tytuł wideo, Tōge, do dziś służy za nazwę jednej z dyscyplin driftingu, oraz poświęconej jej subkultury. Jest to zresztą najbardziej chyba znana w świadomości masowej forma tego sportu. Choć istnieją różne wariacje regionalne, zwłaszcza jeżeli mowa o legalnej formie dyscypliny, całość sprowadza się do pościgu. Dwa lub więcej auta jadą w linii, gdzie prowadzący nadaje tempa, a ścigający ma albo jak najlepiej odtworzyć jego tor, albo wyprzedzić. Należy zaznaczyć, iż źródła nie są zgodne, co było pierwsze, tytuł wideo czy nazwa stylu zawodów.

Drifting – symbol wolności

Niesamowite jest, jaką drogę przeszedł drifting. Od jednej techniki optymalizującej jazdę w bardzo specyficznych okolicznościach, przez szereg udoskonaleń i dodatkowych technik służących temu samemu celowi, a skończywszy na szeregu dyscyplin motosportowych. Zaczęło się od zwykłego zaciągania manualnego, potem doszło “strzelanie sprzęgłem”, przenoszenie masy przez mikrohamowania silnikiem, czy inne wariacje blokowania kół. Ze “zwykłego” zarzucania zadkiem na zakrętach ludzie uczynili całą sztukę. Najpierw stało się to kolejną formą buntowniczej ekspresji w kraju słynącym z konserwatywnych norm społecznych, potem rozeszło się na cały świat i stało globalnym fenomenem sportowym.

Dla mnie osobiście drifting jest symbolem wolności, który przebija choćby otwartą drogę i jednoślad. To swoisty taniec na szosie, tango wysokich prędkości, gdzie każdy krok jest przejawem niesamowitej precyzji zrozumienia zarówno drogi, jak i maszyny. Równie dobrze bawię się oglądając oficjalne zawody różnych formuł i sub-dyscyplin, co wideo kręcone z komórki na oficjalnych torach i górskich drogach.

Nie da się przecenić wpływu, jaki drifting oraz inne subkultury motoryzacyjne miały i wciąż mają na Japonię. Dlatego też mam ogromną nadzieję, iż twórcy Forzy Horizon pokażą to w nowej odsłonie. Z materiałów jakie do tej pory opublikowano w sieci klaruje się obraz szacunku i zrozumienia dla tematu, ale czas pokaże. Osobiście jestem pozytywnie nastawiony na podstawie tego, co widzę i choć prawdopodobnie będzie to produkcja teatralnie przekoloryzowana, to też jest forma “japońskości” i wspomnianego krzykliwego buntu.

Królowa Driftu z Polski

Ale żeby nie było, iż cudze chwalicie i swego nie znacie, mam też dla was akcent polski, a i przy okazji osobisty. Mamy bowiem, wśród licznych gwiazd motosportu, w naszym kraju także Karolinę Pilarczyk, mistrzynię Europy w driftingu, posiadającą też liczne światowe licencje i występującą w wielu dyscyplinach. Lata temu miałem okazję nie tylko panią Karolinę poznać osobiście i zrobić z nią wywiad. Przede wszystkim dane mi było na własnej skórze doświadczyć umiejętności jazdy naszej krajowej ekipy. Nie ukrywam, iż było to niesamowite uczucie, które chciałbym powtórzyć. Może kiedyś, na Usui, w białej AE86?

Jako iż za oknem ujemna temperatura i lód na drogach, mam dla was na koniec pewną, związaną z tematem, ludową mądrość. Pamiętajcie, iż piłowanie Golfa na ręcznym na parkingu pod Lidlem to nie drift. Zresztą biorąc pod uwagę obostrzenia prawne, wspomnianą temperaturę i przede wszystkim bezpieczeństwo swoje i innych – lepiej się pobujać wirtualnie.

Zobacz pierwszą prezentację rozgrywki z Forza Horizon 6

Tekst przygotował Aleksander Mazanek

Pamiętajcie, iż znajdziecie nas również w mediach społecznościowych. Bardzo chętnie porozmawiamy z Wami zarówno na Facebooku, jak i w serwisie X (na dawnym Twitterze). Zapraszamy was również na nasz Discord.

Idź do oryginalnego materiału